• Poniedziałek, 16 września 2019

    imieniny: Korneliusza, Edyty, Cypriana

O wyrównaniu nie ma mowy

Sobota, 7 września 2019 (20:24)

Średnie dopłaty bezpośrednie dla rolników w UE wynoszą 259 euro do hektara, ale w UE są i tacy rolnicy, do których trafia ponad 400 euro. Polacy otrzymują nieco ponad 200 euro. Komisja Europejska chce zmniejszać te różnice, ale na razie nie proponuje ich wyrównania.

Polska i inne kraje naszego regionu od lat domagają się wyrównania dopłat bezpośrednich dla rolników, ale na razie się to nie udaje. W przedstawionej w 2018 roku propozycji KE dotyczącej budżetu na lata 2021–2027 jest jedynie niewielkie spłaszczenie różnic między państwami członkowskimi.

Producenci ze wschodniej części Europy dostają sporo niższe środki niż np. rolnicy we Francji czy Holandii. Ma to odzwierciedlać w większym lub mniejszym stopniu różnice dotyczące sektora rolniczego, ale przede wszystkim rozwoju gospodarczego w różnych państwach członkowskich UE.

Z dokumentu KE z 2018 roku dotyczącego dopłat bezpośrednich wynika, że najwyższe dopłaty – ponad 600 euro do hektara – otrzymywali producenci na Malcie. Sytuacja tego niewielkiego wyspiarskiego kraju, z małą powierzchnią gruntów rolnych, jest jednak wyjątkowa.

Generalnie jednak rolnicy z zachodnich państw, gdzie koszty życia oraz pracy są znacznie wyższe, otrzymują większe dopłaty bezpośrednie. I tak rolnicy w Grecji dostają ponad 500 euro do hektara, w Holandii ponad 400 euro, w Belgii, Włoszech i na Cyprze ponad 350 euro.

Producenci rolni z Austrii, Francji, ale też Węgier dostają około 260 euro do hektara, czyli tyle, ile wynosi średnia w UE. Zbliżone środki do Polaków, około 220 euro do hektara, dostają też Czesi, Hiszpanie, Słowacy, Bułgarzy, ale również Szwedzi i Finowie. Najniższe płatności – nieco ponad 100 euro do hektara – dostają rolnicy na Łotwie i w Estonii.

Dopłaty to jednak tylko jeden filar unijnej wspólnej polityki rolnej. Drugim filarem są płatności na rozwój obszarów wiejskich, które też trafiają do rolników, ale na zasadzie inwestycji, które mają unowocześniać gospodarstwa; podobnie jak w przypadku firm potrzebny jest wniosek, plan rozwoju itd.

Rządy poszczególnych krajów mogą jednak przesuwać część środków z tego filara do filara pierwszego, czyli na dopłaty. Tak robi też Polska. Na ile to będzie możliwe w kolejnej perspektywie finansowej, czyli w latach 2021–2027, zależeć będzie od zasad, które wypracują państwa członkowskie i Parlament Europejski.

Unijne stolice, aby podwyższyć sumy, jakie trafiają do rolników, mogą zwiększać ich dopłaty ze środków z krajowego budżetu. Możliwości są jednak mocno ograniczone. Pomoc de minimis, czyli taka, która nie musi być zgłaszana do Komisji Europejskiej, może wynosić maksymalnie 20 tys. euro na trzy lata dla jednego producenta.

Większe wsparcie, też teoretycznie możliwe, musi być notyfikowane przez KE, która sprawdzi, czy nie ma w danym przypadku zakazanej przez regulacje unijne pomocy publicznej. Celem tych obostrzeń jest zagwarantowanie podobnych warunków funkcjonowania wszystkim przedsiębiorstwom w całej Wspólnocie.

Dopłaty do hektara „na pełnym europejskim poziomie” to jedna z obietnic wyborczych złożonych przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na sobotniej konwencji wyborczej partii w Lublinie.

Kształt unijnej kasy na lata 2021–2027 to ciągle przedmiot negocjacji między państwami członkowskimi. Wysokość dopłat była ważnym obszarem w poprzednich negocjacjach wieloletniego budżetu UE.

RP, PAP