• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Wezwanie dla Millera

Czwartek, 17 stycznia 2013 (02:08)

Ruszyły przesłuchania świadków w odwieszonym śledztwie dotyczącym niewłaściwego nadzoru nad Biurem Ochrony Rządu – ustalił „Nasz Dziennik”.

Chodzi o organizację wizyt prezydenta i premiera w Katyniu w 2010 roku. – Do wszystkich świadków wskazanych przez sąd zostały wysłane wezwania, prokurator przesłuchuje ich sukcesywnie – mówi nam Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Zaznacza, że przesłuchania „nieco” potrwają, ponieważ świadków nie można wezwać wszystkich naraz.

Sąd w połowie grudnia ubiegłego roku nakazał odwieszenie umorzonego przez prokuraturę śledztwa w sprawie domniemanego niedopełnienia obowiązków i niewłaściwego nadzoru nad Biurem Ochrony Rządu w 2010 r. przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera.

Sędzia Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów Konrad Mielcarek uznał, że postępowanie umorzono przedwcześnie, bez wyjaśnienia całokształtu okoliczności sprawy. Sąd wskazał, że w śledztwie prokuratura nie przesłuchała kierownictwa MSWiA. Oparła się jedynie na zeznaniach złożonych w śledztwie, które zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia wobec byłego wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego.

Sąd nakazał wyjaśnienie, czy rzeczywiście Jerzy Miller nie miał odpowiednich kompetencji w związku z przygotowywaniem przez BOR zagranicznych wizyt VIP-ów. Prokuratura ma również przesłuchać w związku z tymi okolicznościami wiceministra Rapackiego, a także pracowników MSWiA z departamentu kontroli i analiz.

– Prokurator podjął już działania, które sąd nakazał, żeby m.in. zbadać kwestię związaną z nadzorem resortu nad BOR – tłumaczy prokurator Mazur.

Nakazanie ponownego wszczęcia śledztwa przez sąd nastąpiło po wnioskach Marty Kaczyńskiej i pełnomocnika Jarosława Kaczyńskiego – mec. Piotra Pszczółkowskiego.

– Prokurator nie dopatrzył się znamion przestępstwa i uznał, że minister spraw wewnętrznych mógł dokonać jedynie decyzji personalnych. I to miałby być cały nadzór MSWiA nad BOR? Brak tu systemowej refleksji. Nadzór to nie tylko obserwacja i spostrzeżenia, ale też współkierowanie i kontrola – argumentował w sądzie mec. Pszczółkowski. Podkreślał on, iż konstytucyjny minister spraw wewnętrznych ma obowiązek przekazywać premierowi i prezydentowi wszystkie informacje mające znaczenie dla bezpieczeństwa państwa. A brakuje dowodów na to, że to nastąpiło.

– Po polskiej stronie BOR jest źródłem lwiej części zaniedbań. Gdyby w Polsce 10 kwietnia 2010 r. doszło do zamachu stanu, prezydent dowiedziałby się o tym dopiero po wylądowaniu, bo funkcjonariusze BOR nie znali numeru telefonu satelitarnego do tupolewa. Tupolewowi nie przekazano nawet, że Ił-76 z kolumną samochodową nie wylądował w Smoleńsku. Swoją drogą ciekawe, co by BOR wymyśliło po wylądowaniu, jak prezydent dojechałby do Smoleńska – mówił Pszczółkowski, domagając się wówczas przed sądem nakazania prokuraturze „ukończenia tego postępowania”.

Zenon Baranowski