• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Timmermans pokazuje prawdziwą twarz

Sobota, 7 września 2019 (21:21)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Frans Timmermans podczas posiedzenia Komisji Wolności Obywatelskich oraz Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego po raz kolejny zaatakował politykę PiS, co więcej: porównał rząd w Polsce do dyktatur okresu nazistowskiego…

Absurdalność wypowiedzi tego pana jest tak duża, że dziwne, iż taki człowiek zajmował czy zajmuje tak wysokie i eksponowane stanowisko w Unii Europejskiej, co rusz się kompromituje, kompromitując też urząd, który reprezentuje.

Jaki jest powód tej nadaktywności Timmermansa? 

Z jednej strony na aktywność Fransa Timmermansa wpływ ma nasza totalna opozycja, a druga sprawa to ideologia Timmermansa, ideologia nowej lewicy – neomarksistowska. Kiedyś u Stalina wszystko, co nie jest rewolucją, uznawane było za nazizm i wszystko, co najgorsze, i Timmermans wyraźnie wpisuje się w taki paradygmat. Natomiast to, że nasi targowiczanie utrzymują Timmermansa w takim błędnym przekonaniu – dają mu nawet nagrody, jak chociażby ostatnio w Gdańsku odebrał medal wdzięczności Europejskiego Centrum Solidarności czy wcześniej został uznany przez „Gazetę Wyborczą” człowiekiem roku. Jest to rzecz wręcz niewiarygodna, jeśli bierzemy pod uwagę obywateli państwa polskiego.   

Czy można zatem powiedzieć, że Timmermans to współczesny Lenin dzisiejszej europejskiej lewicy?      

Każde porównanie – jak wiemy – bywa niedoskonałe. Jednak Timmermans jest o wiele mniej sprawny w swoich działaniach niż wspomniany Lenin. Lenin organizował krwawą rewolucję, ten holenderski polityk używa natomiast instytucji unijnych do tego, żeby tę rewolucję przeprowadzać. Na pewno aspiruje do bycia liderem rewolucji, niejako jej sztandarem. Jednak – jak wszyscy wiemy – Timmermans przegrał batalię o stanowisko szefa Komisji Europejskiej w nowej kadencji, co powoduje, że – jak widać – uwalniają się u niego różne frustracje. On chciał być skuteczny, ale do tego nie wystarczy szukanie dyrektyw na różne kraje, bo trzeba jeszcze umieć zachowywać się dyplomatycznie.

Jak tłumaczyć taką postawę Timmermansa? Czy nie jest on wyrazicielem opinii nowej Komisji Europejskiej, w której nadal będzie odgrywał jedną z czołowych ról, i czy jego postawa nie jest zapowiedzią tego, jak nowa Komisja może traktować Polskę?   

Nie jest to do końca tak, bo – jak wiemy – Frans Timmermans przegrał naczelną władzę w Komisji Europejskiej i teraz, skoro się tak angażuje, werbalnie używając takich, a nie innych słów czy porównań, to może to świadczyć, że jego skuteczność działania na forum Komisji  będzie słabsza. Będzie zatem łatwo pokazać, że jest fanatykiem, który ma antypolskie uprzedzenia. I w tym sensie – moim zdaniem – Timmermans będzie mniej skuteczny niż za czasów starej Komisji Europejskiej. Zwróciłbym też uwagę, że szefowa nowej Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, została wybrana na to stanowisko nie głosami lewicy, która – można powiedzieć – zrejterowała, ale została wybrana dzięki głosom europosłów Prawa i Sprawiedliwości. I jeśli weźmiemy pod uwagę kolejną rzecz, a mianowicie że to Janusz Wojciechowski będzie – tak wygląda – nowym komisarzem ds. rolnictwa Unii Europejskiej, to w gremium decyzyjnym Komisji Europejskiej będziemy mieli nie jak dotychczas Elżbietę Bieńkowską, która będzie się tylko uśmiechać i popierać wszystkie antypolskie decyzje Komisji, ale innego komisarza z ważną teką, który może osłabiać przekaz fanatycznych antypolskich wypowiedzi Timmermansa.  

Jak na razie postawę Bieńkowskiej – wprawdzie nie w Komisji, ale w Parlamencie Europejskim – kontynuują eurodeputowani Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, którzy podczas posiedzenia Komisji Wolności Obywatelskich oraz Komisji Prawnej Parlamentu Europejskiego stanęli nie po stronie Polski, ale za Timmermansem…  

Im bardziej dzieje się to, czego wszyscy jesteśmy świadkami, tym bardziej Platforma – przy patriotycznym elektoracie – traci wiarygodność. Jeśli bowiem – niezależnie od opcji politycznej – ktoś stara się być patriotą, to jego wyżywanie się na forum zewnętrznym na polskich władzach sprawia, że traci. Mówią o tym nie tylko wyniki sondaży czy ostatnich wyborów do Europarlamentu. Nie można wyżywać się na własnym państwie, bo taka postawa jest nie do zaakceptowania. Przy takim antypolskim zachowaniu nasza opinia publiczna, czy też postawy społeczne zaczynają się dzielić na patriotów i kosmopolitów. I to jest sytuacja skandaliczna, bo przypominają się nam najgorsze XVIII- czy XIX-wieczne tradycje współpracy z obcymi mocarstwami, a wszystko po to, żeby ugrać coś dla siebie, nie zważając na interes państwa polskiego.

Wracając jeszcze do Timmermansa: czy porównanie przez tego polityka prawa w Polsce do orzeczeń z czasów nazistowskich nie powinno się spotkać z jakąś mocniejszą reakcją?

Oczywiście, że reakcja na zachowanie Timmermanasa, na słowa polityka – co tu dużo mówić – przegranego powinna mieć miejsce. Nie wiem, czy nie należałoby też rozważyć kroków prawnych, sądowych. Pamiętajmy też, że z jednej strony Europa mówi o tzw. mowie nienawiści, ściga mowę nienawiści – jeśli ktoś np. spróbuje krytycznie wypowiedzieć się o ideologii LGBT, to zamyka się mu usta, a jeśli obrzuca się błotem, obraża, czy wręcz oczernia cały naród, to wszystko jest w porządku i nie jest to uznawane za mowę nienawiści. To pokazuje w sposób dokładny, gdzie ta nienawiść jest, a gdzie jej nie ma. Myślę też, że te wściekłe ataki Fransa Timmermansa dzisiaj pokazują ludziom, zwłaszcza społeczeństwu polskiemu, że manifestowanie obiektywizmu przez wiceszefa Komisji Europejskiej i braku uprzedzeń, kiedy otwierał procedurę przeciwko Polsce, było tylko mydleniem oczu i dzisiaj to wychodzi na jaw. Wobec tego jeśli Timmermans tak histerycznie czy ostro deklaruje niechęć do Polski, to tylko ściąga maskę obiektywizmu i pokazuje prawdziwą twarz i intencje. Ściąga maskę, dlatego że frustruje go to, iż w swoich działaniach okazał się nieskuteczny i raczej skuteczny już nie będzie.

Czy takie „wycieczki” nie świadczą o tym, że Timmermansowi po prostu zaczyna brakować argumentów?

Merytorycznych argumentów za atakami na Polskę nigdy nie było, merytoryczność Frans Timmermans udawał, a to, czego dzisiaj jesteśmy świadkami, to wyraz bezsilności. W końcu poświęcił tyle czasu i wysiłku, żeby tylko Polskę upokorzyć, a przede wszystkim jego celem było to, żeby doprowadzić do zmiany władzy w Polsce i odsunąć rząd PiS. Wszystko po to, żeby dawny układ lewicowo-liberalny powrócił za stery w Polsce. To był cel nadrzędny Timmermansa. Tyle tylko, że ten cel się coraz bardziej oddala, co nie tylko widać po sondażach, ale także wynika to z prostych analiz politologicznych, co oczywiście powoduje niezadowolenie, a także bezsilność „ulicy i zagranicy”. I co w tej sytuacji Timmermans może zrobić? Pozostało mu tylko publiczne wyżywanie się na Polsce. Natomiast takie próby czy takie wypowiedzi Timmermansa jak ta ostatnia mogą być przez polski rząd przedstawione na forum unijnym; na ich podstawie można dowieść, że mamy do czynienia z człowiekiem ideologicznie zaślepionym, zaślepionym też niechęcią do wybranej w sposób demokratyczny i rządzącej władzy w Polsce. Fakt faktem takiego człowieka jak Frans Timmermans nie powinno być w ogóle na najwyższych stanowiskach w Unii Europejskiej. Ludzie sprawujący tego typu urzędy powinni być obiektywni i bezstronni. Frans Timmermans nie spełnia żadnego z tych kryteriów.

Dziękuję za rozmowę.        

Mariusz Kamieniecki