• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Finanse

Ostrożnie z kryptowalutami

Poniedziałek, 26 sierpnia 2019 (10:13)

W Polsce brakuje ścisłych regulacji rynku kryptowalut.

Od przyszłego roku sprzedający kryptowaluty nie będą płacić podatku od czynności cywilnoprawnych.

W ocenie dr. Mariana Szołuchy, ustawowe rozstrzygnięcie o nieobejmowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC) sprzedaży kryptowalut to krok we właściwym kierunku. – Pierwszy krok Ministerstwo Finansów zrobiło już przed rokiem, gdy zdecydowano o zaniechaniu poboru PCC. Ten 2-procentowy podatek od każdej transakcji nie przystawał do rynku kryptowalut. W praktyce byłby nieściągalny. Zdecydowano się natomiast na objęcie zysków z takich transakcji podatkiem dochodowym, co też oznacza, że państwo uznaje ten rodzaj transakcji za legalny – mówi „Naszemu Dziennikowi” dr Szołucha.

Zaznacza, że w związku z tym niezbędne są w Polsce ściślejsze regulacje dotyczące kryptowalut.

Anonimowe strony

W uzasadnieniu upublicznionego na początku sierpnia br. projektu ustawy czytamy, że m.in. obowiązujące przepisy ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych, uwzględniając specyfikę transakcji kryptowalutami, są trudne do zastosowania, gdyż „strony tych transakcji są dla siebie anonimowe, co uniemożliwia ustalenie statusu podatkowego zbywcy, stanowiącego okoliczność rozstrzygającą o obciążeniu danej transakcji podatkiem od czynności cywilnoprawnych”.

Resort finansów zaznacza również, że przepisy ustawy o PCC wykazują wysoki poziom niedostosowania do transakcji mających za przedmiot obrót walutami wirtualnymi, podczas gdy dokonując czynności cywilnoprawnych, podatnik powinien mieć pewność, że stan faktyczny, który go dotyczy, objęty jest zakresem normy podatkowej.

„Określenie w ustawie o podatku od czynności cywilnoprawnych odrębnych zasad opodatkowania obrotu walutą wirtualną, uwzględniając jego specyfikę, sprowadzającą się do dokonywania przez ten sam podmiot wielu transakcji tego samego dnia, mogłoby to niejednokrotnie prowadzić do nałożenia obowiązku zapłaty podatku w wysokości przekraczającej zainwestowane środki” – informuje „Nasz Dziennik” resort finansów.

Ryzykowne inwestycje

Inwestycje na stosunkowo młodym rynku kryptowalut nie dają gwarancji olbrzymich zysków. Inwestorzy muszą brać pod uwagę duże ryzyko. Głośnym echem odbiło się zaprzestanie w lipcu br. „wskutek utraty płynności” działalności przez funkcjonującą w naszym kraju giełdę kryptowalut BitMarket wraz ze 100 milionami złotych.

Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura. W ocenie prokuratury, doszło do „niekorzystnego rozporządzenia mieniem klientów giełdy bitcoinowej” przez osoby pełniące funkcję operatora giełdy. „[…] działające w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru osiągnięcia korzyści majątkowej, poprzez wprowadzenie w błąd klientów tej giełdy co do zamiaru wywiązania się z zawartych umów zakupu kryptowaluty i przekazania tych środków do portfeli zarządzających, czym powodowali szkodę klientów tej giełdy o łącznej wartości co najmniej 2.300 bitcoinów, co stanowi kwotę około 100.000.000 zł, a więc mienie wielkiej wartości […]” – poinformowała w lipcu Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.

Przestępstwo to jest zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności. Pod koniec lipca jeden z udziałowców giełdy znaleziony został martwy z raną postrzałową głowy.

Spektakularny upadek

Ale z nagłym zaprzestaniem działalności kryptowalutowych giełd muszą się liczyć także inwestorzy poza granicami naszego kraju. W skali świata kryptowalut spektakularny był upadek na początku tego roku kanadyjskiej giełdy QuadrigaCX, po śmierci jej 31-letniego właściciela, który jakoby miał być jedynym posiadającym hasła do portfeli, co miało uniemożliwiać rozliczenie się z klientami giełdy. W ten sposób ci stracili dostęp do środków w wysokości ok. 150 mln dolarów. Według audytorów, portfele te przynajmniej w znacznej części zostały jednak już dużo wcześniej opróżnione w wyniku działań właściciela giełdy.

Przypadek giełdy BitMarket wskazuje – zaznacza dr Szołucha – że regulacje tego nowego, w ramach rynku finansowego, sektora są potrzebne. – Gdyby były one wcześniej, prawdopodobnie nie doszłoby do zamknięcia tej giełdy, a przynajmniej ludzie, którzy mieli tam swoje inwestycje, nie straciliby ich – akcentuje.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że w przypadku uregulowania rynku dostęp np. do sprawozdań finansowych operatorów giełdy mieliby zewnętrzni audytorzy. Można byłoby sprawdzić m.in., czy nie dopuszczają się nieprawidłowości bądź przestępstw.

– Nie ma sensu zamykać oczu na rzeczywistość. Wielu Polaków, zwłaszcza młodych, inwestuje w kryptowaluty, jest aktywnych przy organizacji handlu. A każdy powinien mieć prawo lokować swoje środki tam, gdzie chce i gdzie widzi możliwość uzyskania zysku, nawet jeśli wiąże się to z istotnym ryzykiem, które – jeśli chodzi o kryptowaluty – jest dla wszystkich jasne, bo zmienność cen jest w ich przypadku bardzo duża. Trzeba przygotować, wzorem innych państw, mądre regulacje, które z jednej strony będą uniemożliwiały działanie na tym rynku różnej maści oszustom, a z drugiej strony – tego rynku nie unicestwią, bo Polacy, jeśli będą chcieli inwestować w kryptowaluty, to i tak to zrobią, ale za granicą – dodaje dr Szołucha.

W połowie ubiegłego roku Komisja Nadzoru Finansowego prowadziła kampanię społeczną, za pośrednictwem której zwracała uwagę m.in. na ryzyko wiążące się z inwestowaniem w kryptowaluty. Na listę ostrzeżeń KNF – w kwietniu 2018 r. – trafiła największa polska giełda kryptowalut BitBay z zarzutem związanym z nieuprawnionym prowadzeniem działalności w zakresie świadczenia usług płatniczych. Po tym fakcie giełda z internetu nie zniknęła, natomiast przeprowadziła się na Maltę.

Artur Kowalski