• Poniedziałek, 26 sierpnia 2019

    imieniny: Marii, Zefiryny, Sandry

Pomoc z Nieba

Środa, 14 sierpnia 2019 (02:53)

Cud nad Wisłą 1920 roku był zwycięstwem na miarę triumfu pod Lepanto i wiktorii wiedeńskiej

Polska zatrzymała marsz bolszewików na Zachód i rozlanie się bezbożnego komunizmu po całej Europie. Pod Warszawą, na polach Radzymina i Ossowa, pod Komarowem i nad Niemnem obroniliśmy świeżo odzyskaną niepodległość, wiarę katolicką i prawo do jej wyznawania. Rosyjski imperializm w czerwonych szatach doznał bezprzykładnej klęski. „Było to wielkie zwycięstwo wojsk polskich, tak wielkie, że nie dało się go wytłumaczyć w sposób czysto naturalny i dlatego zostało nazwane ’Cudem nad Wisłą’” – mówił św. Jan Paweł II na cmentarzu w Radzyminie. W sierpniu 1920 roku los Rzeczypospolitej rzeczywiście wydawał się przesądzony: bolszewicy ogłosili zdobycie Warszawy, spacyfikowany rosyjską propagandą Zachód odmówił pomocy.

W chwili śmiertelnego zagrożenia szukaliśmy ratunku u Tej, która dana jest naszemu Narodowi ku obronie – u Matki Bożej Królowej Korony Polskiej, u świętych patronów Ojczyzny. Olbrzymia mobilizacja modlitewna to prawdziwy fenomen tamtych dni. Jak wskazuje dziś w „Naszym Dzienniku” prof. Wiesław J. Wysocki, historyk z UKSW, Kościół katolicki ani w czasie powstań narodowych, ani w 1918 roku nie wykazał się takim zaangażowaniem jak latem 1920 roku. W 3 tys. parafii powstały Komitety Obrony Narodowej, Episkopat wspierał działania władz cywilnych i wojskowych. W lipcu na Jasnej Górze księża biskupi zawierzyli Polskę Najświętszemu Sercu Jezusa i ponownie obrali Matkę Bożą Królową Polski, błagając, by „w ciężkiej kraju potrzebie przyszła nam w pomoc”. Niebo odpowiedziało, interwencja Maryi w wigilię święta Wniebowzięcia odwróciła bieg wojny. Bo „jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam”.

Małgorzata Rutkowska