• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Łatwe zwycięstwo

Wtorek, 15 stycznia 2013 (08:46)

Polska pokonała w Saragossie Arabię Saudyjską 28:14 (14:6) w swoim drugim występie w mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych. W zakończonych wcześniej spotkaniach grupy C Słowenia wygrała z Koreą Południową 34:27, a Serbia z Białorusią 34:28.

Zaczęło się zgodnie z oczekiwaniami. Polacy tym razem nie przespali początku, tylko od pierwszego gwizdka grali skoncentrowani w obronie, przez co długo stanowili zaporę nie do przebycia dla rywali.

W dodatku w polskiej bramce znakomicie spisywał się Sławomir Szmal, który obronił m.in. dwa karne. Po przeciwnej stronie między słupkami miał jednak godnego rywala. Manaf Alsaeed, który w poprzednim meczu ze Słowenią został uznany za zawodnika meczu, sprawił, że Polacy też nie tak często, jakby sobie tego życzyli, powiększali swoje konto.

Saudyjczycy pierwszego gola zdobyli dopiero w dziesiątej minucie, gdy Biało-Czerwoni mieli ich na koncie pięć. Od tego momentu jednak w polskich szeregach zaczęły się mnożyć wręcz szkolne błędy: gubienie piłki, złe podania, kroki itp.

Taki stan trwał prawie przez 15 następnych minut. Tylko wyjątkowej słabości drużyny rywali Polacy zawdzięczają, że udało im się utrzymać pięciobramkową przewagę, a w końcówce powiększyć ją do ośmiu. Na przerwę schodzili, wygrywając 14:6.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił, chociaż trener Michael Biegler wpuścił na boisko zmienników. Na ławce rezerwowych odpoczywali bracia Jureccy, Krzysztof Lijewski, Bartłomiej Jaszka, Sławomir Szmal. Ich koledzy stopniowo  powiększali przewagę, pomimo w dalszym ciągu popełnianych błędów. W 35. min prowadzili 18:6 i dopiero po tej akcji pozwolili strzelić sobie gola.

W polskiej bramce bardzo dobrze spisywał się Marcin Wichary, obrona grała poprawnie, w ataku było kilka nieudanych akcji, ale w sumie przewaga się powiększała. Szczególnie skuteczny był prawoskrzydłowy Michał Bartczak, który raz po raz wpisywał się na listę strzelców. Mniej szczęścia miał potężnie zbudowany obrotowy Kamil Syprzak, który niemiłosiernie obijał słupki. Ale swoje trafienia też zaliczył.

W końcówce młodzież na dobre się rozkręciła i ostatecznie Polska zwyciężyła 28:14.

W niemal pustej hali większość kibiców stanowiła blisko stuosobowa grupa w Biało-Czerwonych barwach, która chwilami krzyczała nawet słynne: „Gramy u siebie! Polacy, gramy u siebie!”.

Po rozegranym wcześniej spotkaniu Serbii z Białorusią (34:28) fani z Polski winszowali Petarovi Nenadicowi przyznania mu tytułu MVP tego pojedynku. Zawodnik Orlenu Wisły Płock podbiegł do trybun i długo odbierał gratulacje.

Kolejnym rywalem podopiecznych Michaela Bieglera będzie Słowenia, z którą zmierzą się dziś. Początek spotkania zaplanowano na godz. 20.15.

Komentarze po spotkaniu:

Michael Biegler (trener reprezentacji Polski): OK, wygraliśmy, ale nie mogę się z tego cieszyć, bo prawdopodobnie straciłem zawodnika, który kierował poczynaniami obrony. Przed mistrzostwami kontuzja wyeliminowała Piotra Grabarczyka, a teraz pełniącego podobne funkcje Mariusza Jurkiewicza. To smutne, stracić w takim meczu podstawowego gracza, więc nie mogę być zadowolony.

Sławomir Szmal (bramkarz, kapitan drużyny): Spodziewaliśmy się trudnego meczu, bo nie leży nam wysoka obrona, jaką preferują Saudyjczycy. Rywale byli bardzo waleczni, ale cały mecz był pod naszą kontrolą.

Michał Bartczak (prawoskrzydłowy): Od samego początku pokazaliśmy, kto tutaj rządzi. Nie ustrzegliśmy się też błędów. Obrona 3-3, którą nam zafundowali, była dla nas trochę niewygodna. Wiedzieliśmy, że tak będą grali, ale nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Dobra gra w defensywie i szybkie kontry pozwoliły nam odskoczyć i uzyskać wysokie prowadzenie. To zasługa chłopaków, że mogłem dziś strzelić pięć bramek. Ja byłem tylko egzekutorem.

IK, PAP