• Środa, 27 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jana, Juliusza

Komisja się wywiązała

Sobota, 19 października 2019 (13:33)

Z Tomaszem Rzymkowskim, posłem Klubu Prawo i Sprawiedliwość, wiceprzewodniczącym sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Małżeństwo Marcin i Katarzyna P. zostali uznani za winnych oszustwa oraz wprowadzenia klientów w błąd i skazani odpowiednio na 15 i 12,5 roku więzienia. Czy, zważywszy na skalę oszustwa, jest to wyrok satysfakcjonujący?

Byłbym w pełni usatysfakcjonowany, gdyby ten wyrok był już prawomocny. Ponadto w tym wyroku jest też kwestia dodatkowych środków, czyli pozbawienie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej przez okres 10 lat i – co najważniejsze – naprawienie wyrządzonych szkód, a także zadośćuczynienie osobom poszkodowanym w wyniku przestępczej działalności, a zatem oboje będą musieli zapłacić grzywnę: Marcin P. – 159 tysięcy złotych, a Katarzyna P. – 135 tysięcy złotych. Oczywiście, jest to tylko kwestia tych dwóch „słupów”, a więc brak satysfakcji z mojej strony, że jak dotąd osoby, które stały za Marcinem i Katarzyną P., nie usłyszały zarzutów. Jest to zarzut do organów ścigania, że pod tym względem są mało skuteczne. W mojej ocenie – a wiem, co mówię – organy ścigania mogą dojść do tego, kto stał za Marcinem i Katarzyną P., tym bardziej że wiele poszlak nie było dalej sprawdzanych.

To zastanawiające tym bardziej, że – jak zeznał gen. Krzysztof Bondaryk – istniała notatka, iż Amber Gold to może być piramida finansowa. Dlaczego nic z tym nie zrobiono?

To było przedmiotem badań sejmowej komisji śledczej, która ze swojego obowiązku się wywiązała. Złożyliśmy szereg zawiadomień do prokuratury, toczą się postępowania, w niektórych przypadkach są już postawione zarzuty urzędnikom i nie tylko, a więc osobom, które walnie przyczyniły się do rozrostu tej piramidy finansowej, czy też do nieprawidłowości związanych z funkcjonowaniem całej tej spółki lotniczej OLT Expres, która była drugą – jeśli nie większą aferą niż sama wspomniana piramida finansowa.   

W Stanach Zjednoczonych Bernard Madoff za oszustwa finansowe został skazany w ciągu roku na karę 150 lat więzienia. Jak w tym kontekście odczytać czas trwania procesu, wysokość wyroków dla małżeństwa P.?

Jest to kwestia naszego porządku prawnego i katalogu sankcji, które są zawarte w Kodeksie karnym. U nas nie ma sumowania, podobnie jak w niektórych stanach Ameryki, a więc wszystko zależy od prawa, które obowiązuje w danym stanie. W Hiszpanii również jest sumowanie kar i dlatego terroryści, którzy dokonali zamachu w Madrycie w 2004 roku, też dostali bardzo wysokie wyroki więzienia. Wszystko jest uzależnione od katalogu kar. Polski porządek prawny jak na razie wciąż przewiduje – bo nowelizacja została skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego – kary od trzech miesięcy do 15 lat, karę 25 lat pozbawienia wolności oraz karę dożywotniego pozbawienia wolności. W sprawach gospodarczych bardzo rzadko spotykamy się z wymiarem kary dożywotniego więzienia, sporadycznie z karą 25 lat pozbawienia wolności, która jest przewidziana za przestępstwa związane z karuzelami VAT-owskimi. Pamiętajmy też o czasokresie obowiązującym wówczas, kiedy doszło do przestępstwa, i zasadach, które dotyczą prawa karnego. Czyli nie można stosować wyższej sankcji w stosunku do osób, które popełniły przestępstwo, pod reżimem innych sankcji. I wówczas, a więc w 2012 roku, obowiązywał taki, a nie inny porządek. Należy wyrazić zadowolenie, że sąd w pełni przychylił się do zarzutów prokuratury i stwierdził winę obojga oskarżonych. Kwestia sankcji również – w mojej ocenie – jest satysfakcjonująca, bo nie spodziewałem się wyższej kary niż 15 lat więzienia dla Marcina P., i sąd zastosował najwyższy wymiar kary wobec niego, natomiast można dyskutować na temat 12,5 roku więzienia dla Katarzyny P. Oczywiście, można by znaleźć jakieś okoliczności łagodzące wynikające z ludzkiego spojrzenia na człowieka, bo mówimy tu przecież o matce dziecka.

Pomijając to wszystko, Bernard Madoff nie będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie, a Marcin i Katarzyna P. – po uprawomocnieniu się wyroku – jak najbardziej tak…

Bernard Madoff nie będzie mógł się ubiegać o przedterminowe zwolnienie z odbywania kary, bo nie ma tego w porządku prawnym tego amerykańskiego stanu. Natomiast w polskim porządku prawnym jest ta instytucja i dlatego Marcin i Katarzyna P. mają możliwość z tego prawa skorzystać. Możemy nad tym ubolewać, ale niestety tak jest i nie jesteśmy tego w stanie już przeskoczyć, nie możemy nawet – specjalnie dla nich – zmienić ustaw. Zasada generalna kodeksu karnego polega na sądzeniu według przepisów, które obowiązywały w chwili popełnienia przestępstwa, chyba że są to niższe sankcje, czy wręcz depenalizacja przestępstwa czynu zabronionego, który został popełniony.     

Również Sejm przyjął raport specjalnej sejmowej komisji śledczej, która badała aferę Amber Gold. W jakim stopniu ten raport wyjaśnia mechanizmy działania tego oszustwa?

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold nie miała takich możliwości, nie zajmowała się mechanizmami, które funkcjonowały w piramidzie finansowej; komisja miała sprawdzić czy wskazać nieprawidłowości funkcjonowania organów państwa wobec grupy spółek należących do Marcina i Katarzyny P., spółek Amber Gold i spółek branży lotniczej. Natomiast komisja śledcza nie ma też instrumentów i możliwości prawnych. Pragnę zwrócić uwagę na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące uchwały o powołaniu komisji śledczej do spraw banków i nadzoru bankowego – tzw. komisji bankowej, i wówczas Trybunał zakwestionował mandat komisji śledczej do ingerowania w sektor prywatny, w sektor bankowy. Dlatego sejmowe komisje śledcze mają wyłącznie możliwości działania w obrębie sektora publicznego i w tym zakresie komisja śledcza ds. Amber Gold się wywiązała. To znaczy stwierdziliśmy nieprawidłowości w szeregu instytucji – swoisty rozkład państwa czy momentami wręcz brak tego państwa w ogóle.

Najbardziej spektakularny przykład…?

Wynajęcie przez zorganizowaną grupę przestępczą, bo tak ja oceniam środowisko, które stało za Marcinem i Katarzyną P., syna ówczesnego Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska. To jest rzecz wręcz niebywała i niespotykana nigdzie indziej na świecie, żeby środowisko przestępcze – z pominięciem służb specjalnych: policji, naczelnych organów państwa, było w stanie wynająć syna – członka najbliższej rodziny – najważniejszego urzędnika w państwie.

Wciąż jednak nie wiemy, dlaczego Amber Gold powstało i gdzie się podziały pieniądze oszukanych Polaków.

Jeśli chodzi o część pieniędzy, to wiemy, gdzie one się znajdują. One zostały „zainwestowane” w nieruchomości, czy też ruchomości znane syndykowi masy upadłościowej. Zostały spieniężone i są w tej chwili jakby sumą masy upadłościowej Amber Gold i będą, a właściwie już są wypłacane części poszkodowanym oraz tym podmiotom, które straciły wskutek niezapłacenia za towary i usługi, które Amber Gold pobrała, ale nie uregulowała swoich zobowiązań.

Kto stał za tym procederem firmowanym przez Marcina i Katarzynę P.?

To jest pytanie do innych organów. Komisja śledcza nie dysponuje i nigdy nie dysponowała instrumentami dochodzeniowo-śledczymi. Gdyby komisja śledcza dysponowała instrumentami, jakie mają szeroko rozumiane służby specjalne, prokuratura, czy też możliwości pozyskiwania materiałów innymi metodami niż tylko i wyłącznie odtwórcze odczytywanie dokumentów wypracowanych przez poszczególne organy państwa, to wówczas byśmy to zrobili. Natomiast czegoś takiego nie ma w polskim porządku prawnym. Komisja śledcza ds. Amber Gold miała na celu pokazanie i przedstawienie konkretnych przypadków niewywiązywania się przez urzędników państwowych z ich obowiązków, czy wręcz łamania przez nich prawa. I za tym poszły konkretne zawiadomienia do prokuratury, konkretne osoby usłyszały zarzuty czy niedługo je usłyszą.

Jaki wniosek z afery Amber Gold płynie dla zwykłych posiadaczy oszczędności?

To jest trudne pytanie… Po pierwsze nie można ufać instytucjom, które wykorzystują niwę publiczną – myślę tu o aparacie samorządowym, czy wręcz państwowym, które je uwiarygadniają. Nie należy ufać instytucjom, które nie podlegają bardzo rygorystycznym przepisom prawa bankowego, które nie podlegają ubezpieczeniu w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym i które w sposób nieadekwatny do cen rynkowych oferują zyski ze swoich lokat. I tak to wygląda. Jest to też oczywiście zadanie dla państwa, żeby państwo z większą skutecznością i z większą determinacją reagowało na tego typu sytuacje. Pragnę tez zwrócić uwagę, że bardzo szybko sektor bankowy zareagował na pojawienie się na rynku Amber Gold, bo już we wrześniu 2009 roku, czyli raptem trzy miesiące po tym, jak ten podmiot został zarejestrowany; to jeden ze skandynawskich banków, który – co warto podkreślić – dysponuje tylko jedną placówką w Polsce, poinformował Prokuraturę Rejonową Warszawa-Ochota, że jest to piramida finansowa, że jest to podmiot, który stosuje metody nieuczciwej konkurencji, że najprawdopodobniej jest to również podmiot, który świadczy usługi zastrzeżone dla sektora bankowego i tym samym przekracza swoje uprawnienia. Niestety, prokuratura – mając taki sygnał – nie zareagowała.

A inne organy państwa?

Inny organ wyspecjalizowany państwa, czyli Komisja Nadzoru Finansowego, dwa miesiące później – w listopadzie 2009 roku, poinformowała prokuraturę de facto o tym samym. I wtedy to prokuratura zawiodła na ówczesnym etapie. KNF – w mojej ocenie – wykazała się znaczącą determinacją, bo pomimo umarzania postępowania składała zażalenia i te zażalenia zostały przez sąd, który w tym momencie też trzeba pochwalić, uwzględnione; sąd nakazał numeratywnie, jakie środki dowodowe należy zebrać w toczącym się postępowaniu przygotowawczym.

Dziękuję za rozmowę.        

 

Mariusz Kamieniecki