Dokończyć reformę
Piątek, 11 października 2019 (23:10)ROZMOWA / z Michałem Wosiem, ministrem – członkiem Rady Ministrów, byłym wiceministrem sprawiedliwości, kandydatem do Sejmu w okręgu nr 30 (Bielsko-Biała)
Działalność sejmowa ma swoją specyfikę, inną niż ławy rządowe…
– Bardzo często ministrowie są także parlamentarzystami. Ja przed nominacją ministerialną zajmowałem głównie ławy samorządowe: w radzie miasta czy śląskim sejmiku. Bardzo sobie cenię, że mogę być blisko spraw mieszkańców mojego okręgu: Mikołowa, Orzesza, Rybnika, Raciborza, powiatu wodzisławskiego, Żor czy Jastrzębia-Zdroju. Zawsze jest tak, że minister pochłonięty jest sprawami swojego resortu, a jednocześnie zajmuje się sprawami okręgu. Jako radny wojewódzki nie mam możliwości prowadzenia swojego biura na miejscu w okręgu. Czasami przyjmuję ludzi w potrzebie u mnie w domu albo u moich rodziców. Mandat poselski pozwoli mi, m.in. przez obecność biura na miejscu, profesjonalnie wspierać mieszkańców i interweniować w ich sprawach. Chcę dalej z determinacją dbać o region: doprowadziłem do gigantycznych inwestycji w drogi wojewódzkie między miastami regionu, strażacy ochotnicy otrzymali miliony na sprzęt, zostały uratowane zabytki, m.in. piękny gmach byłego poprawczaka, połączenia kolejowe zostały dogęszczone, a szpitale dostaną nowe karetki. Zostało już wydane rozporządzenie o nowym sądzie okręgowym, który powstanie w Rybniku. To konkrety.
W Ministerstwie Sprawiedliwości realizował Pan m.in. projekty dotyczące rodziny. Co w tym zakresie jest jeszcze do zmiany?
– Wiele zostało zrobione, widzimy nawet skutki naszych ustaw, np. w statystykach dotyczących alimentów. Ściągalność wzrosła o 298,5 proc. Pierwszym projektem Ministerstwa Sprawiedliwości po ostatnich wyborach była nowelizacja ustawy o pieczy zastępczej zakazująca odbierania dzieci z powodu biedy. Inne bardzo ważne projekty reformujące prawo rodzinne zostały przyjęte już przez rząd. Przewidują one specjalne postępowanie przed rozwodem, które ma uświadomić jego skutki, zwłaszcza dla dzieci. Na początku przyszłej kadencji, jeśli dalej będziemy jako Zjednoczona Prawica bezpośrednio odpowiedzialni za Polskę, prace nad tą ustawą będą prowadzone w Sejmie.
Reforma wymiaru sprawie-dliwości to sztandarowy projekt rządu Zjednoczonej Prawicy. Dużo zamierzeń udało się zrealizować, ale ostatnio jakby działania te dostały zadyszki.
– Spotkaliśmy się z gigantycznym oporem sił, które chciały, żeby „było tak, jak było”. Żeby w sądownictwie nie było zmian. Totalna opozycja włączyła w to także siły zagraniczne, europejskie. Mimo tego oporu zreformowaliśmy Sąd Najwyższy, postępowania dyscyplinarne. Znowelizowaliśmy postępowania cywilne i karne. Sam byłem odpowiedzialny za wprowadzony komputerowy system losowego przydziału spraw sędziom. Przy tym mamy do czynienia ze swoistym strajkiem włoskim, gdzie zgromadzenia sędziów nie chcą opiniować kandydatów na blisko 800 wolnych etatów w sądach. A mimo tego wszystkiego, wbrew hasłom opozycji, statystyki pokazują, że nie tylko udało się nam zatrzymać tendencję jeszcze z czasów PO – PSL wydłużania się postępowań sądowych, ale w sprawach pracy czy w sprawach karnych w sądach rejonowych i okręgowych postępowania przyspieszyły. Czas oczekiwania na wyrok skrócił się z 10 do 8 miesięcy. Takie są fakty.
Jest Pan inicjatorem Pracowni Liderów Prawa, jednym słowem reforma instytucji to jeden z elementów, ale potrzebne są również elity prawnicze.
– Pracownia Liderów Prawa to projekt, który wymyśliliśmy wspólnie z dr. Marcinem Romanowskim, wiceministrem startującym do Sejmu z okręgu obejmującego wschód woj. lubelskiego. Świetnie współpracował też Janek Kanthak, który startuje z drugiej części woj. lubelskiego. Świeża krew jest potrzebna, zwłaszcza wśród prawników. W 2005-2007 minister Zbigniew Ziobro otworzył korporacje adwokatów i radców prawnych, dzięki czemu skończył z klikami w tych środowiskach. Celem projektu Pracowni jest odbudowa etosu prawnika. Wśród elit prawniczych jest potrzebny etos tego ważnego zawodu, jest potrzebne nastawienie na służbę ludziom i Polsce, a nie tylko wielkim korporacjom. Jest potrzebne interdyscyplinarne spojrzenie na świat, w którym mechanizmy prawne odgrywają istotną rolę. Spojrzenie nie tylko stricte prawnicze, ale też szersze, zawierające elementy m.in. tożsamościowe czy zarządzania. Duże wsparcie przy projekcie uzyskaliśmy ze strony Marcina Kozika i Roberta Popkowskiego. Nie są oni prawnikami, ale menedżerami. Popkowski, który kandyduje do Sejmu z Konina i okolic, prowadzi świetnie prosperujący biznes. Marcin Kozik przeszedł ścieżkę od pracownika fizycznego do bardzo dobrego menedżera. W najbliższych wyborach do Sejmu reprezentuje Jaworzno, Zawiercie i całe zagłębie.
PiS zapowiada, w wypadku dalszego sprawowania rządów, szybką realizację szeregu projektów. Na czym Pan by się skupił?
– Z mojego punktu widzenia jako prawnika najważniejsze jest dokończenie reformy wymiaru sprawiedliwości. Wadliwy system nie tylko prowadzi do poczucia pokrzywdzenia, ale jest też kulą u nogi rozwoju polskiej gospodarki. Zapowiedzieliśmy na pierwsze 100 dni nowych rządów pięć ważnych zmian dotyczących małego ZUS, 13. i 14. emerytury, pakietu zdrowotnych badań kontrolnych, budowy 100 obwodnic, planu doprowadzenia do równych dopłat dla rolników.
Pojawiają się głosy, że grozi nam kolejny kryzys migracyjny. Pomoc humanitarna nie działa?
– Działa. Polska filozofia pomocy na miejscu, tam gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna, się sprawdza. Nie godzimy się twardo – wbrew polityce rządu PO – PSL z 2015 r. – na przymusowe mechanizmy tzw. relokacji migrantów, czyli wysyłania ich do Polski przez Unię Europejską. My promujemy i realizujemy model wsparcia tam, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna, a środki na nią wydawane wykorzystywane są najbardziej efektywnie. Współpracuję przy tym z Moniką Fajer, która jest kandydatką do Sejmu z Częstochowy i okolic. Bardzo pomysłowa i wartościowa osoba.