• Wtorek, 17 września 2019

    imieniny: Roberta, Hildegardy

Piast zaczyna grę o Ligę Mistrzów

Środa, 10 lipca 2019 (18:52)

Gdyby szanse piłkarzy Piasta Gliwice na awans do Ligi Mistrzów opierać na liczbach, cyferkach i historii, czyli tym, co było, podopieczni Waldemara Fornalika właściwie nie mieliby po co wybiegać na boisko. Na szczęście futbol jest bardziej skomplikowany, bardziej nieprzewidywalny niż matematyka, dlatego przed rywalizacją z BATE Borysów wszystko jest jeszcze możliwe.

Polskie kluby 27 razy próbowały dostać się do wymarzonej Champions League. Za pierwszym i drugim razem nie udało się Lechowi Poznań, za trzecim nie powiodło się Legii Warszawa, ale już za czwartym Legia (w sezonie 1995/96) i za piątym Widzew Łódź (1996/97) przekroczyły tę granicę snów i pragnień, i znalazły się w fazie grupowej. Potem jednak nastąpił długi, niewiarygodnie długi przestój. Nasi mistrzowie próbowali, ale potykali się, niekiedy na przeszkodach, które powinni pokonać z zamkniętymi oczyma. Przykłady? Proszę bardzo. Levadia Tallin (Wisła Kraków), FK Astana (Legia), Spartak Trnawa (Legia). Czasami nie dopisywało im szczęście, gdy w decydujących bojach spotykali Real Madryt, Barcelonę czy Manchester United. Czasami z LM wykluczały ich skandaliczne przeoczenia, jak Legię, która na boisku wygrała z Celtikiem Glasgow, ale została ukarana decydującym walkowerem za wprowadzenie na murawę nieuprawnionego zawodnika. Czasami polskie kluby krzywdzili stronniczy sędziowie, których decyzje pozwalały przypuszczać, że „coś tu nie gra” - co na swej skórze odczuła Wisła w rywalizacji z Panathinaikosem Ateny. Dopiero w sezonie 2016/2017 wstydliwą niemoc przerwała Legia, która w decydującej rundzie kwalifikacji okazała się lepsza od Dundalk FC i awansowała do fazy grupowej. Po raz trzeci w historii naszego futbolu. Trzeci i jak na razie ostatni.

BATE Borysów, rywal aktualnego mistrza Polski, Piasta Gliwice w pierwszej rundzie eliminacji, w grupie Champions League występował pięciokrotnie. Gdzie tu więc szukać szans podopiecznych Fornalika i nadziei na ich sukces?

Choćby w tym, że piłka nie sprowadza się do liczb i cyferek. Przez poprzednim sezonem nikt, dosłownie nikt, nie przypuszczał, że Piast włączy się do walki o najwyższe cele w ekstraklasie. A tu nie tylko włączył, ale i został mistrzem Polski. Zasłużenie. Dlaczego zatem miałby nie sprawiać kolejnych niespodzianek, skoro wie, jak to robić?

Fakt – latem się zmienił. W drużynie nie ma już Tomasza Jodłowca, Pawła Tomczyka i Aleksandara Sedlara, którzy byli niezwykle mocnymi punktami zespołu, a Jodłowiec i Sedlar wręcz jego kluczowymi liderami. Zastąpili ich dwaj Słowacy, obrońca Tomas Huk, pomocnik Jakub Holubek, pomocnik Sebastian Milewski z Zagłębia Sosnowiec oraz hiszpański napastnik Dani Aquino. Czy okażą się wzmocnieniami na tyle solidnymi, by nie tylko zastąpić kolegów, ale i uczynić zespół jeszcze mocniejszym? Oby.

- BATE na pewno przewyższa nas doświadczeniem. Wielu moich piłkarzy pierwszy raz znalazło się w podobnej sytuacji, Piast jeszcze nigdy nie grał w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Widzę jednak po zawodnikach, że są skoncentrowani, gotowi na to, aby wyjść na boisko i pokazać, na co ich naprawdę stać. Zdajemy sobie sprawę z tego, z kim zagramy, ale jesteśmy na to przygotowani – powiedział Fornalik. Rywali, co podkreślał, rozpracował, jego piłkarze są gotowi na różne warianty i taktyki stosowane przez przeciwników. Co to przyniesie, zobaczymy.

Piast do tej pory dwukrotnie miał okazję walczyć w pucharach – za każdym razem w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. Za każdym razem odpadał po pierwszym meczu, najpierw przegrywając rywalizację z Karabachem Agdam, a potem z IFK Goeteborg. Dzisiejszy pojedynek w Borysowie rozpocznie się o 19.00.

 

Piotr Skrobisz