• Piątek, 15 listopada 2019

    imieniny: Alberta, Leopolda, Idalii

Pełzająca inflacja

Poniedziałek, 24 czerwca 2019 (23:06)

Dlaczego z miesiąca na miesiąc więcej wydajemy m.in. na żywność

W ostatnim czasie w Polsce można zaobserwować wzrost cen towarów i usług. Inflację powoduje wyraźny wzrost konsumpcji i płac. Widoczny jest też wzrost cen żywności, w tym zwłaszcza warzyw, będący efektem ubiegłorocznej i tegorocznej suszy. Sytuację dodatkowo komplikuje pojawienie się w Chinach afrykańskiego pomoru świń (ASF), które zwiększyło ceny mięsa na światowych rynkach.

Inflacja jest to utrzymujący się dłuższy czas wzrost poziomu cen w gospodarce narodowej, w wyniku którego obniża się siła nabywcza pieniądza. Innymi słowy, z powodu występowania inflacji za jedną złotówkę można obecnie kupić mniej dóbr niż w poprzednim okresie. Proces odwrotny określany jest jako deflacja.

W podręcznikach z szeroko rozumianej ekonomii wyróżnia się inflację pełzającą, kroczącą, galopującą i hiperinflację. Ta pierwsza występuje wówczas, gdy tempo wzrostu cen w ciągu roku jest mniejsze niż 5 proc. W przypadku inflacji kroczącej wzrost cen wynosi 5-10 proc., a galopującej – 10-50 proc. Jeżeli tempo wzrostu cen w ciągu roku przekroczy 50 proc., wówczas mówi się o hiperinflacji. Niektórzy autorzy wyróżniają też hiperinflację katastrofalną. W jej przypadku ceny rosną z dnia na dzień i kończy się ona załamaniem systemu pieniężno-kredytowego lub ostrą interwencją państwa i potrzebą przeprowadzenia denominacji. W Polsce przeprowadzono ją w 1995 roku. Wówczas „nowy złoty” zastąpił „starego złotego”.

Prognozy

Na początku okresu transformacji ustrojowej w Polsce występowała hiperinflacja. W kolejnych latach ceny wzrastały coraz wolniej. Od 1998 roku inflacja była zawsze niższa niż 10 proc. W latach 2015 i 2016 odnotowano nawet deflację. W ostatnim roku inflacja w Polsce wyniosła 1,6 proc., a prognozy na 2019 rok zakładają wzrost cen na poziomie 2,3 proc. W ostatnich dniach Rada Ministrów przyjęła założenia do przyszłorocznego budżetu. Zgodnie z nimi inflacja w 2020 roku ma wynieść 2,5 proc., czyli pozostanie na poziomie pełzającym. Zbliżone prognozy przedstawił Narodowy Bank Polski w ogłoszonym w marcu br. „Raporcie o inflacji”.

Nie wszyscy jednak do końca zgadzają się z założeniami rządu. Ekonomiści z banku Crédit Agricole szacują, że inflacja w pierwszym kwartale przyszłego roku osiągnie poziom 3 proc. Przyczyną mają być wyższe ceny żywności oraz uwolnione ceny prądu. Według Crédit Agricole, wzrost cen żywności w znacznym stopniu będzie wynikał z podwyżek cen wieprzowiny, będącego skutkiem wyraźnego spadku jej światowej podaży ze względu na rozprzestrzeniający się ASF w Chinach. Rosnące ceny wieprzowiny mogą oddziaływać w kierunku wzrostu cen pozostałych gatunków mięsa, w tym szczególnie drobiu.

Jak już wspomniano, wpływ na wzrost inflacji może mieć też uwolnienie cen energii elektrycznej. Co prawda rząd chciałby je zamrozić. – Pewne rzeczy są jednak nieuchronne, nasi poprzednicy zgodzili się na takie, a nie inne stawki, jeśli chodzi o emisję CO2, to jest związane ze wzrostem kosztów producentów energii – powiedział Marcin Ociepa, wiceminister przedsiębiorczości i technologii.

Innym zagrożeniem dla wzrostu cen może być wprowadzenie podatku handlowego. Ustawa wprowadzająca ten podatek weszła w życie 1 września 2016 roku, ale po kilkunastu dniach Komisja Europejska wszczęła postępowanie w jego sprawie i wezwała Polskę do zawieszenia jego stosowania. Zdaniem Brukseli, konstrukcja podatku handlowego mogła faworyzować mniejsze sklepy, co mogło być uznane za pomoc publiczną. Po tej decyzji Ministerstwo Finansów zawiesiło pobór podatku od handlu detalicznego, a w listopadzie 2016 roku Sejm przyjął przygotowaną przez rząd ustawę, zakładającą zawieszenie obowiązywania podatku od sprzedaży detalicznej do 1 stycznia 2018 roku. Obecnie pobieranie daniny pozostaje zawieszone do końca obecnego roku. W maju br. Sąd Unii Europejskiej w Luksemburgu stwierdził nieważność decyzji Komisji Europejskiej dotyczących podatku od sprzedaży detalicznej w Polsce. „Komisja popełniła błąd, uznając sporny środek za pomoc państwa” – ogłoszono w komunikacie do wyroku. Wyrok nie jest ostateczny, przysługuje od niego odwołanie.

Najpopularniejszą na świecie miarą inflacji jest CPI (consumer price index), czyli wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych. Zgodnie z nim poszczególne grupy dóbr posiadają swoje udziały w tzw. koszyku inflacyjnym. W Polsce największe udziały w tym koszyku mają: żywność i napoje bezalkoholowe (24,9 proc.), użytkowanie mieszkania i nośniki energii (19,2 proc.), transport (10,3 proc.), rekreacja i kultura (6,4 proc.) oraz napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe (6,3 proc.).

Skutki inflacji

Wśród teoretycznych powodów występowania inflacji wymienia się wzrastający popyt. W Polsce jest on ostatnio bardzo widoczny w związku z wprowadzeniem w życie programów społecznych, takich jak np. „500+”, i podwyżkami płac. Inną przyczyną inflacji mogą być zwiększające się koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Producenci mogą zareagować na nie podwyżką cen. Trzecią podręcznikową przyczyną inflacji są czynniki natury strukturalnej. Wystąpią one szczególnie silnie, gdy podaż będzie mało elastyczna, czyli nie będzie dostosowywać się do zmian popytu.

Wysoka inflacja może wywołać wiele negatywnych skutków. Jednym z nich jest niesprawiedliwa redystrybucja dochodów. W wyniku wzrostu cen tracą oszczędzający lub wierzyciele, a także renciści i emeryci, gdyż rewaloryzacje rent i emerytur nie nadążają za tempem inflacji. Omawiane zjawisko utrudnia wzrost gospodarczy, gdyż zagraża pełnemu zatrudnieniu, zmniejsza bodźce do oszczędzania, a towary wyprodukowane w danym kraju tracą swoją konkurencyjność na rynkach międzynarodowych. Ponadto wysoka inflacja redukuje sprawność mechanizmów konkurencji (zwiększa stopień niepewności przy sporządzaniu rachunków ekonomicznych). Należy również dodać, że niezwalczana inflacja wykazuje skłonność do samoprzyspieszenia, grożąc hiperinflacją, a tym samym koniecznością przeprowadzenia reformy walutowej.

Reasumując, należy stwierdzić, że w ostatnim czasie w Polsce tempo wzrostu inflacji nieco przyspieszyło. Jego poziom nie jest jednak na tyle wysoki, żeby wiązał się z istotnymi konsekwencjami. Prowadzona przez NBP polityka niskich stóp procentowych wydaje się skutecznym instrumentem kontroli podaży pieniądza. Niewielka inflacja pełzająca, w granicach 1-3 proc., może okazać się nawet czynnikiem prorozwojowym dla gospodarki. Z pewnością jest ona korzystniejsza od deflacji, która przyczynia się do stagnacji, spadku cen, a tym samym zmniejszenia opłacalności produkcji przemysłowej.

Dr Grzegorz Górniewicz