Kto uratuje kopalnie
Sobota, 20 lipca 2019 (02:39)Ewentualne zaostrzenie polityki klimatycznej w Unii Europejskiej powróci do dyskusji pomiędzy szefami rządów państw członkowskich w ciągu następnych miesięcy.
Brak jednomyślności na unijnym forum w sprawie osiągnięcia do 2050 r. tzw. neutralności klimatycznej nie oznacza, że sprawa została zakończona. Podczas ostatniego unijnego szczytu w konkluzjach z posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli nie znalazły się zapisy o osiągnięciu do połowy wieku neutralności klimatycznej – czyli doprowadzeniu do stanu, w którym tyle samo dwutlenku węgla pochłaniamy, co emitujemy. Stało się to w wyniku protestów szefów rządów Polski, Czech, Estonii i Węgier. Dla nas jako kraju, którego energetyka oparta jest na węglu, dodatkowe zaostrzenie polityki klimatycznej oznaczałoby – zwłaszcza bez dodatkowego wsparcia finansowego z unijnych funduszy – jeszcze większą presję na podwyżki cen prądu, ale także na zamykanie kopalń, co z kolei niosłoby za sobą poważne skutki ekonomiczne przede wszystkim dla Śląska.
Kwestia unijnej polityki klimatycznej była już nawet tematem rozmów nowo wybranych posłów do Parlamentu Europejskiego z nową przewodniczącą Ursulą von der Leyen. Europoseł Zbigniew Kuźmiuk (PiS) w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zaznacza, że przewodnicząca Komisji Europejskiej podczas spotkania z posłami do Parlamentu Europejskiego odwoływała się do kwestii indywidualnych możliwości poszczególnych państw członkowskich w sprawie dalszej redukcji emisji CO2 – co można uznać za dobrą monetę. – Wprost odwoływała się na postanowienia Porozumienia Paryskiego, gdzie zapisano, że ta redukcja powinna być współmierna do możliwości finansowych i gospodarczych kraju członkowskiego, przyznając, że w obowiązkach redukcyjnych CO2 trzeba zwracać uwagę na poziom rozwoju gospodarczego i zamożność społeczeństw poszczególnych krajów. Trudno w tej chwili jednak wyrokować, w jaki sposób się to przełoży na konkrety – stwierdza Kuźmiuk.
Decyzja już zapadła?
Z kolejną próbą zaostrzenia polityki klimatycznej musimy się jednak liczyć. Nasz rozmówca zaznacza, że to jednak raczej kwestia dalszych miesięcy, gdyż aktualnie wszystkich absorbują kwestie personalne.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym