• Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

    imieniny: Jana, Bolesława, Juliana

Stadiony zamiast "Rodziny na swoim"

Wtorek, 26 czerwca 2012 (11:43)

Z końcem tego roku zniknie popularny program "Rodzina na swoim". Rząd PO – PSL nie ma żadnej alternatywy dla wsparcia rodzin.


Z programu "Rodzina na swoim" skorzystało już niemal 145 tys. gospodarstw domowych - wynika z danych BGK na koniec pierwszego kwartału br.

Pomimo znacznego spadku limitów cen nieruchomości umożliwiających udział w programie cieszy się on wciąż sporą popularnością. W pierwszym kwartale bieżącego roku zostało udzielonych 8,7 tys. kredytów z dopłatą.

Trudno się temu dziwić, skoro rodzina, która chciałaby pożyczyć 200 tys. zł na zakup mieszkania, może w pierwszych ośmiu latach płacić co miesiąc ok. 680 zł raty, a nie 1260 zł, jak w przypadku tradycyjnego finansowania w rodzimej walucie rozłożonego na 30 lat. Niestety, o kredyt z dopłatą będzie można się ubiegać jeszcze tylko przez pół roku.

Rządowy (koalicja PiS – Samoobrona – LPR) program "Rodzina na swoim" wprowadzony na mocy ustawy z 8 września 2006 roku o finansowym wspieraniu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania stał się szczególnie popularny. Zainteresowanie programem wzrosło zarówno ze strony kredytobiorców, jak również ze strony instytucji finansowych. Teraz dobiega końca, ponieważ dopłaty do kredytów stały się dla budżetu za dużym obciążeniem.

Rząd PO - PSL zaproponował likwidację programu od 2013 r., a wcześniej obniżkę limitu cen mieszkań. W efekcie pula mieszkań objętych dopłatą gwałtownie się skurczyła.

- Rząd nie zaproponował alternatywnego programu - wyjaśnia poseł PiS Andrzej Adamczyk. - I z tego powodu proponujemy wydłużenie obowiązywania "Rodziny na swoim" o pięć lat.

PiS nie ma co liczyć, że gabinet Tuska poprze jego inicjatywę. Wiceminister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Piotr Styczeń zapewnia, że jego resort przygotowuje inny, nowy program, który ma pomóc młodym Polakom w zdobyciu lokum.

- Ciągle słyszymy jakieś zapowiedzi. Nową ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym ta koalicja rządowa obiecuje od pięciu lat. Podobnie może być z programem mieszkaniowym - komentuje poseł Adamczyk.

Ale to oczywiście nie koniec „reform” kosztem zwykłych ludzi – zapowiada Zbigniew Kuźmiuk na stronie internetowej PiS. Przypomina że już niedługo rząd ma przyjąć zmiany w ustawach, które likwidują powszechną ulgę internetową, ulgę na dzieci w podatku dochodowym dla rodzin z jednym dzieckiem osiągających dochody roczne powyżej 85 tys. zł oraz likwidację 50 proc. kosztów uzyskania przychodu dla tych pracujących na podstawie umowy o dzieło, których dochody roczne przekraczają rocznie 85 tys złotych.

„Likwidacja ulgi internetowej ma przynieść ponad 420 mln zł, ulgi na dzieci około 150 mln i ulgi dla twórców około 170 mln zł, czyli razem około 850 mln zł, czyli razem oszczędności te będą 5-krotnie mniejsze, niż wydano na budowę 4 stadionów na Euro 2012” – konstatuje Zbigniew Kuźmiuk.

MM