• Środa, 27 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jana, Juliusza

Kryterium: obrona życia

Piątek, 11 października 2019 (22:37)

ROZMOWA z poseł Anną Marią Siarkowską, kandydatką do Sejmu z list PiS

 

Jakie są Pani polityczne plany na przyszłą kadencję Sejmu?

– Kandyduję do Sejmu, by dalej pracować nad rozwojem Wojsk Obrony Terytorialnej. Cztery lata temu, gdy mówiłam, że idę do parlamentu po to, by odbudować Armię Krajową, mało kto wierzył, że to się uda. Dziś mamy już ponad 20 tys. żołnierzy WOT, ale to dopiero początek. Natomiast drugi obszar, w którym będę aktywna, jest związany z szeroko rozumianymi kwestiami dotyczącymi rodziny i prawa do życia.

Rozumiem, że chciałaby Pani, aby zapewniona była pełna ochrona prawna życia. Dlaczego w tej kadencji Sejmu nie udało się wprowadzić zakazu aborcji eugenicznej?

– Obecnie w ramach Zjednoczonej Prawicy nie toczy się sporu, czy aborcja jest dobra, czy zła. Spór dotyczy tego, czy w obecnej sytuacji zmiana prawa aborcyjnego nie doprowadzi do przejęcia władzy przez lewicę i zmiany tego prawa na jeszcze gorsze. Myślę tutaj o tzw. teorii wahadła. Ja oczywiście z taką argumentacją się nie zgadzam. Uważam, że na gruncie Konstytucji RP nie jest możliwa zmiana prawa w taki sposób, aby w pełni dopuścić aborcję. Lewica już taką próbę uczyniła w latach 90. Trybunał Konstytucyjny stwierdził wówczas, że dopuszczenie aborcji z powodów społecznych jest niezgodne z Ustawą Zasadniczą. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że całkowite zniesienie aborcji spowodowałoby efekt wahadła. Myślę, że spór w obozie Zjednoczonej Prawicy o to, kiedy znieść aborcję, mogą rozstrzygnąć wyborcy, głosując na kandydatów z list PiS, którzy nie obawiają się zniesienia aborcji już teraz.

Co jeszcze proponuje Pani zrobić w sprawie ochrony życia?

– Po pierwsze, postuluję stworzenie systemu informacji pomocowej dla kobiet w ciąży, które znajdują się w ciężkiej sytuacji życiowej. Po drugie, uruchomienie systemowego wsparcia dla domów matki i dziecka. Będę również zabiegać o stworzenie rządowego programu wsparcia dla kobiet i ich bliskich dotkniętych syndromem postaborcyjnym.

Oprócz tego uważam, że warto stworzyć fundusz celowy wspierający organizacje pozarządowe, które działają na rzecz ochrony życia dzieci nienarodzonych. Z uwagi na to, że mamy do czynienia z dużą przestępczością aborcyjną, uważam, że należy stworzyć wyspecjalizowaną jednostkę w policji do jej zwalczania. Na koniec postuluję stworzenie rządowego programu „Adopcja zamiast aborcji”, aby pomóc kobietom w podjęciu decyzji o urodzeniu dziecka, którego nie są w stanie wychować.

Angażowała się Pani szczególnie w projekt budowy WOT. Warto było?

– Na pewno widzę konieczność kontynuowania tego, co zostało rozpoczęte. Stworzyliśmy szkielet do budowy tej formacji. Dzisiaj musimy zadbać o nabór, szkolenie, wyposażenie i uzbrojenie tych żołnierzy w broń, która pozwoli im skutecznie działać nie tylko w czasie kryzysu, ale i wojny. Mam tu na myśli przede wszystkim ręczną broń przeciwpancerną i przeciwlotniczą. Musimy również zadbać o stworzenie systemu obrony terytorialnej, który pozwoli na efektywną współpracę WOT z samorządem, służbami państwowymi i organizacjami proobronnymi. To są rzeczy, o które będę zabiegać w pierwszej kolejności. Należy pomyśleć o zwiększeniu liczebności Wojsk Obrony Terytorialnej, bo 53 tys. żołnierzy w WOT to zdecydowanie za mało, by spełniły swoją rolę w systemie obronnym państwa.

Dobrym przykładem mogłyby być dla nas rozwiązania stosowane przez Szwajcarów. Są oni w stanie błyskawicznie się zmobilizować, stale się szkolą, a prawie wszyscy obywatele umieją się posługiwać bronią. W tym ostatnim kontekście chciałbym zapytać o prawo do posiadania broni przez polskich obywateli.

– Są tu dwie sprawy. Po pierwsze, żołnierze, w tym również żołnierze WOT, powinni móc przechowywać broń indywidualną w domu. Jest to zasadne z punktu widzenia potrzeb obronnych, zwłaszcza zdolności do szybkiej mobilizacji. Po drugie, uważam, że polscy obywatele powinni mieć szerszy dostęp do broni. W tym kontekście poważnym problemem jest konieczność wdrożenia tzw. dyrektywy Bieńkowskiej, czyli dyrektywy unijnej nakładającej na państwa członkowskie poważne ograniczenia w dostępie cywilów do broni. W obecnej kadencji wdrożyliśmy te przepisy jedynie w części, która dotyczy przedsiębiorstw zbrojeniowych. Czeka nas jeszcze implementacja tej dyrektywy do ustawy o broni i amunicji. Dostrzegam tutaj duże niebezpieczeństwo, bo jeśli postanowienia dyrektywy unijnej nałożymy na obecnie funkcjonujące w Polsce prawo, to doprowadzimy do sytuacji, w której nastąpi rozbrojenie nawet tej nielicznej części społeczeństwa, która dzisiaj ma dostęp do broni. Dlatego musimy stworzyć regulacje dostępu do broni zupełnie od nowa, zapewniając zgodność z dyrektywą w taki sposób, aby nowe prawo było przyjazne zarówno dla organizacji proobronnych, kolekcjonerów, strzelców sportowych, jak i zwykłych użytkowników.

Dziękuję za rozmowę.

Jacek Sądej