• Piątek, 19 lipca 2019

    imieniny: Wincentego, Wodzisława

Skokowa podwyżka

Środa, 3 lipca 2019 (04:01)

Składki ZUS-owskie, które muszą zapłacić mali przedsiębiorcy, to dla nich coraz większe obciążenie.

 

Rosną praktycznie co roku. Ryczałtowe składki ZUS-owskie płacone przez przedsiębiorców prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą – czyli przez jednoosobowe firmy albo tzw. samozatrudnionych – uzależnione są od wysokości prognozowanego średniego wynagrodzenia w kraju. Jeśli ono rośnie, to zwiększa się też podstawa wymiaru płaconych co miesiąc przez przedsiębiorców składek. Przeciętny wzrost płac w gospodarce cieszy. Jednak nie drobnych przedsiębiorców, którym rosną obciążenia. W ciągu ostatnich lat musieli już przełknąć podwyżkę składek rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie. W przyszłym roku – według prognoz – podwyżka przekroczy 100 zł miesięcznie, a łącznie ze składką na ubezpieczenie zdrowotne przedsiębiorcy będą płacić ponad 1400 zł (obecnie 1316,97 zł).

Wzrost obciążeń to między innymi efekt poczynionego w rządowym projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok założenia co do zwiększenia przeciętnego wynagrodzenia w 2020 r. do 5227 zł – z 4765 zł. Podstawa wymiaru składek (60 proc.) wyniesie więc 3136,2. Jeszcze w 2010 r. składki przedsiębiorcy wynosiły niespełna 840 zł miesięcznie, co oznacza, że przez te lata wzrastają o ponad połowę.

Przedstawione przez nas wyliczenia wysokości składek na przyszły rok z olbrzymim niepokojem i nawet niedowierzaniem odbiera mikroprzedsiębiorca Andrzej Kowalski z woj. mazowieckiego, który „jednoosobową” firmę prowadzi od ponad 20 lat, a „na swoim” jest od zawsze. – Rozumiem, że podstawa ustalania składek jest chyba cały czas taka sama, ale w ciągu zwłaszcza ostatnich paru lat wyliczany w ten sposób ZUS wzrósł tak bardzo, że jest już zbyt dużym ciężarem dla takiego przedsiębiorcy jak ja, który prowadzi niedużą działalność, z której chce utrzymać rodzinę – stwierdza. Nasz rozmówca nie potrafił określić, czy w tej sytuacji będzie w stanie rozliczać się ze wszystkich składek i podatków tak jak do tej pory. – Nie jestem beneficjentem żadnego z rządowych programów z „plusem” i na pewno wiele innych grup społecznych potrzebuje rzeczywiście większej uwagi państwa niż takie małe firmy, ale chciałbym, żeby państwo nie zabierało mi aż tak dużo. Pewnie znajdą się przedsiębiorcy, którzy 100 czy 200 zł to wydają na obiad w restauracji, ale dla mnie to spora kwota – mówi rozżalony przedsiębiorca. Zauważa, że jego dochody nie nadążają za wzrostem składek. – Podwyżka składek w ciągu ostatnich paru lat nie odpowiada wzrostowi moich dochodów – podkreśla nasz rozmówca.

Preferencje dla nielicznych

Mikro- i mali przedsiębiorcy mogą wprawdzie skorzystać z pewnych preferencji w opłacaniu składek. Te jednak, wprowadzone w ostatnich latach, adresowane są przede wszystkim do dopiero rozpoczynających działalność albo – jak wskazuje praktyka – do tych, którzy działalność prowadzą okazjonalnie, np. sezonowo, bądź traktują działalność gospodarczą jedynie jako sposób na dorobienie i uzyskują z niej bardzo niewielkie dochody. – Ten system [ustalania wysokości składek przedsiębiorców – przyp. red.] jest wybitnie szkodliwy. Jest preferencyjny dla tych, którzy osiągają dochody wyższe od podstawy wymiaru składki, ale takich przedsiębiorców jest mniej. W przypadku takich, którzy mają niższe dochody, to rozbój w biały dzień – przyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz.

List do premiera

Rzecznik MSP interweniował w sprawie składek ZUS-owskich u premiera Mateusza Morawieckiego. „Obecny system ubezpieczeń dla przedsiębiorców z ryczałtową stawką, która nie uwzględnia, czy dochód umożliwia jej zapłacenie, jest niesprawiedliwy, niemoralny i szkodliwy dla gospodarki. Utrudnia działalność innowacyjnych startupów, które z definicji przez długi okres czasu nie przynoszą dochodu. Powoduje, że wiele osób utrzymuje się z pracy w szarej strefie. Konfliktuje obywateli z organami władzy publicznej, które postrzegają jako obce i opresyjne. […] Panie Premierze, od chwili ogłoszenia podwyżki składki w 2020 roku na wielu mikroprzedsiębiorców padł blady strach. Już teraz ledwo wiążą koniec z końcem. Nie chcą zamykać firm, bo praca na własny rachunek daje im radość i satysfakcję […]” – pisze rzecznik MSP w liście do szefa rządu.

Abramowicz w rozmowie z nami zwraca uwagę, że ustalanie wysokości ryczałtu na podstawie średniego wynagrodzenia po prostu nie ma uzasadnienia, także choćby z powodu znacznego zróżnicowania w dochodów pomiędzy regionami kraju, i nie jest też powszechnie praktykowane w silniejszych gospodarczo państwach Europy Zachodniej. W Wielkiej Brytanii, gdzie częściowo obowiązuje system ryczałtowy, składki są – jak zaznacza – na takim poziomie, że na nie „każdego stać”. I nawet kwotowo są niższe niż w Polsce. Rzecznik MSP wyjaśnia, że listem do premiera chce zapoczątkować dyskusję o reformie systemu. Nasz rozmówca ocenia jednak, że nie byłoby najlepszym pomysłem dążenie do ustalenia składek proporcjonalnych do dochodu przedsiębiorców. – To przy próbie zmiany systemu powodowałoby – ocenia – niepotrzebne niepokoje i protesty ze strony tych przedsiębiorców, dla których skutkowałoby wzrostem obciążeń. Rzecznik MSP postuluje natomiast sięgnięcie po rozwiązanie, które od lat z powodzeniem funkcjonuje w Niemczech – dobrowolność w opłacaniu składek, przy obowiązkowym ubezpieczeniu zdrowotnym. – Niesłuszne są obawy, że nagle „wszyscy by się z ZUS-u wypisali”. Bo to, że „z ZUS-u nic się nie dostaje”, to są bajki i przedsiębiorcy doskonale sobie z tego zdają sprawę – dodaje, przypominając, że opłata składek to nie tylko emerytura, ale także choćby ubezpieczenie rentowe czy wypadkowe.

Z badania wykonanego na zlecenie rzecznika MSP wynika, że wyjście z państwowego systemu ubezpieczeń deklaruje bądź rozważyłaby połowa przedsiębiorców. Niedobory w FUS z tego tytułu, oceniane przez Abramowicza na 6 mld zł, byłyby w przyszłości rekompensowane brakiem zobowiązań np. z tytułu wypłaty emerytur.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Artur Kowalski