• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Lojalny wobec przyjaciół

Poniedziałek, 30 września 2019 (21:17)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem na Sejm, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak wspomina Pan swojego dawnego klubowego kolegę Kornela Morawieckiego?

– Miałem zaszczyt osobiście poznać Kornela Morawieckiego, kogoś, kto był i jest historią, kto ma swoje trwałe miejsce w najnowszej historii Polski. Cieszy mnie, że miałem możliwość, szczęście być blisko człowieka – legendy walczącej Polski. Niezależnie od wydarzeń w Klubie Kukiz’15 nasze relacje były bardzo pozytywne.

Zawsze się zgadzaliście?

– Nie, nie zawsze się zgadzaliśmy, ale na pewno po ludzku się rozumieliśmy, co więcej, potrafiliśmy ze sobą rozmawiać.

To nieczęste w polityce…?

– Owszem. Bez wątpienia to był człowiek wielkiego serca. Kornel Morawiecki był człowiekiem wielkiej wrażliwości, co rzeczywiście jest rzadkością wśród polityków. Nie znałem go wcześniej osobiście, spotkaliśmy się dopiero w parlamencie, ale przez pryzmat czterech lat spędzonych w Sejmie muszę powiedzieć, że był człowiekiem bardzo lojalnym wobec swoich przyjaciół.

Jako jeden z niewielu wszedł w ostre zwarcie z systemem komunistycznym, co więcej, nie godził się na układ z komunistami.

– Tak naprawdę dzięki temu, że wszedł w politykę – był posłem Kukiz’15 – tym wyborem została niejako dopełniona swoista sprawiedliwość społeczna, że ostatnie lata, miesiące swojego życia Kornel spędził jako polski parlamentarzysta, a na początku kadencji miał też okazję pełnić funkcję marszałka seniora, otwierającego obrady Sejmu tej kadencji. Gdyby nie Ruch Kukiz’15, ta dziejowa sprawiedliwość nie ziściłaby się. Wszyscy pamiętamy przecież jego bardzo jednoznaczne stanowisko wobec Okrągłego Stołu, wobec Lecha Wałęsy i układów z komunistami. Potrafił to w sposób wyraźny wyartykułować. To był bardzo serdeczny człowiek, niezwykle barwna postać, a jednocześnie człowiek z dużym dystansem do siebie mimo świadomości roli, jaką odegrał jako założyciel i przywódca „Solidarności Walczącej”.

Chyba dobrze się stało, że w ubiegły piątek, kiedy już był bardzo chory, został odznaczony Orderem Orła Białego?

– Wolna Polska, w sposób spóźniony, ale jednak,  nagrodziła tym najwyższym odznaczeniem człowieka, któremu wszyscy dużo zawdzięczamy. Szkoda tylko, że to się stało dopiero na łożu szpitalnym, bo w przypadku Kornela Order Orła Białego byłby dopełnieniem, ukoronowaniem jego życia i bardzo bogatej karty jako opozycjonisty i patrioty. I tutaj jest pewien niedosyt, że to można było zrobić znacznie wcześniej, w Pałacu Prezydenckim, z zachowaniem wszelkich obowiązujących standardów. Przecież stan zdrowia Kornela Morawieckiego nie był tajemnicą zwłaszcza dla polityków, właściwie wszyscy od początku kadencji Sejmu wiedzieliśmy, że zmagał się z problemami zdrowotnymi. Nigdy się jednak nie skarżył, nie dał się też łatwo położyć do łóżka. To był człowiek bardzo energiczny, który musiał działać, pracować i z tego czerpał siłę, takie było jego życie naukowca – człowieka o bardzo ścisłym umyśle, patrioty, który jako działacz opozycji komunistycznej dla Ojczyzny poświęcił bardzo dużo.

No właśnie, za wierność ideałom wolnej Polski, a nie układami znaczonej, zapłacił ogromną cenę…

– To był człowiek bezkompromisowy, który zdawał sobie sprawę z konsekwencji swoich czynów i był gotowy te konsekwencje ponosić. Zresztą nie tylko on, bo ogromne konsekwencje ponosiła też jego najbliższa rodzina, wystarczy tylko przypomnieć, jaki to był czas i co komuniści robili z ludźmi, którzy sprzeciwiali się systemowi. W szeroko rozumianej polityce najbliżsi, a więc rodziny polityków, ponoszą konsekwencje ich zaangażowania. Tutaj nie ma taryfy ulgowej, bo tak to działa. Dobre słowa o polityku działają pośrednio też na jego dzieci, ale złe oceny, nienawiść czy tak jak to było w przypadku Kornela Morawieckiego – prześladowanie odbiło się na całej jego rodzinie. O śp. Kornelu Morawieckim mogę mówić przez pryzmat ostatnich czterech lat, od czasu, kiedy osobiście go poznałem i współpracowaliśmy na gruncie parlamentu. Mimo słabego zdrowia był to człowiek ogromnych sił witalnych, który do końca walczył.

Rozmawiał Pan z Kornelem Morawieckim wiele razy, czy Polska po 1989 roku była Ojczyzną jego marzeń?

– Polska zawsze była Ojczyzną jego nadziei. I to jest istotne, że śp. Kornel Morawiecki z Polską wiązał ogromne nadzieje, dobra przyszłość Polski i Polaków była jego wielkim marzeniem. Zresztą wielokrotnie mówił to publicznie, że Polska ma być naszą wspólną Ojczyzną, Ojczyzną wszystkich, Ojczyzną, gdzie obywatele i prawo są najważniejsi. Człowiek był centrum jego myślenia i działań dawniej – za czasów PRL-u, ale także dzisiaj, kiedy był posłem na Sejm. Od Kornela nauczyłem się, że w życiu polityk powinien patrzeć na człowieka i w swoich działaniach i decyzjach mieć na uwadze dobro drugiego człowieka. Uświadomił mi, że każdą naszą decyzję jako parlamentarzystów w pierwszej kolejności odczuwają ludzie, nasi obywatele.  

Jakie miejsce w polskiej historii zajmuje Kornel Morawiecki?

– To była bezsprzecznie jedna z najwybitniejszych postaci najnowszej historii Polski. Jestem dumny, że jako Klub Kukiz’15 na początku kadencji Sejmu na stanowisko marszałka Sejmu wystawiliśmy kandydaturę właśnie Kornela Morawieckiego. Zrobiliśmy to świadomie, wiedząc, że większość parlamentarna odrzuci tę kandydaturę, ale takie działanie podjęliśmy, aby podkreślić wyjątkowość tej postaci i rolę, jaką Kornel Morawiecki odegrał w historii naszego Narodu. Niedawno ukazała się duża publikacja poświęcona „Solidarności Walczącej” i znamienne, że na kilka miesięcy przed śmiercią Kornela światło dzienne ujrzało opracowanie, które niejako spina klamrą życie i działalność Kornela Morawieckiego.

Dziękuję za rozmowę.  

 

 

 

 

Mariusz Kamieniecki