• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Środowisko

Katastrofa w Warszawie

Piątek, 30 sierpnia 2019 (03:01)

Prokuratura bada sprawę katastrofy ekologicznej po zrzucie do Wisły ogromnej ilości nieczystości.

Fala ścieków od rogatek Warszawy płynie Wisłą w kierunku Gdańska. W każdej sekundzie do rzeki trafiają 3 tysiące litrów nieczystości. Jest to efekt awarii oczyszczalni ścieków „Czajka”.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa apeluje: w Wiśle na odcinku od Warszawy do Gdańska lepiej się nie kąpać, nie uprawiać sportów wodnych, nie łowić ryb.

Sprawą katastrofy z urzędu zajęła się prokuratura. Prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ poinformował „Nasz Dziennik”, że prokuratura wszczęła śledztwo „w kierunku przestępstwa polegającego na sprowadzeniu niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób”. – Jest to niebezpieczeństwo w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach, które powstało w wyniku usunięcia odpadów wbrew przepisom oraz zanieczyszczenia wody ściekami w taki sposób, że może spowodować to obniżenie jakości wody oraz zniszczenie środowiska – mówi prokurator Saduś w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

– Czyn, który jest przedmiotem śledztwa, wypełnia znamiona aż trzech przestępstw przeciwko środowisku i jednego przeciwko bezpieczeństwu publicznemu – dodaje nasz rozmówca, zaznaczając, że prokurator już w środę dokonał czynności w miejscu awarii kolektora ściekowego. Zabezpieczane są też kolejne dowody. Szef MON Mariusz Błaszczak zaoferował miastu wsparcie wojska w walce ze skutkami skażenia Wisły. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski stwierdził, że pomoc żołnierzy nie jest potrzebna.

Złożenie odrębnego zawiadomienia do prokuratury zapowiada także Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, który – jak informuje „Nasz Dziennik” rzecznik GIOŚ Agnieszka Borowska – o awarii został powiadomiony oficjalnym komunikatem z Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie dopiero ponad dobę od jej wystąpienia. – W komunikacie napisano, że do awarii doszło 27 sierpnia o godzinie 5.00 rano. A dopiero następnego dnia o 11.50 dotarł do nas komunikat, że jest poważna awaria – oba kolektory nie działają i od godziny 8.00 rano spuszczają surowe ścieki do wody – mówi Borowska w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, zauważając, że wcześniejsze powiadomienie pozwoliłoby na szybsze podjęcie działań przez służby.

Zaznacza, że w ocenie Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, tego typu zwlekanie z poinformowaniem o zagrożeniu to działanie nieodpowiedzialne społecznie i niebezpieczne.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski