Dziś w „Naszym Dzienniku”
Uciec przed reumatyzmem
Środa, 21 sierpnia 2019 (02:07)Nawet 30 proc. chorych na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) nie jest skutecznie leczonych
Powód? Wielu z nich zbyt późno zgłasza się do lekarza ze swymi dolegliwościami i zwleka z włączeniem odpowiedniej kuracji. Nieprawidłowo leczone RZS prowadzi do całkowitego kalectwa oraz wystąpienia groźnych dla życia powikłań.
Reumatoidalne zapalenie stawów to najczęściej występująca zapalna choroba reumatyczna w Polsce. Cierpi na nie co najmniej 300 tys. Polaków. Najczęściej kojarzy nam się ze starszymi, schorowanymi ludźmi. Tymczasem RZS to właśnie choroba młodych, aktywnych zawodowo. Prawie 80 proc. pacjentów zaczyna chorować przed czterdziestym rokiem życia. Tak jak Kinga Masny ze Stowarzyszenia 3majmy Się Razem, u której RZS zdiagnozowano w wieku 25 lat. – Z RZS da się żyć. Osoby cierpiące na RZS, odpowiednio leczone, mogą pracować i prowadzić aktywne życie. Oczywiście wszystko zależy od tego, na ile słuchamy lekarza, na ile dbamy o siebie, jesteśmy aktywni fizycznie i trzymamy się odpowiedniej diety – wyjaśnia nam pani Kinga, która z chorobą zmaga się już od kilku lat. Można rozważyć post owocowo-warzywny według dr Ewy Dąbrowskiej. Pacjenci z RZS, do których dotarł „Nasz Dziennik”, podkreślają zalety tej kuracji. – Przykurcze ustąpiły po zastosowaniu zaleceń postu – mówi nam pani Sylwia z Warszawy.
W RZS najważniejsza jest szybka diagnoza, właściwa terapia i wdrożenie rehabilitacji. Niestety, młode osoby mają tendencję do lekceważenia objawów, a w tym czasie tkanka łączna ulega zniszczeniu. – Jeśli pacjent trafi do lekarza reumatologa, zostanie postawione rozpoznanie i w ciągu 12 pierwszych tygodni, czyli w czasie tzw. okna terapeutycznego, włączone leczenie, które jest leczeniem hamującym niszczenie stawów, pacjent ma szansę żyć, pracować i normalnie funkcjonować – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr n. med. Maria Rell-Bakalarska ze Specjalistycznego Centrum Reumatologii i Osteoporozy Rheuma Medicus w Warszawie.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym