• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Parki bez granic

Czwartek, 17 stycznia 2013 (02:09)

Samorządy straciły możliwość blokowania decyzji o tworzeniu nowych parków, ale znowelizowane przepisy nie gwarantują, że nowe parki rzeczywiście będą powstawać.

Gdy ekolodzy przygotowali obywatelski projekt ustawy, która miała odebrać samorządom możliwość blokowania tworzenia nowych parków narodowych i poszerzania już istniejących, rząd uprzedził tę inicjatywę i sam zaproponował nowelizację ustawy Prawo o ochronie przyrody.

Nowe przepisy, zgodnie z żądaniem ekologów, odebrały samorządom prawo do uzgadniania nowo powoływanych parków narodowych, pozostawiając im jedynie prawo do wyrażania niewiążących opinii. Sejm może zatem powołać park ustawą, nawet wbrew opinii samorządów.

Natomiast określenie i zmiana granic parku następuje w drodze rozporządzenia rządu, które musi być uzgodnione z samorządem lokalnym. Przy wytyczaniu granic gminy zachowały zatem decydujący głos. Sejm przyjął nowelę 18 sierpnia 2011 r. i jest ona obowiązującym prawem już od przeszło roku. Dzięki niej Sejm może tworzyć nowe parki narodowe dziesiątkami, tyle że będą to parki bez ziemi.

– Na tle nowych przepisów pojawił się problem prawny, co najpierw – ustawa o powołaniu parku czy rozporządzenie o wytyczeniu granic? – zwraca uwagę Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek. – Tak skonstruowane przepisy prawdopodobnie w ogóle uniemożliwią powoływanie parków narodowych – uważa samorządowiec.

– Ustawa wymaga ponownej nowelizacji – potwierdza szef komisji ochrony środowiska Stanisław Żelichowski.

Inny scenariusz przewiduje Agnieszka Kurczewska, wójt gminy Piecki. – Najpierw na mocy ustawy utworzą park narodowy jako osobę prawną, a potem będą się awanturować z gminami o jego granice – twierdzi. Wcześniej parki narodowe były jednostkami budżetowymi, obecnie uzyskały osobowość prawną.

Ekosubwencji nie będzie

Tymczasem sejmowa podkomisja wciąż męczy się nad obywatelskim projektem przygotowanym przez ekologów. Idzie on znacznie dalej niż nowela rządowa, bo pozbawia gminy wpływu na wytyczanie granic parków.

– Projekt obywatelski stał się bezprzedmiotowy, bo dotyczy stanu sprzed nowelizacji ustawy. Gdyby to był zwykły projekt poselski, już dawno zakończylibyśmy nad nim prace, ale że jest to projekt obywatelski, odnosimy się z respektem z uwagi na zebrane ponad 100 tys. podpisów – wyjaśnia szef podkomisji Arkadiusz Litwiński (PO).

W kwestii parków narodowych o kompromis na linii samorządowcy – ekolodzy było, jest i będzie trudno, zwłaszcza że w tle debaty przewija się temat powołania nowego parku narodowego na popularnych turystycznie Mazurach. Kilkadziesiąt zakazów parkowych (np. biwakowania, cumowania, palenia ognisk czy papierosów, zbierania grzybów i jagód) może skutecznie wypłoszyć wczasowiczów i żeglarzy z regionu.

– Wszyscy jesteśmy za ochroną przyrody, ale niekoniecznie od razu za tworzeniem parków narodowych. Są inne skuteczne formy ochrony przyrody, które pozwolą jednocześnie wykorzystywać ogromny potencjał turystyczny Mazur – podkreśla Jakubowski.

– Park byłby dla nas katastrofą – dodaje. Obecnie większość obszaru objęta jest ochroną jako park krajobrazowy, są także wytyczone rezerwaty, a o równowagę pomiędzy eksploatacją a ochroną w lasach mazurskich dba PGL Lasy Państwowe, zapewniając pracę mieszkańcom. Powołanie parku wywróciłoby do góry nogami całą gospodarczo-społeczną strukturę regionu.

– Tworzenie i poszerzanie parków stanowi „cel publiczny”, co oznacza, że nawet grunty prywatne mogą być wywłaszczone pod potrzeby parku – zwraca uwagę Agnieszka Kurczewska.

– Samorządowcy chcą mieć weto w sprawie tworzenia parków narodowych, przynajmniej tak długo, jak długo rząd nie zagwarantuje im godziwych rekompensat w formie algorytmu za straty gospodarcze i finansowe związane z powstaniem parku. Dziś takiej gwarancji nie ma. Nie ma też zgody ministra finansów na zwiększenie wydatków budżetowych i w najbliższych kilku kwartałach nie ma co na nią liczyć – wyjaśnia Litwiński.

Samorządowcy zaprzeczają, że chodzi wyłącznie o dodatkowe pieniądze.

– Subwencja ekologiczna, o którą zabiegamy, nie jest dla nas sprawą pierwszoplanową. Najważniejsze, aby społeczność lokalna mogła decydować, czy chce na swoim terenie park narodowy, czy może niższe formy ochrony przyrody – mówi burmistrz Jakubowski.

Ludzie „też” się liczą

W grudniu podkomisja obradowała dwa razy, kolejne posiedzenie 23 stycznia.

– Sądzę, że zakończymy na nim prace nad projektem obywatelskim, jeśli nadejdą zamówione opinie – mówi Litwiński. Podkomisja zdecyduje o poprawkach i wyda rekomendację dla komisji ochrony środowiska, czy projekt należy przyjąć, czy odrzucić. Ta sama procedura powtórzona zostanie na komisji, po czym projekt obywatelski z rekomendacją komisji trafi na posiedzenie plenarne Sejmu do II czytania. Jednak przewodniczący komisji Żelichowski przewiduje, że kwestia sposobu powoływania parków nie rozstrzygnie się szybko.

– Głównym problemem są ekosubwencje. Jeśli nie będzie pieniędzy, samorządy nie zgodzą się na tworzenie czy poszerzanie parków, bo tracą na tym ogromne pieniądze. Na przykład gmina Piecki leżąca na obszarze Natura 2000 traci z tytułu ochrony 10 mln zł, gdy cały jej budżet to ok. 12 mln zł – twierdzi poseł Żelichowski. – A ekosubwencji nie będzie, bo dziś brakuje pieniędzy na parki narodowe, a cóż dopiero na subwencje dla gmin…

Według przewodniczącego Litwińskiego, najlepszym forum, żeby wypracować dobre rozwiązania prawne, byłaby komisja wspólna rządu i samorządu. – Człowiek też jest elementem ekosystemu, nie mniej ważnym niż inne. Niedobrze, gdy w pracach nad ustawą dominują dwie skonfliktowane strony, których ogląd jest czarno-biały – mówi.

Mętna ustawa

Akcja protestacyjna podjęta jesienią przez mazurskie samorządy lokalne przeciwko odbieraniu im wpływu na wytyczanie nowych parków narodowych i poszerzanie granic już istniejących przyniosła w ciągu 30 dni 75 tys. podpisów z poparciem zwykłych obywateli – mieszkańców i turystów, oraz 250 deklaracji solidarnego poparcia ze strony sąsiednich samorządów gminnych.

– Wręczymy podpisy przewodniczącemu Żelichowskiemu, szefowi komisji ochrony środowiska, oraz przewodniczącemu podkomisji Litwińskiemu – zapowiada Jakubowski.

Inicjatywa ekologów, aby odebrać samorządom prawo weta, narodziła się podczas głośnej akcji poszerzenia granic Białowieskiego Parku Narodowego, zakończonej fiaskiem wskutek sprzeciwu miejscowych gmin i społeczności lokalnej. W opinii do projektu obywatelskiego rząd formalnie poparł propozycje ekologów, ale uznał je za nieaktualne, jako że już wcześniej Sejm zmienił ustawę według rządowego projektu. Inicjatywa ekologów nie ma szans na przyjęcie z racji sprzeciwu samorządów i braku pieniędzy na ekosubwencje. Co zaś do znowelizowanych przepisów o parkach narodowych – okazały się one prawniczym knotem, który znów trzeba nowelizować. Krótko mówiąc, sprawa parków zatoczyła koło, by wrócić do punktu wyjścia.

Małgorzata Goss