• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Ratownicy zbliżają się do poszkodowanych

Wtorek, 20 sierpnia 2019 (16:15)

Ratownicy powoli zbliżają się do miejsca, w którym przewidują, że mogą przebywać poszkodowani – przekazał we wtorek naczelnik TOPR Jan Krzysztof. Dodał, że ratownikom prowadzącym akcję w Jaskini Wielkiej Śnieżnej udało się przesunąć o 5 metrów.

– W tej chwili 11 ludzi – pirotechnicy i ratownicy do pomocy wchodzą do jaskini. Na późne popołudnie planujemy wejście kolejnej grupy, kolejnych dwóch pirotechników i podobne plany mamy na następną dobę – powiedział we wtorek naczelnik TOPR Jan Krzysztof. Ich zadaniem jest przeprowadzenie mikro wybuchów, które poszerzą i wydłużą korytarz tak, by dotrzeć do miejsca, w którym, według ratowników, mogą przebywać poszukiwani grotołazi.

Jan Krzysztof poinformował, że w tego typu akcjach używa się niewielkiej ilości materiałów wybuchowych. – Przy tego typu akcjach używa się mikro ładunków, miko zapalników. Dzisiaj dojedzie do nas dostawa kilograma ładunków wybuchowych, co wystarczy na bardzo długo – stwierdził Jan Krzysztof.

Dodał, że po wyjściu z jaskini otrzymał informację, że ratownikom udało się przesunąć o 5 metrów. – Dotarli do miejsca trochę wygodniejszego – takiego, w którym można się chwilami wyprostować – przekazał naczelnik TOPR.

Poinformował, że tej chwili najwięcej czasu zajmuje transport materiału, który powstaje na skutek wybuchu. – W wielu miejscach nie ma możliwości przesunięcia nawet małego kamienia obok człowieka [...] To przejście do tego obszerniejszego fragmentu pozwala łatwiej pakować ten materiał – mówił Jan Krzysztof.

Podkreślił też, że ratownicy powoli zbliżają się do miejsca, w którym przewidują, że mogą przebywać poszkodowani. – Przewidujemy, ale oczywiście żadnej pewności nie mamy – zaznaczył naczelnik TOPR.

Jan Krzysztof przekazał, że jednym z problemów, z którym mierzą się ratownicy, jest zimno w jaskini. Temperatura wynosi 4 stopnie Celsjusza i jest bardzo wilgotno. – Pracujemy w lodówce, w pełnej wilgotności. Zobaczymy, jak ta sprawa się potoczy – stwierdził. Dodał, że jeżeli kolejnym grupom „uda się zdobywać kolejne metry, to w ciągu kilkudziesięciu godzin powinni dotrzeć z drugiej strony do tego rejonu zaginięcia”.

Sześciu grotołazów weszło do Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach w czwartek. Dwóch z nich zostało odciętych przez wodę, która zalała część korytarza w tzw. Przemkowych Partiach. Ostatni kontakt głosowy ze swoimi towarzyszami mieli w sobotę około godz. 2.00 w nocy. Ratownicy zostali powiadomieni o kłopotach grotołazów w sobotę późnym popołudniem.

 

JG, PAP