• Piątek, 15 listopada 2019

    imieniny: Alberta, Leopolda, Idalii

GOSPODARKA

Górnicy z petycją

Wtorek, 25 czerwca 2019 (03:41)

Odwołania obecnej rady nadzorczej i powołania nowej, która wyłoni zarząd, a także dymisji ministra energii domagają się protestujący pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

 

Petycję w sprawie swoich postulatów pracownicy JSW reprezentowani przez związki zawodowe wystosowali wczoraj do prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. To przed siedzibą PiS w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej pracownicy Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wspierani także przez kolegów z innych spółek, przeprowadzili swój protest.

– Przyjechaliśmy tutaj, na Nowogrodzką, bo w tym miejscu zapada wiele ważnych politycznych decyzji, dobrych decyzji, i liczymy, że prezes Jarosław Kaczyński weźmie pod uwagę nasze postulaty – mówi nam jeden z protestujących pracowników JSW.

Bez zaufania załogi

Obecnie trwa konkurs na członków zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Przed blisko tygodniem odwołany został prezes JSW Daniel Ozon. – Nie chcemy, żeby ta rada nadzorcza wyłoniła zarząd w ramach konkursu. Domagamy się, żeby ich odwołać i powołać inną radę nadzorczą, która wyłoni rzeczywisty zarząd, który będzie sprawował nadzór i zarządzał uczciwie naszą firmą, bo inaczej będziemy w kłopotach – zaznacza przewodniczący Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” JSW SA Sławomir Kozłowski.

W rozmowie z nami Kozłowski tłumaczy, że rada nadzorcza nie ma zaufania załogi. A to głównie z tego względu, że wspiera rodzące się w resorcie energii pomysły zagospodarowania środków wypracowanych przez załogę JSW na inne cele niż główna działalność jastrzębskiej spółki.

Zaufania pracowników JSW zdaje się też już nie mieć – jak wynika z naszych rozmów z protestującymi – minister energii Krzysztof Tchórzewski. W petycji do prezesa Jarosława Kaczyńskiego – która została odebrana w biurze PiS – czytamy m.in.: „Liczymy na Pana pomoc. W ciągu ostatniego roku wielokrotnie decyzje rady nadzorczej JSW oraz pana ministra Tchórzewskiego osłabiały kondycję naszej firmy, wprowadzały chaos, destabilizowały ją i doprowadziły do milionowych strat nie tylko na giełdzie”.

Trzy lata wyrzeczeń

„My w Jastrzębiu przeżywaliśmy już tragiczne chwile związane z fatalnymi decyzjami rządzących. JSW o mały włos nie przypłaciła tego bankructwem” – piszą pracownicy JSW. „Kiedy po 3 latach wyrzeczeń wstaliśmy z kolan, kiedy firma wypracowuje najwyższe zyski w historii, kiedy zarząd dotrzymał słowa, wyrównał górnikom poniesione straty, a nadwyżki finansowe inwestuje w rozwój JSW i specjalnych fundusz na wypadek powrotu dekoniunktury – pan Tchórzewski chce to wszystko zniszczyć, pieniądze na czarną godzinę przeznaczyć na ratowanie innych branż: budowanie elektrowni lub modelu samochodu elektrycznego” – argumentują.

W petycji podpisanej przez ZOK „Solidarność” JSW, Związek Zawodowy Kadra JSW oraz Federację ZZG JSW protestujący zwracają się również o odwołanie członków rady nadzorczej, którzy funkcję sprawują z ramienia Ministerstwa Energii, dymisji ministra Tchórzewskiego, ale także niektórych urzędników tego resortu.

Zwały rosną

Obawy o przyszłość JSW i tak stanowcza obrona zarobionych przez spółkę środków wynika przede wszystkim – jak mówi nam inny z protestujących pracowników jastrzębskiej spółki – z cały czas świeżych wspomnień z 2015 r., kiedy JSW znalazła się nad przepaścią. Wówczas, a było to za czasów rządów PO – PSL, załoga domagała się odwołania prezesa JSW, a wobec strajkujących policja użyła broni.

Przewodniczący Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność” Bogusław Hutek w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” podkreśla, że to nie jest tylko protest pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej. – To, że w Ja-strzębiu zaczyna źle się dziać, to jest prawda, natomiast źle dzieje się też w Polskiej Grupie Górniczej, gdzie rosną zwały. Podobnie w Tauronie czy w Węglokoksie. Jest to skutek tego, że polskie spółki energetyczne sprowadziły sobie węgiel z Rosji. Na to musiało być przyzwolenie ze strony ministra energii. Dodatkowo problem mają firmy energochłonne, które czekają cały czas na pomoc. Jeśli jej nie będzie, to wielkie koncerny, jak np. Arcelor Mittal [właściciel Polskich Hut Stali w Krakowie – red.] przeniosą produkcję za wschodnią granicę i my na Śląsku leżymy – mówi nam szef górniczej „Solidarności”.

Protestujący liczą na to, że w krótkim czasie zapadną decyzje poprawiające sytuację w polskim górnictwie. W przeciwnym razie anonsują swoją wizytę podczas zaplanowanej na 6 lipca konwencji PiS w Katowicach.

Krzysztof Tchórzewski w liście do pracowników JSW – którego fragmenty na naszych łamach cytowaliśmy – zapewniał, że m.in. wszystkie działania ministra energii nakierowane są na „dobro JSW i polskiego górnictwa”, a także że środki z funduszu stabilizacyjnego wypracowane przez JSW „będą przeznaczone tylko i wyłącznie na rzecz Jastrzębskiej Spółki Węglowej”.

Artur Kowalski