Rząd po stronie obywateli
Poniedziałek, 19 sierpnia 2019 (14:39)W majowym felietonie pt. „Kontrofensywa finansjery" opisałem swoje obawy o przyszłość polskiego sektora ubezpieczeń. Dziś, na szczęście, większość z nich się rozwiała.
Kontrowersyjny projekt ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych doczekał się bowiem opinii rady ministrów. I to opinii miażdżącej, z której warto przytoczyć kilka cytatów.
Rząd najpierw wytknął autorom projektu liczne błędy warsztatowe:
– „mogą się pojawić wątpliwości interpretacyjne”;
– „należałoby uściślić definicję klienta”;
– „stosowane zamiennie pojęcia »wynagrodzenie« i »cena« należy ujednolicić”
– „pojęcie to [„rozmiar” prowadzonej działalności – przyp. MS] jest niedookreślone”
– „niejasne jest, jakimi kryteriami należałoby się kierować przy określaniu sum gwarancyjnych”.
Następnie zadał kłam tezom, które rzekomo uzasadniały konieczność wprowadzenia proponowanych regulacji:
– „częstokroć osoby dochodzące zwrotu kosztów leczenia lub renty z uwagi na swój stan zdrowia są najbardziej nieporadne i to one potrzebują profesjonalnej pomocy doradcy, aby otrzymać należne im świadczenie”;
– „na rynku kancelarii odszkodowawczych występuje duża konkurencja i potencjalny klient będzie mógł wybrać dla siebie najkorzystniejszą ofertę”.
Na koniec merytorycznie skrytykował – jeden po drugim – kolejne zapisy:
– „określenie wynagrodzenia maksymalnego na zbyt niskim poziomie może skutkować ograniczeniem możliwości poszukiwania profesjonalnej pomocy przy skomplikowanych i czasochłonnych sprawach”;
– „nadmiernie nie obciążać małych podmiotów, świadczących usługi w zakresie doradztwa odszkodowawczego, i nie generować nowej kategorii spraw sądowych o zapłatę z powództwa doradców odszkodowawczych”;
– „wątpliwości budzi art. 4 ust. 3 projektu dotyczący dochodzenia zwrotu kosztów leczenia lub rent, zwłaszcza wobec lakonicznego uzasadnienia projektu ustawy w tym zakresie”;
– „wskazane rozwiązanie nie wpłynie motywująco na doradcę, aby zrobić wszystko w celu uzyskania jak najwyższej kwoty dla swojego klienta”;
– „regulacja będzie dalece niekorzystna dla klientów, w szczególności tych najsłabszych, czyli dochodzących rent i kosztów leczenia, a więc cel wskazany w uzasadnieniu projektu – zapewnienie szczególnej ochrony tych świadczeń – nie zostanie osiągnięty”;
– „w ocenie Rządu nie znajduje uzasadnienia projektowany w art. 9 projektu zakaz przenoszenia wierzytelności z tytułu czynów niedozwolonych. [...] Proponowane w art. 9 projektu rozwiązanie byłoby niekorzystne dla konsumentów – poszkodowanych”;
– „w przypadku wprowadzenia projektowanego przepisu o zakazie cesji sytuacja poszkodowanego uległaby drastycznemu pogorszeniu”;
– „zaproponowany w projekcie zakaz reklamy i akwizycji należy ocenić jako rozwiązanie zbyt daleko idące”.
Puentą dla całej sprawy i kolejnego niepotrzebnego zamieszania wokół naszego rynku finansowego niech jednak będzie ten fragment: „Zasadą w polskim prawie jest swoboda umów, a wszelkie jej ograniczenia powinny mieć charakter wyjątkowy i być wnikliwie uzasadnione”.
Z jednej strony cieszy, że mamy wreszcie rząd, który patrzy na ustawodawstwo gospodarcze z perspektywy konsumenta, a nie mitycznych „rynków”. Z drugiej nie można się łudzić, że lobbyści wielkich firm łatwo dadzą za wygraną.