Niech rozstrzygnie Trybunał
Sobota, 17 sierpnia 2019 (15:17)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Panie Pośle, dlaczego parlamentarzyści PiS zaskarżyli do Trybunału Konstytucyjnego przepis dotyczący jawności list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa?
Zaskarżyliśmy do Trybunału Konstytucyjnego konkretny przepis art. 11c Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa dotyczący ujawnienia zgłoszeń kandydatów do KRS. Chodzi o to, że w tej chwili ukształtowało się takie orzecznictwo i taka interpretacja tego przepisu, która – naszym zdaniem, po pierwsze czyni ten przepis i jego rozumienie niezgodne z intencją ustawodawcy. Przypomnę, że wyraźną intencją ustawodawcy – w tym wypadku – było bowiem to, aby załączniki do zgłoszenia kandydatów do KRS pozostały niejawne.
Ponadto uważamy, że ujawnienie załączników z nazwiskami osób popierających kandydatów do KRS jest niezgodne z Konstytucją w szczególności z wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez to państwo prawa. Chodzi o to, że również sędziowie, którzy się podpisywali pod zgłoszeniami kandydatów do KRS, działali w absolutnym przekonaniu, że ich podpisy nie podlegają ujawnieniu.
Do skargi dołączono wniosek o zabezpieczanie…
Dlatego właśnie do skargi załączyliśmy wniosek o zabezpieczenie, aby wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego nie podlegał wykonaniu, do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny. Chodzi też o to, aby były wstrzymane postępowania sądów w tych sprawach, w których zostały zgłoszone powództwa. Wszystko po to, żeby zabezpieczyć wykonanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, jeśli ono będzie zbieżne z naszym wnioskiem. To są główne powody, dla których złożyliśmy naszą skargę do Trybunału Konstytucyjnego.
Uważamy, że jest poważna wątpliwość, stąd chcemy, żeby Trybunał ją albo potwierdził, albo wykluczył. Zresztą wątpliwości podnosił również prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, z tym że pod innym kątem: pod kątem niezgodności takiej interpretacji przepisów ustawy o KRS-ie z RODO. W naszej ocenie jest uzasadnione, żeby sprawą zajął się Trybunał Konstytucyjny. Do momentu rozstrzygnięcia należy się powstrzymać od upublicznienia lub udostępnienia w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, zawartych w wykazach osób popierających zgłoszenia kandydatów do KRS.
Są jednak tacy sędziowie jak prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, sędzia Dariusz Zawistowski, którzy uważają, że organ władzy państwowej nie może kwestionować skuteczności prawomocnego orzeczenia…
Sędzia Dariusz Zawistowski odniósł się do decyzji prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który postanowił, że zbada zgodność z prawem polskim i europejskim procedury udostępnienia list poparcia kandydatów do KRS, a Kancelaria Sejmu wstrzyma się z wykonaniem wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie i co za tym idzie: z udostępnieniem list poparcia do czasu wydania przez UODO ostatecznej decyzji w tej sprawie. Dlatego też posłowie PiS kierują wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności przepisu z art. 11c Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, dotyczący ujawnienia zgłoszeń kandydatów do KRS.
I to Trybunał w tym wypadku rozstrzygnie, czy takie rozumienie przepisu, jakie stało u podstaw orzeczenia NSA, jest zgodne z Konstytucją RP. Jeżeli Trybunał uzna, że przepis z art. 11c Ustawy o KRS nie daje podstawy do odmowy upublicznienia informacji o podpisach widniejących pod zgłoszeniem, to wówczas będzie to skutkowało koniecznością publikacji tychże załączników. Ale jeżeli uzna, że ten przepis – tak rozumiany – jest jednak niekonstytucyjny, to wówczas okaże się, że rozstrzygnięcie NSA nie może zostać zrealizowane.
Dlatego – zachowując ostrożność – występujemy po pierwsze z wnioskiem o stwierdzenie, czy przepis jest konstytucyjny, a po drugie z wnioskiem o zabezpieczenie tak, aby do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny wyrok NSA nie mógł zostać wykonany. Najwyższym organem, który bada zgodność ustaw z Ustawą Zasadniczą, jest Trybunał Konstytucyjny. Moim zdaniem rozterki czy wątpliwości sędziego Zawistowskiego są pozbawione podstaw.
Tak czy inaczej jest to czasowe wstrzymanie wykonania, ale na razie Trybunał tego zabezpieczenia jeszcze nie wydał?
To prawda. Jeżeli wyda, to będzie jedynie czasowe wstrzymanie wykonania wyroku – do chwili wydania ostatecznego rozstrzygnięcia wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli ostatecznie okaże się, że to my mamy rację, to wyrok dotyczący ujawnienia zgłoszeń i nazwisk osób popierających kandydatów do KRS nie będzie mógł zostać wykonany.
W sprawę włączył się także Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.
Można powiedzieć, że Adam Bodnar tradycyjnie włącza się w momencie, kiedy opozycja tego oczekuje. Dlatego myślę, że takiego stanowiska można się było spodziewać. Oczywiście Rzecznik Praw Obywatelskich ma prawo wygłosić swoją opinię w każdej sprawie, ale dla naszej decyzji nie ma to żadnego znaczenia. Jako posłowie PiS podjęliśmy decyzję o skierowaniu tej sprawy do Trybunału Konstytucyjnego i teraz będziemy oczekiwali na rozstrzygnięcie przez ten organ.
Dlaczego ta sprawa budzi tyle emocji, kontrowersji – zwłaszcza po stronie środowisk, które sprzyjają totalnej opozycji?
Przede wszystkim chodzi o zastraszenie tych sędziów, którzy chcą pracować w KRS-ie i uczestniczyć w reformie wymiaru sprawiedliwości, którzy popierają reformę przeprowadzaną przez rząd Zjednoczonej Prawicy. Mimo presji udało się przede wszystkim wyłonić nową KRS, która pracuje, i to też bardzo denerwuje totalną opozycję i tę część środowiska sędziowskiego, która jest niechętna przeprowadzanym reformom.
W związku z tym niektórzy chcieliby ujawnienia, żeby móc wywierać naciski na tych sędziów, poddawać ich ostracyzmowi i w sposób spektakularny napiętnować tych sędziów, którzy umożliwili wyłonienie KRS poprzez zgłoszenie kandydatów.
Chcę też podkreślić, że decyzje o podpisach, które sędziowie podejmowali, nie wiązały się z ich obowiązkami służbowymi, wynikającymi z pełnionej funkcji sędziego. Tym samym my dowodzimy, że w związku z tym nie podlegają one reżimowi Ustawy o dostępie do informacji publicznej, wręcz przeciwnie: podobnie jak podpisy – chociażby pod listami kandydatów do Sejmu – te dane powinny pozostać niejawne.
Wybory są okazją, żeby ten temat odgrzewać?
Oczywiście, dlatego opozycja za wszelką cenę szuka byle pretekstu, żeby podważyć działania większości sejmowej, żeby cały czas tworzyć wrażenie, że coś jest nie tak. Myślę jednak, że opinia publiczna, że Polacy już w tych działaniach opozycji są znakomicie zorientowani i na takie plewy się nabrać nie dadzą.