• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Szpital nie chce spółki

Wtorek, 15 stycznia 2013 (21:20)

Wciąż nie wiadomo, co od 1 lutego br. będzie z oddziałem ginekologiczno-położniczym i patologii ciąży Wojewódzkiego Szpitala im. Zofii z Zamoyskich Tarnowskiej w Tarnobrzegu. Jak na razie żaden ze specjalistów ginekologów tej największej tarnobrzeskiej lecznicy nie złożył oferty pracy w kolejnym konkursie ogłoszonym przez dyrekcję szpitala.

Oddział ginekologiczno-położniczy i patologii ciąży w Wojewódzkim Szpitalu w Tarnobrzegu dysponuje 49 łóżkami i należy do najnowocześniejszych na Podkarpaciu. Tylko w 2012 r. na świat przyszło tam blisko 900 dzieci. Rodzą się i będą rodziły się nadal, ale tylko do końca stycznia br., tzn. do czasu obowiązywania umowy z pracującymi tam lekarzami. Co potem? Nie wiadomo.

Na oddziale w ramach grupowej praktyki od pięciu lat usługi medyczne świadczy spółka Grupowa Praktyka Lekarska, w skład której wchodzi 12 lekarzy.

Spółka - jedyna na oddziale ginekologicznym na Podkarpaciu - została powołana do życia w ramach ogólnopolskiego strajku lekarzy, którzy domagali się zmian w polskiej służbie zdrowia, a także podwyżek płac. W kolejnych latach funkcjonowania oddziału nie było problemów. Tymczasem dyrekcja szpitala uważa, że w związku z ustawą o działalności leczniczej, która weszła w życie w lipcu 2011 r., zatrudnienie medyków na dotychczasowych zasadach jest niemożliwe. W zamian proponuje zatrudnienie indywidualne bądź poprzez niepubliczny zakład opieki zdrowotnej, na co nie chcą przystać lekarze.

W ocenie Zbigniewa Młodawskiego, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala w Tarnobrzegu, dodatkowo za proponowanym rozwiązaniem przemawia również ocena wojewódzkiego konsultanta ds. ginekologii i położnictwa, który stwierdził, że działalność oddziału ginekologiczno-położniczego i patologii ciąży w systemie dyżurowym, co z kolei powoduje brak ciągłości opieki specjalistów nad pacjentkami ciężarnymi, rodzącymi i leczonymi operacyjnie, nie powinna mieć miejsca. Dlatego sugerował wydzielenie stałego zespołu - kilku lekarzy, których zadaniem byłoby zagwarantowanie dopołudniowej opieki nad pacjentkami.

Dwa konkursy na lekarzy kontraktowych ogłoszone w grudniu przez dyrekcję tarnobrzeskiego szpitala, jak również dzisiejszy nie przyniosły rozstrzygnięcia, bo nie zgłosił się żaden z ginekologów. W ocenie ginekologów przepis, że grupowa praktyka lekarska nie może działać w podmiocie leczniczym, na co powołuje się dyrekcja szpitala, może być różnie interpretowany, a spółka działa legalnie i zgodnie z wytycznymi resortu zdrowia. Ponadto jak twierdzi Leszek Bień ze spółki Grupowa Praktyka Lekarska, przeciwko tego typu organizacji pracy roszczeń nie składa NFZ, który jest płatnikiem świadczonych usług. Medycy przypominają również, że ginekologia nie jest limitowana, dlatego szpital nie powinien martwić się o pieniądze, które i tak na ten cel będą.  

Konflikt trwa w najlepsze, tymczasem z końcem stycznia kończy się aneks do umowy, na podstawie którego ginekolodzy mają zapewnić opiekę pacjentkom tarnobrzeskiego szpitala. Brak porozumienia może oznaczać zapaść oddziału ginekologiczno-położniczego i patologii ciąży w Wojewódzkim Szpitalu w Tarnobrzegu.

                                                    

Mariusz Kamieniecki