Prezent dla potencjalnego inwestora
Piątek, 18 stycznia 2013 (18:45)Pracownicy uzdrowiska Horyniec-Zdrój protestowali dziś przed Ministerstwem Skarbu Państwa przeciwko prywatyzacji uzdrowiskowej spółki. W ocenie załogi, cena za jaką resort skarbu chce zbyć uzdrowisko, jest stanowczo za niska, a przyszłość kurortu pod zarządem nowego inwestora niepewna.
Pracownicy kurortu w Horyńcu spodziewali się, że do sprzedaży uzdrowiska Specjalistycznemu Gabinetowi Reumatologicznemu Lekarz Medycyny Beata Bogusz-Dukacz z siedzibą w Horyńcu Zdroju i Przedsiębiorstwu Handlowo-Usługowemu Dukat Witold Dukacz z siedzibą w Lubaczowie dojdzie już dzisiaj. Jednak dzień wcześniej w komunikacie na stronach Ministerstwa Skarbu Państwa pojawiła się informacja o wydłużeniu wyłączności negocjacyjnej do 31 stycznia bieżącego roku. To oznacza, że proces prywatyzacyjny jest ciągle w toku.
Pracownicy kurortu, którzy wcześniej wyrazili zgodę na jego prywatyzację, teraz twierdzą, że zostali oszukani, bowiem uzdrowisko ma zostać sprzedane za siedem milionów złotych, a to stanowczo za mało. Tym bardziej że uzdrowisko posiada prawdziwy skarb – jedne z największych w Polsce złóż borowiny, której jakość jest określana jako najlepsza w Europie, na której eksploatację i sprzedaż kurort otrzymał niedawno koncesję.
Protestujący nie kryją obaw, że prywatny inwestor, kupując uzdrowisko, może usiłować wzbogacić się właśnie na eksploatacji naturalnych złóż borowiny i siarki, a usługi sanatoryjne, jakie obecnie świadczy Horyniec-Zdrój, zostaną zmarginalizowane.
Wątpliwości budzi też brak postawienia inwestorowi wymogu związanego z gwarancjami inwestycyjnymi oraz socjalnymi. W proteście załoga oflagowała obiekty sanatoryjne, a jej delegacja stawiła się dzisiaj przed Ministerstwem Skarbu Państwa, wyrażając swoją dezaprobatę wobec sprzedaży ich zakładu pracy.
O przejęcie uzdrowiska przez powiat do ministerstwa skarbu bezskutecznie zwracał się starosta lubaczowski Józef Michalik.
– W odpowiedzi otrzymałem pismo, że powiat nie może przejąć uzdrowiska w Horyńcu-Zdroju, bo nie jest to jego zadanie. Wobec powyższego wystąpiłem z prośbą zarówno do marszałka Sejmu, jak i do parlamentarzystów z regionu o podjęcie działań na rzecz wstrzymania prywatyzacji – informuje starosta Michalik, potwierdzając obawy załogi, co do braku gwarancji rozwoju kurortu przez nowego właściciela.
Niepokój starosty budzi też rezygnacja w pakiecie inwestycyjnym z zapisu dotyczącego zabezpieczenia środków przez potencjalnego inwestora na ewentualny rozwój i modernizację uzdrowiska, a przede wszystkim śmiesznie niska cena, za jaką zbywany jest kompleks uzdrowiskowy. Tym bardziej że uzdrowisko Horyniec to spółka Skarbu Państwa, która nie przynosi strat, przeciwnie, generuje zysk.
Warto też dodać, że właściciel dokapitalizował spółkę uzdrowiskową w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego do budowy poddasza i basenu kwotą przekraczającą 600 tys. złotych.
– Istnieje obawa, że uzdrowisko zostanie sprzedane mimo protestów, bo rząd pilnie poszukuje pieniędzy. Sprzedając majątek narodowy, nawet za niewielką kwotę, rząd chce łatać dziurę budżetową – nie kryje oburzenia starosta lubaczowski. Dzisiejsze rozmowy protestujących z Horyńca w Ministerstwie Skarbu Państwa nie przyniosły rezultatu. Załoga wyłuszczyła swoje racje, a ministerstwo pozostało przy swoich. Kolejne rozmowy zaplanowano na przyszły tydzień.
To, czego według prawa nie może starostwo lubaczowskie, może samorząd wojewódzki, którego władze są gotowe rozmawiać na temat komunalizacji uzdrowiska w Horyńcu. Przed dwoma miesiącami Zarząd Województwa Podkarpackiego zwrócił się do resortu skarbu, wyrażając gotowość przystąpienia do procesu komunalizacji Horyńca-Zdroju, co potwierdził pismem do ministra Budzanowskiego wysłanym 16 stycznia br. Jednak taki scenariusz byłby możliwy tylko w momencie, kiedy nie udałoby się wyłonić inwestora, a trwający proces prywatyzacyjny nie doszedłby do skutku.
Skarb Państwa jest właścicielem 89 proc. kapitału zakładowego uzdrowiska Horyniec-Zdrój. Pozostałe 10 proc., zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, miałoby trafić do ponad stuosobowej załogi.
Tradycje lecznicze Horyńca-Zdroju sięgają XVII wieku. W okresie międzywojennym zjeżdżali tu kuracjusze ze Lwowa, Stanisławowa, Warszawy czy Krakowa, a także zagraniczni goście. Bogate złoża borowiny o znakomitych właściwościach leczniczych oraz źródła słabo mineralizowanych wód siarkowo-wodorowych także i dziś są wykorzystywane w leczeniu i rehabilitacji m.in. narządów ruchu, w schorzeniach reumatycznych, leczeniu chorób kobiecych i chorób skóry. Mikroklimat uzdrowiska, słynnego nie tylko w Polsce, sprzyja również leczeniu pacjentów z nadciśnieniem tętniczym. Załoga uzdrowiska i kuracjusze obawiają się, że bez borowiny i bez siarki uzdrowisko za kilkanaście lat może przestać istnieć.
Tymczasem zaplanowane na dzisiaj podpisanie umowy między Ministerstwem Skarbu Państwa a Samorządem Województwa Podkarpackiego o komunalizacji spółki uzdrowiskowej Rymanów-Zdrój nie doszło do skutku. Jak informuje biuro prasowe, resort skarbu nie zmienił stanowiska, ale termin ratyfikacji umowy jedynie odsunięto w czasie. Podpisanie umowy odbędzie się prawdopodobnie 29 stycznia br.
Mariusz Kamieniecki