• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Armstrong przyznaje się do dopingu

Piątek, 18 stycznia 2013 (11:10)

Były amerykański kolarz Lance Armstrong po latach zaprzeczania w końcu przyznał, iż także on w czasie swojej zawodowej kariery stosował niedozwolone środki dopingujące.

W wywiadzie z Oprah Winfrey 41-letni Teksańczyk przyznał, że w każdym ze swoich siedmiu zwycięstw w wyścigu Tour de France wspomagał się farmakologicznie. Amerykanin został pozbawiony tych triumfów przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) już trzy miesiące temu.

– Postrzegam tę całą sytuację jako jedno wielkie kłamstwo, które powtórzyło się wielokrotnie – powiedział Armstrong. – Podjąłem jednak te decyzje i to był mój błąd. Jestem tutaj, aby powiedzieć przepraszam – stwierdził skruszony sportowiec w wywiadzie transmitowanym na cały świat. Jednocześnie Amerykanin zaprzeczył, jakoby za czasów jego kariery w zawodowym peletonie istniał „największy program dopingowy świata”. W jego ocenie, był to przemysł sprytny, lecz nieco zachowawczy i nie pozbawiony ryzyka.

W rozmowie z Winfrey dla jej prywatnej stacji telewizyjnej legendarny kolarz przyznał także m.in., iż przyjmowanie dopingu było „częścią procesu przygotowawczego” do wielkich Tourów. Stwierdził także, iż wówczas nie czuł, że kogokolwiek oszukuje, w związku z tym, iż postrzegał to jako zwyczajne wyrównywanie szans, gdyż wszyscy robili podobnie.

Jednocześnie powiedział, że nie bał się zostać przyłapanym. Podkreślił, że w pewnym stopniu wynikało to z podejścia „wygrywania za wszelką cenę”, jakie miał do życia po pokonaniu choroby nowotworowej w połowie lat 90. Na koniec zaznaczył, że całą winą należy obarczyć tylko jego samego i że obecnie jest gotów współpracować ze światowymi władzami zwalczającymi doping w kolarstwie. W związku z tymi słowami Amerykańska Agencja Antydopingowa zaapelowała do Armstronga, aby także pod przysięgą przyznał się do stosowania niedozwolonych środków.

Tymczasem szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) John Fahey stwierdził, że wyjaśnienia kolarza są niewiarygodne. – Wypowiedzi sportowca to próba wygodnego dla niego usprawiedliwienia nieuczciwego postępowania sprowadzającego się do oszustwa. Dlatego też uważam go za w pełni niewiarygodnego – powiedział Fahey.

W jego ocenie, fałszywe byłe to, iż Armstrong starał się wziąć całą winę na siebie i nie ujawnił nazwisk osób, które zaopatrywały go w niedozwolone substancje. – Jeśli Armstrongowi w rozmowie zależało na oczyszczeniu, to nie osiągnął tego celu – dodał.

Komentatorzy są zgodni, że w związku z osobistym przyznaniem się Teksańczyka do stosowania dopingu ostatecznie upadł jeden z największych, ale i najpiękniejszych mitów w zawodowym sporcie.

 

Łukasz Sianożęcki