Sąd każe zbadać raty
Środa, 16 stycznia 2013 (02:03)Prokuratura musi zbadać kwestię rozłożenia na raty opłat za koncesje dla podmiotów, którym przyznano miejsce na pierwszym cyfrowym multipleksie. Taką decyzję podjął wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa.
Wdrożenie prokuratorskiego śledztwa w sprawie nieprawidłowości procesu koncesyjnego na MUX-1 nakazał stołeczny sąd rejonowy, przychylając się do zażalenia Fundacji Lux Veritatis na odmowę zbadania sprawy przez Prokuraturę Rejonową Warszawa-Wola.
Fundacja zarzuca członkom Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, że w procesie koncesyjnym na MUX-1 dopuścili się przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przy wydawaniu kolejnych decyzji administracyjnych (art. 231 kk). Chodzi o brak ze strony KRRiT jednoznacznej oceny kondycji finansowej firm, które otrzymały koncesję, przez co decyzje te są ze sobą sprzeczne. Wniosek dotyczy również przedstawicieli firm, które otrzymały koncesje – czy w toku procesu koncesyjnego nie doszło do dezinformowania Krajowej Rady w kwestii rzeczywistej kondycji finansowej tych podmiotów poprzez poświadczenie nieprawdy w dokumentach.
– Krajowa Rada na podstawie tych samych dokumentów wydała dwa diametralnie odmienne rozstrzygnięcia. Decyzją z 17 stycznia 2012 roku przyznała czterem firmom koncesje na MUX-1, twierdząc, że są w dobrej kondycji finansowej, a jednocześnie miesiąc wcześniej, w grudniu 2011 roku, KRRiT tym samym firmom rozłożyła na raty opłaty koncesyjne, uznając, że ich kondycja finansowa nie pozwala zapłacić za koncesje w wyznaczonym terminie, tj. do 27 grudnia 2011 roku – wyjaśnia Lidia Kochanowicz, dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis.
– A zatem przyznając koncesje, Krajowa Rada musiała wiedzieć o fatalnej kondycji finansowej wytypowanych przez siebie koncesjonariuszy. Chyba że firmy te dezinformowały Krajową Radę, co także należy sprawdzić. Nie zwalnia to z odpowiedzialności KRRiT, ponieważ miała obowiązek rzetelnie zbadać ich dokumenty finansowe przed przyznaniem koncesji na MUX-1 – streszcza treść skargi do prokuratury.
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola, do której trafiła skarga Fundacji, w końcu sierpnia odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie. W uzasadnieniu zaznaczyła, że prokuratura nie jest powołana do badania decyzji administracyjnych organów państwa, zaś co do zarzucanych czynów uznała, że nie naruszają prawa karnego.
„Analiza zawiadomień prowadzi do wniosku, że opisane w nich zachowania członków KRRiT i jej przewodniczącego nie wypełniły znamion występku z art. 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień, ani też żadnego innego przestępstwa” – napisał prokurator w uzasadnieniu.
Jednak według Fundacji, postępowanie opisane we wniosku dowodzi, że KRRiT oceniała wnioski koncesyjne według niejasnego, sobie tylko znanego klucza, co pozwoliło jej bezpodstawnie odmówić koncesji katolickiej Telewizji Trwam prowadzonej przez Fundację.
Toteż Fundacja złożyła zażalenie od tej decyzji. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, właściwy miejscowo w tej sprawie, zażalenie uwzględnił. Poinformował o tym wczoraj rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Igor Tuleya. –Sąd uchylił postanowienie prokuratury dotyczące odmowy wszczęcia śledztwa, zlecając uzupełnienie postępowania przygotowawczego – powiedział rzecznik.
– Sąd wskazał, że prokurator przed wydaniem postanowienia powinien zapoznać się z dokumentami wskazanymi przez Fundację w zawiadomieniu, czego nie zrobił –podkreślił mec. Benedykt Fiutowski, reprezentujący nadawcę Telewizji Trwam.
Dowodami w tej sprawie są m.in. wnioski nadawców o rozłożenie na raty opłat koncesyjnych, uzasadnienia decyzji KRRiT o rozłożeniu tych opłat na raty oraz zastrzeżenia złożone w tej sprawie przez Najwyższą Izbę Kontroli.
– Żeby prokurator mógł wyciągnąć wnioski, musi najpierw zgromadzić te materiały i dokonać ich analizy – podkreślił prawnik. Prokurator, jak wynika z ustnego uzasadnienia sądu, nie zapoznał się wcześniej z tymi dowodami. Uzasadnienie pisemne decyzji sądu ma być gotowe za dwa tygodnie.
Sprawa niejasnych przesłanek, jakimi kierowała się Krajowa Rada w toku przyznawania koncesji na MUX-1, wyszła na jaw podczas kontroli budżetowej przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli. NIK podważyła decyzję Krajowej Rady o rozłożeniu firmom na raty opłat koncesyjnych i uznała ją za niecelową. Opłaty w wymiarze ponad 13 mln zł każda powinny trafić do budżetu jednorazowo w wyznaczonym terminie, a nie w 96-114 ratach płaconych przez 10-letni okres. Ordynacja podatkowa pozwala wprawdzie na rozłożenie należności na raty, ale tylko wtedy, gdy przemawia za tym ważny interes publiczny lub interes podatnika. Interesu publicznego NIK w tym wypadku nie stwierdziła. W grę musiał zatem wchodzić ważny interes prywatny, np. grożące podatnikowi bankructwo w wypadku wniesienia opłaty.
KRRiT broni się przed zarzutami, wskazując, że wcześniej wielokrotnie rozkładała opłaty koncesyjne na raty, np. lokalnym i diecezjalnym rozgłośniom radiowym. Wskazuje ponadto, że za ratami przemawia czasem interes publiczny, bo dzięki temu podmioty, które otrzymały koncesje, mogą zwiększyć ilość dostępnych nieodpłatnie programów oraz stworzyć lepszą ofertę programową. KRRiT milczy jednak w sprawie rozbieżności decyzji podejmowanych przez siebie na podstawie tych samych danych o tych samych firmach. Tymczasem ten trick pozwolił jej wykluczyć w 2011 r. z multipleksu Telewizję Trwam pod pozorem gorszej od czterech wytypowanych wnioskodawców kondycji finansowej.
– Krajowa Rada sama sobie zaprzeczyła. Podmiot raz był bogaty, kiedy dostawał koncesję, ale gdy w grę wchodziła zapłata –gwałtownie biedniał. Dla mnie jest oczywiste, że Krajowa Rada nie grała w tej sprawie czysto, do czego niejako sama się przyznała, wydając kolejne decyzje – ocenia europoseł Janusz Wojciechowski, były sędzia i prezes NIK, który niezależnie od Fundacji Lux Veritatis skierował w tej sprawie wniosek do prokuratury. – To dowodzi, że podstawą decyzji KRRiT o przyznaniu koncesji nie była rzetelna analiza kondycji finansowej wnioskodawców, ale jakieś inne względy, których możemy się tylko domyślać. Sądzę, że były to względy polityczne – zaznacza były sędzia.
Trzeci wniosek do prokuratury w tej sprawie złożył poseł PiS Andrzej Jaworski.
Satysfakcji z decyzji sądu nakazującej prokuraturze wszcząć postępowanie nie kryje nadawca Telewizji Trwam. – Cieszę się, że są jeszcze sędziowie, którzy nie boją się wydawać sprawiedliwych rozstrzygnięć mimo całej tej politycznej otoczki – skomentowała dyrektor Lidia Kochanowicz.
Fundacja Lux Veritatis ubiegała się o miejsce dla Telewizji Trwam na pierwszym multipleksie, ale w 2011 r. jej wniosek został odrzucony ze względu na rzekomą słabą kondycję finansową Fundacji. Jednak jak argumentowała wielokrotnie dyrektor Lidia Kochanowicz, sytuacja ekonomiczna Lux Veritatis była o wiele lepsza niż podmiotów, które dostały koncesje. Ponadto Fundacja była gotowa zapłacić za koncesje w całości, a nie na raty.
Małgorzata Goss