• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Lewica znów uderzy w rodzinę

Wtorek, 15 stycznia 2013 (02:10)

Szykuje się lewicowa ofensywa legislacyjna. Pod koniec stycznia Sejm zajmie się projektami ustaw o tzw. związkach partnerskich.

Proponowane przez Ruch Palikota, SLD i PO rozwiązania są – zdaniem przeciwników zmian w tym zakresie – początkiem forsowania szkodliwego społecznie prawodawstwa dążącego do zdeformowania pojęcia rodziny.

Na najbliższym posiedzeniu Sejmu, czyli już w przyszłym tygodniu, będą rozpatrywane trzy projekty ustaw o legalizacji związków partnerskich. Dwa projekty zgłosiły razem Ruch Palikota i SLD, osobny zaś projekt przedstawił klub PO.

Rozwiązania lewicy zakładają możliwość zawarcia związku przez osoby heteroseksualne i homoseksualne. W projektach są zapisy, w myśl których osoby chcące wejść w taki związek zawierają w formie aktu notarialnego umowę o związku partnerskim przedkładaną w Urzędzie Stanu Cywilnego.

W projekcie Platformy Obywatelskiej znajdują się zapisy o kwestiach dziedziczenia, wspólnego zaciągania kredytów oraz obowiązku alimentacyjnym.

Kwestia legalizacji związków partnerskich jest z punktu widzenia Platformy Obywatelskiej sprawą, która wizerunkowo i ideowo ustawia ją blisko lewicy, tak jak zapowiedzi dotyczące refundacji zapłodnienia pozaustrojowego.

Platformie zależy na tym, aby zagarnąć poparcie elektoratu lewicowego, i co jakiś czas bije propagandową pianę, tworząc wrażenie, że kwestie takie jak legalizacja związków homoseksualnych jest sprawą obecnie najważniejszą i pożądaną przez nowoczesne społeczeństwo.

Tymczasem przeciwnicy takich rozwiązań podkreślają, że jeśli w ogóle możemy mówić o kryzysie małżeństwa czy rodziny, to jest on również skutkiem wyciągania tematu związków partnerskich na agendę i moderowania ideologicznej debaty wokół niego, ponieważ właśnie takie działania osłabiają instytucję małżeństwa.

Istnieje również prawdopodobieństwo, że w tej drażliwej dla lewicy kwestii może dojść do zawarcia jakiegoś kompromisu pomiędzy np. Ruchem Palikota i Platformą Obywatelską – kompromisu, który zadowoli obydwie strony.

Wiele kwestii, jak chociażby sprawa Funduszu Kościelnego, pokazało, że istnieje cicha koalicja pomiędzy partią Palikota a PO, polegająca na współpracy w kwestiach kluczowych dla interesu obydwu ugrupowań.

Prawo i Sprawiedliwość jednoznacznie sprzeciwia się wszystkim trzem projektom dotyczącym związków partnerskich. Według posła Arkadiusza Czartoryskiego (PiS), rozwiązania proponowane przez Ruch Palikota, SLD i Platformę Obywatelską różnią się niuansami, jednak istota pozostaje taka sama.

– Celem takich pomysłów legislacyjnych jest przygotowanie gruntu pod głęboko idące zmiany społeczne, zmiany cywilizacyjne, które niszczą rodzinę i tradycyjne małżeństwo. Spójrzmy, jak przyjmowanie tego typu regulacji skończyło się w niektórych państwach zachodniej Europy. Dziś boryka się ona z licznymi problemami, jak np. zamykanie ośrodków adopcyjnych, dlatego że nie chciały oddać dziecka pod opiekę parze homoseksualnej. Godzenie w rodzinę pojmowaną jako nierozerwalny związek kobiety i mężczyzny jest absurdalnym i bardzo niebezpiecznym zjawiskiem i w konsekwencji dąży do zburzenia porządku naszej cywilizacji – uważa poseł.

Paradoksem jest fakt, że projekty skierowane są do osób, które w swoim światopoglądzie wykazują daleko posuniętą swobodę i najczęściej niechęć do formalizowania związków, w których żyją.

– W ten sposób nasuwa się myśl, że prawdopodobnie pomysłodawcom takich rozwiązań chodzi o karykaturę prawdziwej rodziny i podkopanie w społeczeństwie autorytetu małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Nie może być tak, że godzimy się na jakieś prawne przywileje czy ustępstwa, ponieważ w efekcie może skończyć się to rozwiązaniami ustawowymi, które przeciwstawiają w jednoznaczny, a nie zakamuflowany sposób rodzinie tradycyjnej jakąś karykaturę rodziny – uważa Czartoryski.

Etycy zwracają uwagę również na eufemistyczne określenia, których pełno w samej debacie o tzw. związkach partnerskich.

– To, jak formułowane są argumenty w dyskusji, zwłaszcza po stronie postulujących takie zmiany, rodzi w szerszym aspekcie kryzys pojęć, ponieważ tworzy się fałszywą alternatywę dla pojęcia małżeństwa jako nierozerwalnego monogamicznego związku mężczyzny i kobiety. Zakłamanie, z którym mamy do czynienia, czyli nawet samo wysuwanie postulatów legalizacji związków partnerskich, osłabia rodzinę i tworzy mentalność relatywistyczną, w której pojęcie nie odpowiada rzeczywistości, jest po prostu zafałszowane – zaznacza etyk ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Jak dodaje, osłabienie definicji małżeństwa powoduje również osłabienie jego instytucji.

– W formułowaniu postulatów dotyczących legalizacji związków partnerskich można odnieść wrażenie, że najważniejsze są interesy partnerskie, zaspokajania własnych potrzeb. Pomimo że pojawiają się w nich takie słowa, jak wsparcie czy pomoc, to ostatecznie nie przekonują one, że to jest sedno sprawy – uważa etyk.

W jego opinii, nie należy iść w tej kwestii na kompromisy i udzielać przywilejów osobom homoseksualnym, które przysługują tylko rodzinie z racji wzniosłej roli społecznej, jaka na niej spoczywa. Przywileje idą w parze z obowiązkami.

– Aktywni katolicy w życiu publicznym, przede wszystkim politycy, powinni podejmować wysiłki na rzecz obrony tradycyjnej rodziny i jednoznacznie sprzeciwiać się rozwiązaniom, które w nią godzą – apeluje ks. Bortkiewicz.

Paulina Gajkowska