• Środa, 16 października 2019

    imieniny: Jadwigi, Florentyny, Gawła

Koncert Biało-Czerwonych

Niedziela, 6 października 2019 (12:44)

Polscy siatkarze w znakomitym stylu pokonali dziś w Fukuoce Włochów 3:0, odnosząc czwarte zwycięstwo w piątym meczu rozgrywanego w Japonii Pucharu Świata.

Niedzielne spotkanie było piątym, jakie nasi musieli rozegrać w ciągu ostatnich sześciu dni. Nic zatem dziwnego, że trener Vital Heynen dokonał kilku zmian w składzie, posyłając na parkiet m.in. rozgrywającego Marcina Komendę. Po raz pierwszy w podstawowej szóstce znalazły się poza tym dwie wielkie gwiazdy polskiej siatkówki: Bartosz Kurek, który większą część sezonu reprezentacyjnego opuścił z powodu operacji kręgosłupa i późniejszej operacji i urodzony na Kubie Wilfredo León. Biało-Czerwoni wyszli na plac gry zmotywowani, zwłaszcza, iż niektórzy z nich pamiętali poprzedni mecz z Włochami, rozegrany na Pucharze Świata przed czterema laty. Zakończył się on porażką 1:3, jedyną Polaków w całym turnieju, ale bardzo bolesną, bo decydującą o tym, iż to rywale, a nie nasi, wywalczyli olimpijską kwalifikację (PŚ miał wcześniej bowiem taką rangę, teraz nie).

Od początku dzisiejszego starcia inicjatywa należała do podopiecznych Heynena. Można wręcz stwierdzić, iż w pierwszych dwóch setach emocji nie było prawie żadnych, bo nasi kompletnie zdominowali wydarzenia, grając na poziomie nieosiągalnym dla przeciwników. León i Kurek pokazywali, iż są w stanie stworzyć duet prawdziwych bombardierów, Komenda bardzo dobrze rozdzielał piłki, a kolegom dorównywał kolejny z bohaterów spotkania, Aleksander Śliwka. Polacy radzili sobie tak dobrze, tak swobodnie i pewnie, że Heynen nie musiał nawet dokonywać zmian. Zdecydował się na nie dopiero w trzecim secie, gdy naszym przytrafił się krótkotrwały słabszy moment wykorzystany przez Włochów. Przy wyniku 11:13 Belg wprowadził na boisko Fabiana Drzyzgę i Macieja Muzaja, pomogło, Polacy wyrównali i znów na plac gry wrócili Komenda i Kurek. Świetna postawa w bloku pozwoliła Biało-Czerwonym wyjść na prowadzenie 21:19 i tak zdobytej zaliczki już nie oddali. Ostatni punkt zdobył Śliwka, który podobnie jak León, pojedynek zakończył z dorobkiem 15 pkt.

– Zagraliśmy bardzo dobrze, popełnialiśmy mało błędów i byliśmy skoncentrowani. Jestem nawet zaskoczony, że byliśmy w stanie to zrobić z uwagi na to, że powoli kończymy długi sezon reprezentacyjny – przyznał Heynen.

– Wyciągnęliśmy wnioski z sobotniej lekcji [nasi pokonali tego dnia Argentyńczyków 3:1 – przyp. red.] i wiemy, że jeśli nie gra się od początku agresywnie, to można stracić seta. Wczoraj przegraliśmy jednego, dziś już nie. Jestem dumny z chłopaków. Podoba mi się to, jak reagowaliśmy i nakładaliśmy presję na Włochów – powiedział Kurek, dodając, iż razem z kolegami wykonał mnóstwo „dobrej pracy zespołowej”.

Teraz przed Polakami przeprowadzka do Hiroszimy i dwa spokojniejsze dni. Kolejny mecz z Rosjanami rozegrają w środę. Na razie za nimi pięć potyczek, cztery zwycięskie i jedna przegrana z Amerykanami.

Polska – Włochy 3:0 (25:18, 25:18, 25:22).

Polska: Wilfredo León, Marcin Komenda, Bartosz Kurek, Aleksander Śliwka, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Paweł Zatorski (libero) oraz Marcin Komenda, Maciej Muzaj, Artur Szalpuk.

Włochy: Oreste Cavuto, Dick Kooy, Davide Candellaro, Gabriele Nelli, Simone Anzani, Riccardo Sbertoli, Fabio Balaso (libero) oraz Oleg Antonov, Giulio Pinali, Roberto Russo.

 

 

Piotr Skrobisz