• Środa, 16 października 2019

    imieniny: Jadwigi, Florentyny, Gawła

Wygrała mądra wizja przyszłości rolnictwa

Środa, 9 października 2019 (23:04)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Komisja rolnictwa Parlamentu Europejskiego udzieliła poparcia dla kandydatury Janusza Wojciechowskiego na unijnego komisarza ds. rolnictwa…

– To była absolutnie merytoryczna kandydatura. I właśnie ona w momencie przesłuchania, kiedy Janusz Wojciechowski zgłaszał swoje propozycje, zwyciężyła. Czasami jak przedstawia się swoją wizję – jest to tak trudna dziedzina, że aby podjąć decyzję trzeba dodatkowo uzupełnić pytania. Tyle że w takich wypadkach przyczyna jest raczej po stronie pytających. Po udzieleniu szczegółowych odpowiedzi na dodatkowe pytania Janusz Wojciechowski jednogłośnie uzyskał pozytywną akceptację komisji rolnictwa Parlamentu Europejskiego. To pokazuje, że jest to rzeczywiście bardzo dobra, merytoryczna kandydatura i bardzo dobra wiadomość dla Polski.

W jakim świetle stawia to opozycję? Bo na kilka godzin przed wyrażeniem pozytywnej opinii Grzegorz Schetyna mówił, że kandydatura Wojciechowskiego zostanie odrzucona i nie ma szans…

– Cała ta sprawa – określanie kandydatury Janusza Wojciechowskiego jako fatalnej, która nie ma szans na akceptację – tylko pokazuje kompletne oderwanie od rzeczywistości totalnej opozycji z szefem Platformy, Koalicji Obywatelskiej. Widać, że politycy Platformy pogubili się zupełnie, jednocześnie tracą jakąkolwiek wiarygodność – również jeśli chodzi o rozeznanie w sprawach nie tylko polskich, ale też europejskich.  

Wygląda na to, że totalna opozycja ma problem, bo czego się nie dotknie, wszędzie dostają lanie?

– Owszem, mają czarną serię, począwszy od taśm Neumanna, poprzez skandaliczne wystąpienie Lecha Wałęsy podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej, aż po tę niepomyślną dla nich wiadomość z Brukseli, bo robili wszystko, żeby Janusz Wojciechowski nie został komisarzem ds. rolnictwa, a więc działali wbrew interesowi Polski. W innych państwach jest solidarność i opozycja wewnętrzna popiera kandydata na stanowiska w strukturach międzynarodowych zgłoszonego przez swoje rządy, natomiast w Polsce – niestety – od czterech lat opozycja praktykuje działania mające na celu przede wszystkim szkodzić rządowi Prawa i Sprawiedliwości, pośrednio szkodzi to oczywiście interesom państwa polskiego.

Jakie zadania stoją przed nowym komisarzem ds. rolnictwa?

– Janusz Wojciechowski w trakcie przesłuchań, a w zasadzie wysłuchań, przedstawił główne problemy, przed którymi stoi europejskie rolnictwo. Przedstawił też swoje propozycje drogi jego rozwoju, podkreślał kwestie nierówności w traktowaniu rolników w nowych państwach członkowskich i w krajach tzw. starej Unii. Stąd jednym z głównych jego celów będzie doprowadzenie do zrównania poziomu dopłat bezpośrednich. Jeśli chodzi o politykę rolną, to przed komisarzem i przed komisją tej kadencji jest dużo wyzwań związanych z samą produkcją rolną, z zabezpieczeniem takiej produkcji, która z jednej strony będzie zgodna z interesem europejskich rolników, ale z drugiej ze względami wolnego rynku. Mamy świadomość, że dzisiaj produkcja rolna bez interwencji i wsparcia państwa może napotykać na problemy, bo jest to dziedzina w dużej mierze narażona na warunki pogodowe, zależna od natury, ale jest też kwestia regulacji tego rynku po to, aby nie dopuścić chociażby do klęski nadprodukcji. Janusz Wojciechowski podkreślił też potrzebę obrony konkurencyjności europejskiego rolnictwa, ale rolnictwo musi być także przyjazne środowisku.

Jakie znaczenie ten wybór ma dla polskich rolników? Czy teraz mają szanse być lepiej traktowani po tym, jak przy akcesji Leszek Miller i spółka załatwili im nierówne warunki?

– Trzeba to podkreślać i przypominać na każdym kroku, że złe warunki akcesyjne ciągną się od chwili wstąpienia Polski do struktur europejskich, a więc od 1 maja 2004 roku. Gorszą pozycję polskim rolnikom załatwił nie tylko ówczesny premier Leszek Miller, czyli SLD, ale tą spółką było Polskie Stronnictwo Ludowe.  I dzisiaj PSL powiada, że PiS nic nie zrobił, a przecież doskonale wiedzą, że rządzimy dopiero od czterech lat i nie mieliśmy żadnego wpływu na perspektywę finansową, którą wynegocjował rząd PO – PSL i w trakcie poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego niewiele można było zrobić. Trudna sytuacja polskich rolników wynika też ze złych, niekorzystnych warunków akcesyjnych, które zostały wynegocjowane przez rząd Leszka Millera, gdzie ministrem rolnictwa od października 2001 do marca 2003 roku był nie kto inny jak Jarosław Kalinowski. Natomiast w tej chwili oczywiście jesteśmy w grze i to, że Polsce została zaproponowana jedna z najważniejszych tek w Komisji Europejskiej i że Janusz Wojciechowski został zarekomendowany przez komisję rolnictwa europarlamentu, uzyskując jednogłośne poparcie wszystkich grup politycznych, to świadczy, że dostrzegany jest problem nierówności, jeśli chodzi o traktowanie rolników w krajach tzw. starej, a nowej Unii. Można zatem być dobrej myśli, że w wyniku działań Janusza Wojciechowskiego ten stan ulegnie zmianie na naszą korzyść, a polscy rolnicy mogą być teraz lepiej traktowani, bo wizja Wojciechowskiego jest zbieżna z polskim rolnictwem.

Z tego wyboru zadowolona jest nie tylko Polska, ale też państwa naszego regionu, a Niemcy i Francja…?

– Kwestia wyrównania dopłat bezpośrednich do poziomu tych dopłat, które otrzymują rolnicy niemieccy i francuscy, w niczym nie narusza interesów tych dwóch państw czy też innych krajów, które otrzymują dzisiaj więcej niż nasi rolnicy. Myślę, że teraz nie będzie już obowiązywała zasada, że uprawnieni do większych, wyższych dopłat są  tylko rolnicy wymienionych państw, a państwa, których staż członkowski w Unii Europejskiej jest krótszy, mają dostawać mniej. Zresztą jest to myślenie zbieżne ze stanowiskiem rządu PiS, który na każdym kroku podkreśla, że chcemy wrócić do korzeni, na których została zbudowana Unia, do zasady solidaryzmu, bo jedną z podstaw jest właśnie solidarność i odpowiedzialność i wszystkie państwa członkowskie powinny być traktowane na tych samych zasadach. Obywatele, przedsiębiorcy państw wchodzących w skład Unii również. Takie były cele założycielskie Unii i myślę, że w dobrze pojętym interesie całej Unii jest, żeby zdrowa Unia się dalej rozwijała, żeby stanowiła organizację, która będzie działała – przede wszystkim – w interesie państw członkowskich, a nie w interesie jakiegoś wyimaginowanego państwa związkowego. Właściwy rozwój wymaga równego traktowania wszystkich państw. Myślę, że jeśli chodzi o zrównanie dopłat bezpośrednich dla rolników, to Francja i Niemcy się z tym pogodzą.

W odróżnieniu od niektórych komisarz Janusz Wojciechowski nie będzie „Timmermansem” unijnej polityki rolnej…

– Zdecydowanie nie. Zresztą Frans Timmermans po tym, jak obrał sobie Polskę za cel swoich ataków, dzisiaj ma niejako nowego konika, czyli do wcześniejszych ataków dołącza ochronę środowiska i już sztucznie pokrzykuje, że Polska powinna odejść od węgla. Myślę jednak, że jeśli o to chodzi, to byłoby dobrze, gdyby zainteresował się Niemcami, których gospodarka energetyczna, co trzeba przyznać, w dużym procencie korzysta z odnawialnych źródeł energii, ale ciągle jest to gospodarka oparta na węglu. W tej sytuacji Timmermans, formułując tego typu apele, powinien kierować je przede wszystkim do naszych zachodnich sąsiadów, czyli do Niemiec, którzy w Europie wytwarzają największą ilość CO2.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki