• Sobota, 20 lipca 2019

    imieniny: Czesława, Hieronima

Polskie ofiary

Piątek, 21 czerwca 2019 (22:23)

Grożące zawaleniem budynki KL Soldau, miejsca kaźni tysięcy Polaków, są smutnym symbolem zaniedbań w obszarze pamięci o polskich ofiarach niemieckich obozów. 

W połowie czerwca czcimy pamięć polskich ofiar niemieckich obozów śmierci. W roku 2009 Instytut Pamięci Narodowej podał zweryfikowane naukowo dane zbierane przez cały okres powojenny. W świetle tych danych podczas II wojny światowej z ręki niemieckich zginęło 2 mln 800 tys. obywateli polskich narodowości żydowskiej i niemal dokładnie tyle samo (2 mln 760 tys.) obywateli RP narodowości polskiej.

Tę pierwszą tragedię – próbę zagłady narodu żydowskiego, zwłaszcza obywateli RP – uznaje cały świat. Tę drugą odrzuca. Co więcej, przeciętny człowiek na Zachodzie wie o Polakach czasu wojny tyle, że byli strażnikami w KL Auschwitz i że wymordowali więcej Żydów niż Niemcy. Ktoś nad taką zakłamaną świadomością pracuje od lat. Musimy bronić czci i dobrego imienia naszych ojców, matek, dziadków, babć, naszych kapłanów, którzy zostali zamordowani lub doprowadzeni do śmierci w rozsianych po całej okupowanej Polsce i w Niemczech obozach koncentracyjnych i obozach zagłady.

Obowiązek pamięci

14 czerwca 1940 r. do KL Auschwitz przywieziono pierwszą dużą grupę Polaków, więźniów politycznych z Tarnowa. Niemcy nazwali ich „wrogami niemczyzny”. Wśród przywiezionych byli żołnierze Wojska Polskiego, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, które powstawały od jesieni 1939 r., zanim rozwinęły się Związek Walki Zbrojnej-AK i Narodowe Siły Zbrojne. Przeważali młodzi ludzie, było wielu studentów i gimnazjalistów. Była też niewielka grupa polskich Żydów, których Niemcy uznali za Polaków. Wszyscy zostali zaliczeni do więźniów politycznych. Według Niemców, byli przeszkodą w umacnianiu niemczyzny na wschodzie. Zabijanie „przeciwników niemczyzny” i polnische Fuhrungsschicht (polska warstwa przywódcza, czyli wykształceni i świadomi swej polskości ludzie) było fundamentem wszystkich niemieckich obozów budowanych przez Rzeszę Niemiecką na terenie okupowanej Polski. Dopiero później na pierwszy plan zbrodniczej działalności tych obozów wysunęło się „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”.

Pierwszy polski transport przybył do KL Auschwitz 14 czerwca 1940 r. To miał być w pierwotnych planach obóz tylko dla Polaków. Zginęło ich w tym miejscu 70 tysięcy. Trzykrotnie więcej niż podczas zbrodni katyńskiej.

Polacy z tarnowskiego transportu otrzymali numery od 31 do 758. Zostali umieszczeni najpierw w budynkach, w których dziś mieści się Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. rtm. Witolda Pileckiego. To najlepsze miejsce, by złożyć im hołd. Z 728 więźniów z tego transportu wojnę przeżyło tylko 298.

Dzień 14 czerwca jest od roku 2006 – na podstawie ustawy Sejmu RP – dniem pamięci o Polakach umierających w niemieckich obozach koncentracyjnych i obozach zagłady. Taki dzień wybrano na pamiątkę transportu tarnowskiego. Tak się pięknie ułożyło, że jest to również dzień liturgicznego wspomnienia bł. Michała Kozala, biskupa zamordowanego w KL Dachau. Na dodatek 13 czerwca w tym roku minęła 20. rocznica beatyfikacji przez św. Jana Pawła II pierwszej grupy 108 polskich męczenników II wojny światowej.

Stopniowanie tragedii

Od jakiegoś czasu niektórzy polscy publicyści historyczni proponują, by obozową gehennę Narodu Polskiego nazywać polokaustem. Chodzi o to, by uniknąć zarzutów społeczności żydowskiej o próbę „przywłaszczenia” tragedii narodu żydowskiego. Niektóre środowiska żydowskie konsekwentnie utrzymują, że nie wolno porównywać cierpień jakiegokolwiek narodu do cierpień narodu żydowskiego. Cierpienie jest cierpieniem i takiego sposobu myślenia chrześcijanin nie może zaakceptować. To ociera się o rasizm. Mamy jeszcze w pamięci niedawną karygodną wypowiedź Barbary Engelking-Boni, która snuła jakieś mroczne porównania wojennej śmierci Żyda z wojenną śmiercią Polaka. Wyszło jej, że śmierć Żyda była wzniosła i metafizyczna, a śmierć Polaka zwykła i „fizyczna”. Każdy ma prawo bredzić, ale ta pani nosi tytuł profesora doktora habilitowanego.

Niedawno Benoît Rayski, francuski dziennikarz, syn polskiego Żyda we Francji, napisał ze złością: „Niektórzy twierdzą, że 3 miliony Polaków zginęło w czasie II wojny światowej z rąk nazistów. Trzy miliony?! Tyle samo co Żydów? To kłamstwo!”. A dlaczego kłamstwo, skoro są to zweryfikowane naukowo dane? Dlatego że zaprzecza narracji rozpowszechnianej przez Rayskiego, Engelking, Grossa i innych? My tej narracji nie uznajemy, bo jest wyrazem jednostronnej polityki historycznej, wrogiej polskiej pamięci i polskiemu doświadczeniu wojennemu. To dlatego tak ważne jest nasze święto państwowe 14 czerwca.

Drugi transport do KL Auschwitz przyjechał tydzień później z Krakowa. W tym transporcie był m.in. Kazimierz Piechowski, który dwa lata później (20 czerwca 1942 r.) wsławi się brawurową ucieczką samochodem komendy obozu [!] w mundurze oficera SS! Razem z nim uciekli wtedy ks. Józef Lempart, ppor. Stanisław Jaster i Ukrainiec Eugeniusz Bendera, kierowca i mechanik samochodowy. Polecam gorąco nauczycielom znakomity film dokumentalny (fabularyzowany) „Uciekinier”. Można go zobaczyć na popularnym portalu YouTube, wpisując tytuł. Kilka dni temu wygłosiłem słowo wstępne przed projekcją tego filmu i patrzyłem, jak odbiera go 150-osobowa grupa tczewskich licealistów. Byli pod wielkim wrażeniem, na sali była wielka cisza, a potem powolne wychodzenie, jeszcze w tej ciszy. Mamy piękną, mądrą, wrażliwą młodzież, tylko treści nauczania nie zawsze są dostosowane do tej wrażliwości. Nie mówmy, że młodzi Polacy nie interesują się wojenną tragedią swego Narodu.

Rotmistrz Witold Pilecki

Marzył w swoim raporcie „Witolda” (1945), by po wojnie powstał film fabularny o brawurowej ucieczce Piechowskiego i innych. Chciał, by był utrzymany w duchu przedwojennego polskiego filmu „Dziesięciu z Pawiaka”, na którym wychowało się jego pokolenie. Minęło 79 lat. Nie stać państwa polskiego na taki wydatek? Gdyby powstał taki film, odpowiednio dofinansowany i wypromowany na cały świat, nie musielibyśmy prostować „błędów” „New York Timesa” i mediów niemieckich [!] na temat „polskich obozów”. Kłamstwo byłoby zbyt oczywiste. Więc dlaczego nie realizujemy takiego filmu?

KL Soldau

To koszmarny, a mało znany Polakom niemiecki obóz w Działdowie. Jego ofiary to kilkadziesiąt tysięcy Polaków! Główny budynek, w którym Niemcy zamęczyli m.in. biskupów płockich: abp. Antoniego Juliana Nowowiejskiego i bp. Leona Wetmańskiego, grozi zawaleniem, w czasie deszczu leje się do środka woda. Czy to się godzi?! Małe Działdowo własnymi środkami nie odbuduje miejsca narodowej tragedii, zgodnie z zaleceniami konserwatora. Panie ministrze, czekamy!

Piotr Szubarczyk, IPN Gdańsk