• Wtorek, 17 września 2019

    imieniny: Roberta, Hildegardy

Ewangelia

Niedziela, 7 lipca 2019 (09:02)

Łk 10,1-9

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże”.


Rozważanie

W wolności ducha

Idźcie do ludzi i głoście wszystkim, że jest dla nich ratunek! Mówcie im, że są kochani przez Boga i że są Jego umiłowanymi dziećmi. Nieście pokój i błogosławcie! – to sedno nakazu Jezusa. Co z tym zrobi świat? Jeśli wzgardzi Dobrą Nowiną, sam na siebie wyda wyrok.

Istotą chrześcijaństwa jest apostolstwo – w sakramencie chrztu każdy z nas zostaje włączony w misję prorocką Chrystusa. Wielu to zadanie podejmuje, inni się boją. Święty Jan M. Vianney powtarzał: „Pierwszym sidłem, które zastawia szatan na osobę, która zaczyna służyć Bogu, jest obawa przed ludzką opinią”. To pokusa: co inni sobie pomyślą? Lęk paraliżuje, bywa, że prowadzi do zdrady, obojętności. Tłumaczymy się sloganem, że wiara jest sprawą prywatną, a dla moralności nie ma miejsca w polityce, że tolerancja domaga się ukrywania swojej wiary, maskowania przekonań. Mamy w zwyczaju cedować misjonarski obowiązek niesienia Ewangelii na innych, zlecając go, według naszego mniemania, „zawodowym” misjonarzom: kapłanom, zakonnikom czy świeckim specjalnie do tego przygotowanym. Nic bardziej błędnego. Iluż wokół nas jest ludzi znękanych i porzuconych „jak owce nie mające pasterza”? Łykających garściami antydepresanty, infekujących pustką swoje dzieci i wnuki. Choćby doba miała 48 godzin, kapłanom nie uda się do nich dotrzeć. Potrzebne jest obudzenie nas wszystkich! Wzmocnienie świadomości apostolskiej całego Kościoła. Akceptacja faktu, że ja też mam coś w nim do zrobienia!