• Wtorek, 15 października 2019

    imieniny: Teresy, Jadwigi, Aurory

Szanse Trumpa na reelekcję są niemałe

Czwartek, 20 czerwca 2019 (21:04)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą na KUL i w WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Prezydent Donald Trump podczas wiecu w Orlando na Florydzie ogłosił oficjalnie, że będzie się ubiegał o reelekcję. Jakie są jego szanse?

– Nie chciałbym powiedzieć, że nastawienie przeciwników politycznych Trumpa w Ameryce jest podobne do tego, jakie obserwujemy w Polsce wobec PiS, ale sytuacja jest porównywalna, jeśli chodzi o przestrzeń medialną czy szeroko rozumiane amerykańskie elity. Kiedy przeglądamy główne amerykańskie środowiska medialne, także nazwijmy to rozrywkowe typu Hollywood, to zauważymy, że atak na Trumpa jest prowadzony analogicznie jak wobec Zjednoczonej Prawicy w Polsce. Podobnie jak u nas, jeśli chodzi o ocenę polityki, także w Stanach Zjednoczonych prowadzona jest narracja, że Trump nie szanuje demokracji, a wszystko, co robi, jest złe. W Stanach Zjednoczonych toczy się walka kulturowa, której Donald Trump jest częścią. Oczywiście nie jest to konserwatywny polityk sensu stricto, bo przypomnę, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu człowiek po rozwodzie nie miałby szans, żeby zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych, a dzisiaj Trump, który w tym zakresie nie jest kryształowy, jest mimo wszystko uważany za konserwatystę, ale to bardziej ze względu na fakt, że nie popiera aborcji. Niestety w Nowym Jorku i jeszcze w kilku innych stanach zabijanie nienarodzonych dzieci jest możliwe do dziewiątego miesiąca ciąży, z kolei w innych częściach Ameryki jest walka, żeby zachować pełną ochronę życia ludzkiego. To rodzi pytanie o skalę tego zbrodniczego zjawiska. Ponadto w Stanach Zjednoczonych, np. w Los Angeles, skąd właśnie wróciłem, cały czerwiec jest poświęcony LGBT, a nie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Główne firmy są oplakatowane tymi symbolami, produkty, na ulicach są obsceniczne pokazy, parady i jeśli dla porównania przyłożymy do tego konserwatywny Teksas, to mamy potężne starcie ideowe. I w tej całej pogmatwanej rzeczywistości amerykańskiej jest Trump. Dlatego mówienie o Stanach Zjednoczonych jako o jednorodnym społeczeństwie to mówienie o fikcji. Stąd jeśli chcemy zrozumieć, w jakiej sytuacji, szczególnie medialnej, jest Trump, to ta sytuacja jest analogiczna do tej, w jakiej znajduje się PiS w Polsce. Natomiast jeśli chodzi o jego szanse na reelekcję, to kiedy rozmawia się z ludźmi, to wcale nie są one takie małe.

Co za tym przemawia?

– Przede wszystkim dobry, a nawet bardzo dobry, co więcej, stale polepszający się, stan amerykańskiej gospodarki. I to jest bardzo odczuwalne, o tym się mówi, m.in. o wzroście gospodarczym oraz o malejącym bezrobociu. Oczywiście kampania dopiero się rozpoczyna i różnie jeszcze może być, bo – jak wiemy – w Stanach Zjednoczonych wybór głowy państwa odbywa się poprzez elektorów, ale nie jest wcale tak, jak głosi dajmy na to CNN, że Donald Trump jest skazany na porażkę, bo sondaże są wobec niego niekorzystne. Sondaże także w poprzedniej kampanii były bardzo niekorzystne dla Trumpa, a mimo to zostawił w przegranym polu faworyzowaną Hillary Clinton. Wydaje się, że szanse Trumpa na reelekcję są niemałe.               

Z kim może powalczyć Trump o drugą kadencję? Pierwsze sondaże, badania telewizji Fox News wskazują, że demokrata Joe Biden uzyskałby 49 proc. głosów, ale w 2016 roku początek też nie był korzystny dla Trumpa…

– Do tych sondaży nie należy przywiązywać większej wagi, ponieważ jeśli tego typu sondażownie skompromitowały się raz, to równie dobrze mogą tak działać po raz kolejny. Środowiska nieprzychylne Trumpowi, a tych w Ameryce nie brakuje, zrobią wszystko, żeby zniechęcić wyborców do głosowania za jego ponownym wyborem. Dla zobrazowania sytuacji, jaka jest w Stanach Zjednoczonych, podam może taki przykład. W Kalifornii, przy zrewoltowanej społeczności i dominacji LGBT, nawet bez badań można stwierdzić, że Trump przegra w cuglach, natomiast jeśli mówimy o wypośrodkowanej Ameryce, to sytuacja wcale nie wygląda tak źle, również jeśli chodzi o poparcie dla obecnego prezydenta.

Co o tym decyduje?

– Szczególnie poprawa sytuacji gospodarczej może zdecydować o tym, że Trump zbliżające się wybory wygra. Czy tak będzie, zobaczymy. Nie wiemy też, czy wspomniany przez pana redaktora Joe Biden będzie kandydatem Demokratów, bo czekają nas jeszcze prawybory, a zatem póki co sytuacja jest dynamiczna. Zresztą zmienna jest też sytuacja nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w świecie, w którym Ameryka ma dominującą pozycję.

„Zachowajmy Amerykę wspaniałą!” – to nawiązanie do poprzedniego hasła: „Make America Great Again”, które przyniosło Trumpowi sukces. Czy to oznacza, że ta zwycięska strategia będzie kontynuowana?

– Donald Trump musi bazować na tym, co osiągnął, i tak postępuje każdy rząd. Jeśli jest mądrze rządzący państwem prezydent i w kraju dobrze się dzieje w sensie społecznym i gospodarczym, to nikt przy zdrowych zmysłach nie ryzykuje zmiany prezydenta, bo niby po co eksperymentować. Stąd Trump musi się chwalić swoimi osiągnięciami, co zresztą lubi robić, choć tak naprawdę wiemy, że nie miał łatwo. Duży opór był w Kongresie, a do tego Donald Trump funkcjonuje w nieprzychylnym sobie środowisku medialnym. Pamiętamy też oskarżenia o zdradę, o współpracę z Rosją, i to wszystko miało na celu wkładanie w szprychy jego dobrze pracującej machiny rządowej różnych przeszkód, a wszystko po to, żeby zatrzymać ten rozpędzony wóz. W kampanii amerykańskiej, która dopiero się rozpoczyna, będzie walka dwóch sił: z jednej strony mediów lewicowych, które zdominowały scenę amerykańską, a z drugiej ze społeczeństwem – klasą średnią, które próbuje się zorganizować i którego Donald Trump stara się być reprezentantem. Czas pokaże, jaki będzie efekt końcowy tego starcia.              

Czy i na ile Trumpowi może zaszkodzić śledztwo prokuratora specjalnego Roberta Muellera w sprawie Russiagate? Czy to może mieć znaczenie?

– Już tyle było różnych śledztw wszczynanych przeciwko Trumpowi, tyle było już rzekomych skandali, tyle było impeachmentów, że ciężko to wszystko zliczyć, ale to już przestaje robić na kimkolwiek jakiekolwiek wrażenie.

W 2016 roku w kluczowych stanach głosy Polonii nie były bez znaczenia. Czy i tym razem Trump, mając tego świadomość, będzie zabiegał o poparcie wśród Polaków?

– Już zabiega. Przecież dobre kontakty z Polską są w dużej mierze temu podporządkowane. Jest też mowa o zniesieniu wiz do Stanów Zjednoczonych, co ma duże znaczenie zwłaszcza dla Polonii. Oczywiście, Polonia amerykańska nie jest na tyle zorganizowana, żebyśmy mówili o głosach ważących, chociaż rzeczywiście w 2016 roku doszło do mobilizacji na naprawdę masową skalę. I gdyby teraz było podobnie, to moglibyśmy o wiele więcej uzyskać. Natomiast trzeba podkreślić, że Donald Trump jest prezydentem wyjątkowym jak na Republikanów, lubianym przez naszą Polonię.

No właśnie, jak Polonia odnosi się do prezydenta Trumpa? Miał Pan okazję obserwować to z bliska?

– To podejście – tak jak wszędzie – jest zróżnicowane, w zależności od tego, jakie kto ma poglądy polityczne. Jeśli rozłożylibyśmy sympatie wśród Polonii, to można powiedzieć, że zwolennicy PiS, którzy interesują się sprawami polskimi, stoją za Trumpem, natomiast zwolennicy Platformy będą zwolennikami Demokratów. To pokazuje, że podział wśród amerykańskiej Polonii przebiega po dwóch stronach – tak jak w Polsce. Chociaż trzeba też powiedzieć, że wśród Polonii przeważają głosy na Zjednoczoną Prawicę.

Jakie znaczenie dla poparcia Trumpa wśród Polonii może mieć niedawna wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu? Czy Trump może to wykorzystywać w kampanii?

– Oczywiście, że będzie to wykorzystywał. Po pierwsze, układ z Polską to układ strategiczny, który powstrzymuje Rosję, a w polityce amerykańskiej siła państwa jest istotna. Po drugie, jeśli bierzemy pod uwagę kontrakty – w tym wypadku chociażby kontrakt na zakup samolotów F-35 przez Polskę, a przede wszystkim zapowiadany kontrakt gazowy – to oznacza to bardzo poważne profity dla amerykańskiej gospodarki. Jest to zatem poważny impuls rozwojowy, z którym muszą się wszyscy liczyć i trzymając się tego kursu, że trzeba absolutnie dbać o interesy amerykańskiego biznesu, zarówno zbrojeniowego, jak i energetycznego, Donald Trump pokazuje swoją skuteczność. I w tym względzie są to ruchy, które niewątpliwie wzmacniają pozycję obecnego prezydenta. Nie ma o czym mówić.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki