Fiasko szarży na krzyż
Wtorek, 15 stycznia 2013 (02:03)Krzyż w Sejmie nie narusza swobody sumienia ateistów – uznał Sąd Okręgowy w Warszawie. I oddalił w całości wniosek kilku posłów, którym najdroższy symbol chrześcijaństwa w Sejmie wadził.
– Nie sposób przyjąć, że sama symbolika krzyża chrześcijańskiego w przestrzeni publicznej narusza swobodę sumienia czy wyznania – orzekł warszawski sąd. Siedmiu posłów Ruchu Palikota, w tym jego przewodniczący, powołując się na swój ateizm, twierdziło, że krzyż w sali obrad Sejmu godzi w ich dobro osobiste, jakim jest swoboda sumienia. Dlatego domagali się jego usunięcia, sugerując, że krzyż wpływa na podejmowane w Sejmie decyzje.
Sąd uznał, że nie może być mowy o naruszeniu dóbr osobistych grupy posłów. – Obecność krzyża nie narusza dóbr osobistych – stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia Alicja Fronczyk. Zaznaczyła ona co prawda, że krzyż może być dla ateistów pewnym „dyskomfortem”, ale większość społeczeństwa nie uważa, by kwestia krzyża w Sejmie „wymagała jakiegokolwiek rozstrzygnięcia”. A w przypadku oceniania naruszania dóbr osobistych najważniejsze są kryteria obiektywne, czyli ocena społeczna.
Sędzia podkreśliła, że krzyż jest obecny w Sejmie od 16 lat i nie narusza prawa. Jego obecność ma bowiem „zakotwiczenie w zwyczaju” trwającym już kilkanaście lat. Sędzia zaznaczyła, iż to element prawa cywilnego, którego sąd nie może zlekceważyć. Fronczyk wyraziła też zdziwienie, że posłowie Ruchu Palikota głoszą hasła tolerancji, ale brakuje im jej dla obecności krzyża w Sejmie.
W ocenie sędzi, spór polityczny, jaki próbują wywołać posłowie Ruchu Palikota, nie może być rozstrzygany w sądzie.
Radca Mikołaj Wild z Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, który reprezentował pozwaną w tej sprawie Kancelarię Sejmu, stwierdził, że pozew był „nadużyciem prawa”, bo posłowie sami naruszyli dobra innych osób. Argumentował, że symbol religijny nie narusza dóbr osobistych i nie może być „źródłem krzywdy”.
– W 2012 r. powód stracił wiarę. Fakt ten świadczy o tym, że krzyż ten nie ma żadnego wpływu na postawę, poglądy i zachowanie posła – odniosła się do argumentacji jednego z posłów mec. Wanda Moszczyńska, reprezentująca strony społeczne.
Prawnicy już wcześniej wskazywali, że z regulacji dotyczących dóbr osobistych nie da się wyprowadzić prawa do domagania się usunięcia ze sfery publicznej symboli religijnych. Wspierające Prokuratorię trzy strony społeczne stwierdziły, że parlamentarzystom chodzi o „walkę z religią i usunięcie krzyży w całej Polsce”.
– Wyrok stwierdza to, co jest naszą rzeczywistością, krzyż w Polsce jest obecny w życiu publicznym – mówi poseł Andrzej Dera (SP) z sejmowej komisji sprawiedliwości.
– Sąd potwierdził, że istnieje miejsce dla krzyża w sferze wartości publicznych, a przede wszystkim, że krzyż nie może naruszać dóbr osobistych – to jest kwestia, że ktoś albo wierzy, albo nie – podkreśla Dera.
– Osobiście się cieszę, że krzyż jest w Sejmie, że to jest usankcjonowany zwyczaj, można tylko przyklasnąć temu wyrokowi – dodał.
– Takie rozstrzygnięcie sądu może tylko cieszyć – podkreśla mec. Piotr Kwiecień, który występował w procesach o naruszenie wartości religijnych. – Ale to jest taki pierwszy krok, proszę nie zapominać, że mamy przypadek uniwersytetu w Bydgoszczy, gdzie rektor nakazał zdjęcie krzyża – zaznacza.
Jak stwierdziło dwóch prawników z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego prof. Dariusz Dudek i ks. prof. Piotr Stanisz – obecność krzyża w sali posiedzeń Sejmu „nie oznacza przejawu dyskryminacji i nie jest niezgodna z żadnymi przepisami prawnymi wskazanymi przez wnioskodawców, zwłaszcza z zasadami i normami konstytucji, konkordatu, konwencji europejskich oraz ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania”. Posłowie Ruchu Palikota od początku kadencji tego Sejmu walczą z obecnością krzyża w Sejmie. Teraz zapowiadają apelację od wczorajszego wyroku. – Zobaczymy, jaka będzie ocena sądu apelacyjnego, może pójść pytanie do Sądu Najwyższego – spekuluje mec. Kwiecień.
Ponad rok temu na zlecenie marszałka Sejmu przygotowano cztery ekspertyzy prawne, z których wynikało, że krzyż w sali obrad Sejmu nie narusza ani polskiej Konstytucji, ani prawa unijnego.
Podobnie jak naukowcy z KUL także doc. dr Ryszard Piotrowski z Uniwersytetu Warszawskiego wskazywał, że „orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego określa (…) charakter państwa jako neutralny światopoglądowo, świecki, zgodny jednak z tradycjami i współczesnymi polskimi uwarunkowaniami społecznymi, ale odpowiadający wymaganiom współczesnego państwa demokratycznego”. W takim państwie „w sali posiedzeń Sejmu obecnej kadencji może znajdować się krzyż, jednak nie jako znak religijny, ale jako znak kultury, która jest źródłem tożsamości Narodu Polskiego, jego trwania i rozwoju” – uznał Piotrowski. Prawnik dodawał, że „ani kompromis konstytucyjny, ani standardy europejskie w sposób jednoznaczny nie wykluczają umieszczenia krzyża w sali posiedzeń Sejmu”.
Autor kolejnej ekspertyzy prof. Roman Wieruszewski z Instytutu Nauk Prawnych PAN zwrócił uwagę, że polskie prawo wymaga przestrzegania zasady bezstronności w kwestiach światopoglądowych, ale jednocześnie „nie ma prawnej regulacji odnoszącej się do eksponowania symboli religijnych w budynkach publicznych”.
Profesor Lech Morawski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podkreślił, że „każdy ma prawo być niekatolikiem”, ale też „nikt nie ma prawa żądać, by katolicka większość żyła wedle tych zasad, których ona nie uważa za słuszne, bo to oznaczałoby rażące naruszenie jej prawa do samostanowienia w swoim własnym państwie”. Dlatego według niego to właśnie na tym prawie opiera się obecność krzyża w polskim Sejmie i wielu instytucjach publicznych w Polsce.
Zenon Baranowski