• Piątek, 19 lipca 2019

    imieniny: Wincentego, Wodzisława

Piast na plus. Duży

Czwartek, 11 lipca 2019 (21:40)

Już dawno żaden polski klub nie zagrał w europejskich pucharach, przeciw mocnej drużynie uznawanej za faworyta, tak dobrze jak Piast Gliwice z BATE w Borysowie. Był nawet blisko zwycięstwa, ale i tak remis 1:1 pozwala na optymizm przed rewanżem i walką o drugą rundę kwalifikacji Ligi Mistrzów.

Przed spotkaniem na Białorusi gliwiczanie mogli się… przestraszyć. Zewsząd bowiem słyszeli, że BATE to pięciokrotny uczestnik Ligi Mistrzów, że doskonale wie, jak radzić sobie w pucharach, w których z kolei piłkarze Piasta są niemal absolutnymi nowicjuszami. Wcześniej tylko dwukrotnie startowali w eliminacjach Ligi Europejskiej, za każdym razem bez sukcesu, odpadając na samym początku. Na szczęście gliwiczanie mają mądrego trenera, a i sami potrafią go słuchać i w piłkę grać więcej niż przyzwoicie. Pokazali to w Borysowie, gdzie zagrali tak, jak dawno nie zagrał polski klub.

Przede wszystkim zagrali swoje. Choć naprzeciw siebie mieli faworyzowanych rywali, pokazali, że nawet z nimi mogą nadawać ton rywalizacji. Nie czekali zatem, co zrobią Białorusini, tylko postanowili szybko zaprowadzić własne porządki. W pierwszej połowie meczu wyglądało to niemal doskonale, bo gospodarze nie stworzyli zagrożenia pod bramką Frantiska Placha. Wynikało to ze znakomitej organizacji gry gliwiczan, którzy w tym okresie ani na moment nie stracili koncentracji, grając nieustannie na maksymalnych obrotach i zaangażowaniu. Prowadzili 1:0 i wszystko zmierzało ku rewelacyjnemu finałowi.

BATE to jednak mocny zespół i potwierdził to po przerwie, gdy Piast, na moment, oddał mu pole. Wystarczył jeden błąd, by gospodarze wyrównali, na szczęście mistrzowie Polski zareagowali jak trzeba. Znów przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami i znów byli groźniejsi. Wynik się jednak nie zmienił, ale 1:1 było dobrym rezultatem. Stawiającym naszych w korzystnym położeniu przed rewanżem. – Wynik był dobry, choć mógł być lepszy – powiedział trener Waldemar Fornalik, dodając: – Zagraliśmy dobry mecz. W wielu fragmentach prowadziliśmy i kontrolowaliśmy grę. Mieliśmy kilka sytuacji do strzelenia kolejnego gola, ale tym razem skończyło się na jednym.

Po pierwszym spotkaniu gliwiczanie znaleźli się minimalnie bliżej drugiej rundy kwalifikacji do Champions League, ale BATE wciąż jest przekonane, że to Białorusini awansują dalej. – Rywale mogą się cieszyć, bo strzelili bramkę na wyjeździe, zremisowani, jednak ten wynik nic nie znaczy. Za nami dopiero pierwszy mecz, awans jest sprawą otwartą. W przeszłości zdarzało się, że musieliśmy odrabiać straty na boisku przeciwnika i to się nam udawało – powiedział trener Aliaksiej Baha.

Białorusini w rewanżu będą musieli sobie radzić bez Stanisława Draguna, strzelca wyrównującej bramki, ale zdaniem Fornalika ten fakt nie będzie miał większego znaczenia. – BATE ma szeroką i wyrównaną kadrę. Dragun jest oczywiście zawodnikiem z podstawowego składu, jednak nasi rywale na pewno przyjadą do Gliwic, by powalczyć o awans. My jednak znajdujemy się minimalnie bliżej celu – powiedział trener mistrzów Polski.

 

 

 

Piotr Skrobisz