• Niedziela, 3 maja 2026

    imieniny: Marii, Antoniny, Świętosławy

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia

Niedziela, 21 lipca 2019 (06:33)

Łk 10,38-42

Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go w swoim domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała Jego słowa.

Marta zaś uwijała się około rozmaitych posług. A stanąwszy przy Nim, rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.

A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.


 

Rozważanie 

Najlepsza cząstka

Już Papież św. Paweł VI przestrzegał przed herezją aktywizmu. Można się zafiksować na sobie, na swoich pomysłach na świętość tak, że zapomni się o obecności Tego, który jest jej źródłem – jak w anegdotycznej historii procesji Bożego Ciała, gdzie parafianie ze swoim duszpasterzem tak bardzo skupili się na przygotowaniu, dekorowaniu ołtarzy, iż nie spostrzegli, że gdy rozpoczęła się ceremonia, kapłan zapomniał włożyć Najświętszą Hostię do monstrancji…

Bywa, że w naszej „religijnej krzątaninie” przegapiamy obecność Jezusa. Staje się „dodatkiem”, pretekstem. Oto tygodnie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia, troska, by niczego nie zabrakło na stole, aby godnie przyjąć rodzinę, by choinka była jeszcze strojniejsza niż przed rokiem, by leżały pod nią prezenty itp., mogą zmienić spektrum widzenia. Gdy już przyjdzie TEN moment, nie będzie sił ani ochoty, by go celebrować. Niekiedy z analogicznym problemem mamy do czynienia w naszym nawróceniu. Przygotowując się do sakramentu pokuty, maksimum uwagi poświęcamy wewnętrznym dywagacjom: jak ubrać w słowa to, co chcemy powiedzieć. Jak „dobrze wypaść” przed księdzem, by nie pomyślał sobie – broń Boże! – że ma do czynienia z wielkim grzesznikiem. Zapominamy, KOGO spotykamy. Kto pragnie dotknąć zranionego serca swoim niezgłębionym miłosierdziem! Kogo najbardziej zabolały kombinacje, kłamstewka, gładkie usprawiedliwienia codziennych podłości, bagatelizowanie toksycznych słów, lekceważenie miłości Boga i bliźniego.

Spotkanie z Marią i Martą, dialog, jaki przy tej okazji miał miej-sce, służy pokazaniu ważnej prawdy – miłość można wyrazić na tysiące sposobów: przyjąć, nakarmić, ubrać, odwiedzić w szpitalu czy w więzieniu, wybaczyć, spalać się, służąc innym, walczyć, ile sił, by świat oczyścić z brudu grzechu. Można i trzeba. Ale czasem należy odpuścić aktywizm, zatrzymać się. Skupić się na samej obecności Jezusa. „Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco!” – usłyszeli apostołowie. „Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu” – dodaje św. Marek (Mk 6,31). Nie można ciągle dawać, odcinając się jednocześnie od Źródła. Opowiadać o Pasterzu, zapominając o Jego głosie – to też będzie porażka. Nie da się ciągle mówić, tracąc jednocześnie „najlepszą cząstkę” – umiejętność słuchania. Na wszystko musi być czas.

 

 

Ks. Paweł Siedlanowski