• Wtorek, 15 października 2019

    imieniny: Teresy, Jadwigi, Aurory

Liturgia

Prawdziwy i obecny

Czwartek, 20 czerwca 2019 (09:33)

Wychodząc w procesji w uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej na ulice naszych miast i wsi, pragniemy dać świadectwo, że historia Jezusa to nie mit o zwycięzcy ani opowieść „ku pokrzepieniu serc”. To rzeczywistość, która jest tak bardzo realna, jak czerwcowa zieleń, zapach bzów i rozmiękczony promieniami słońca asfalt, po którym idą stopy ludzi kroczących w postawie uwielbienia za Chrystusem. Wychodzimy, aby pokazać innym – a może przede wszystkim sobie samym – że On jest! Żywy. Prawdziwy. Obecny.

 

Liturgiczny znak procesji przypomina, że ludzkie życie jest drogą, a człowiek – wędrowcem (łac. homo viator). Jej „prototypem” była wędrówka ludu wybranego z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej, w Nowym Testamencie zaś Pascha Jezusa – Jego przejście ze śmierci do życia. Pomimo całej zewnętrzności – tego dnia barwnej, ubranej w tradycję, miejscowe zwyczaje – najważniejsze niezmiennie pozostaje duchowe przeżycie Komunii z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Problem w tym, że z wiarą w Jego eucharystyczną obecność mieli kłopot nawet uczniowie. „Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać?” – mówili niektórzy, gdy Jezus wyjawił im, że stanie się Pokarmem na życie wieczne (J 6,53n). Wielu zrezygnowało z chodzenia za Nim – nie umieli sobie wyobrazić tego, co mówił, więc ich wiara umarła wraz z wątpliwościami. „Czyż i wy chcecie odejść?” – zapytał pozostałych. „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” – odpowiedział Piotr. Mówił nie tylko za tych, którzy pozostali. Stał się w tym momencie rzecznikiem każdego z nas.

Wyjście w uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa na ulice miast i wsi jest przypomnieniem, że Eucharystia to nie statyczna obecność, ale dynamizm, który ogarnia całe ludzkie życie. Stanowi zaprzeczenie uparcie głoszonej tezy – pomimo kompromitacji systemu, który ją wylansował – że wiara jest „sprawą prywatną” każdego człowieka. To nie tak! Ona nabiera blasku wtedy, gdy zakłada szaty codzienności. Staje się silniejsza wtedy, gdy się nią dzielimy. Nie ma tu nic z duchowego ekshibicjonizmu. Wiara w żywą obecność Chrystusa pośród swojego ludu, ograniczona tylko do „prywatnych przekonań” – karłowacieje. Tego dnia mamy się policzyć, zobaczyć, przeżyć radość spotkania. Zrozumieć, że jesteśmy silni wtedy, gdy stanowimy jedność. Uświadomić sobie, że Eucharystia to pokarm dla słabych, a nie uczta dla elit.

Jest jeszcze jeden wymiar uroczystości Bożego Ciała: to ekspiacja za grzechy świętokradztwa, za niewiarę w realną obecność Chrystusa w Konsekrowanych Postaciach. Pisał o tym Papież Urban IV w bulli „Transiturus”, ustanawiającej święto ku czci Ciała i Krwi Chrystusa, podając jako jego powód „zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu”.

XXI wiek przyniósł ekspansję różnych bluźnierczych -izmów. Runęły granice, także zakreślające świętość. Przy aplauzie wielkich tego świata depcze się ją, zaś bluźnierstwo stało się formą „artystycznej wolności”, sposobem na lans. Kontekst smutnych wydarzeń, jakie miały ostatnio miejsce w Polsce, wytycza kolejne zadanie: tegoroczne wyjście na ulice do czterech ołtarzy niech stanie się jasną deklaracją ludzi wierzących: – Non possumus! Nie pozwalamy na szarganie Najświętszego Boga!

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

ks. Paweł Siedlanowski