• Piątek, 15 listopada 2019

    imieniny: Alberta, Leopolda, Idalii

Nie ma powodów do obaw o finanse

Wtorek, 4 czerwca 2019 (22:04)

Z Marianem Szołuchą, doktorem nauk ekonomicznych z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Znamy już nazwiska nowych ministrów w rządzie Mateusza Morawieckiego, w tym również nazwisko ministra finansów. Czy powierzenie Marianowi Banasiowi finansów państwa jest zaskoczeniem?

– Do końca nikt spośród osób niewtajemniczonych nie był pewien, jak będzie wyglądał nowy kształt rządu. Jest to zatem – może nie zaskoczenie, a raczej miła niespodzianka – miła, bo Marian Banaś jest człowiekiem, który w cieniu najpierw Pawła Szałamachy, Mateusza Morawieckiego, a ostatnio prof. Teresy Czerwińskiej odpowiadał za codzienną, mozolną pracę służb celnych i skarbowych, które mu podlegały, sprawował pieczę nad tzw. zacieśnieniem fiskalnym, nad redukcją luki podatkowej – zwłaszcza w obszarze podatku VAT. Ta praca sprowadza się przede wszystkim do walki z podatkową przestępczością, z mafiami VAT-owskimi, z agresywną optymalizacją podatkową, a więc z tym wszystkim, co przez lata tak bardzo ciążyło polskim finansom publicznym, a w zasadzie każdemu z nas jako podatnikowi uczciwie wywiązującemu się z tego, czego prawo od nas wymaga.

Nie jest to zatem człowiek nieznany…

– Marian Banaś jest – bez wątpienia – przygotowany do pełnienia funkcji ministra finansów. To człowiek, który był już wiceministrem finansów odpowiedzialnym za służbę celną w pierwszym rządzie Prawa i Sprawiedliwości. To on wówczas przygotował ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej, która następnie została na osiem lat schowana gdzieś głęboko do ministerialnych szaf przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie przez rządzącą wówczas Polską Platformę Obywatelska i jej nominatów w resorcie finansów, a zwłaszcza przez jego kierownictwo. Teraz – po objęciu władzy przez rząd Zjednoczonej Prawicy – udało się tę reformę wdrożyć w postaci powołania właśnie Krajowej Administracji Skarbowej i dokończyć ją z dużym sukcesem. Trzeba bowiem jasno powiedzieć, że Krajowa Administracja Skarbowa to jest jeden z tych czynników, które pozwoliły na radykalną poprawę kondycji budżetu państwa polskiego bez konieczności podnoszenia obciążeń podatkowych, bez wprowadzania nowych podatków i tego wszystkiego, co mogłoby być dla gospodarki, dla społeczeństwa również uciążliwe. Jest to wielkie wyzwanie, ponieważ na tak wysokim i odpowiedzialnym stanowisku jeszcze dotąd nie pracował. To jest człowiek, który zna się zarówno na administracji nie tylko związanej ze skarbowością czy służbą celną, ale przypomnę, że pracował też w Najwyższej Izbie Kontroli, zna się także na biznesie. Można zatem powiedzieć, że jest to osoba wszechstronnie – zawodowo i życiowo – przygotowana do pełnienia funkcji. 

Jakie zadania czy raczej wyzwania stoją przed nowym ministrem dzierżącym finanse państwa?

– Przede wszystkim kontynuacja tego, co do tej pory było robione przez Krajową Administrację Skarbową. Mam na myśli pilnowanie finansów państwa w czasach spowolnienia gospodarczego – może nie głębokiego, bo takiego na horyzoncie nie mamy, i jeśli nie zdarzą się jakieś nieprzewidziane okoliczności, bo jednak każda gospodarka rynkowa – nie wyłączając Polski – żyje w rytm cyklu koniunkturalnego, na który składają się następujące po sobie fazy szybszego i wolniejszego wzrostu, to nie powinno być źle. Przed nami okres nieco chudszy, a wtedy każdą złotówkę publiczną trzeba wydawać w sposób rozważny i pilnować w trudniejszym czasie tego, by finanse publiczne pozostały zdrowe. Jest to bez wątpienia zadaniem trudniejszym niż kierowanie Ministerstwem Finansów w czasach prosperity. Nie mam jednak wątpliwości, że minister Banaś sobie i z tym zadaniem poradzi. Do tego dochodzi jeszcze proces, który rozpoczął się kilka lat temu, w roku 2016, którego nie można uznać za zakończony, to jest postęp technologiczno-informatyczny w służbach podległych Ministerstwu Finansów. Walka z przestępczością podatkową, która – w zasadzie – jest walką o równe boisko gry rynkowej dla wszystkich jej uczestników, jest to często zwyczajnie wyścig z czasem, który będziemy mieli szansę wygrać wtedy, kiedy administracja podatkowa i celna przestawi się i nauczy się korzystać z nowoczesnych narzędzi informatycznych, analitycznych, z big data, czyli agregowania wielkich ilości danych, wyłapywania miejsc, gdzie potencjalnie do przestępstw podatkowych może dochodzić. I to już się rozpoczęło. Chodzi także o integrowanie systemów informatycznych, których w obrębie administracji skarbowej jest całe mnóstwo. Dzięki temu wymiana informacji pomiędzy poszczególnymi pionami administracji to jest zadanie, którego realizacja się rozpoczęła, ale ten proces jeszcze nie jest dokończony.

Także jeśli chodzi o walkę z mafiami VAT-owskimi?

– Oczywiście. Pamiętajmy też, że po drugiej stronie tej gry o cywilizowany wymiar systemu gospodarczego w Polsce mamy groźnego przeciwnika, dysponującego też olbrzymimi środkami, niecofającego się przed niczym w walce o swoje interesy. I to są przede wszystkim mafie VAT-owskie, ale także mafie funkcjonujące w obszarze innych podatków, które okradały Polaków przez minione lata na dziesiątki miliardów złotych rocznie. Te pieniądze nie rozpłynęły się gdzieś w powietrzu, ale te pieniądze – niestety – służą także temu, aby paraliżować działania administracji celno-skarbowej. Minister Marian Banaś to jest – można powiedzieć – polski Eliot Ness – nawiązując do przedwojennych czasów w Stanach Zjednoczonych, czasów prohibicji i walki z tamtejszą przestępczością podatkową, której symbolem był najsłynniejszy amerykański gangster Al Capone. Zatem śmiało można powiedzieć, że minister Marian Banaś to jest szeryf polskiej administracji skarbowej. Myślę, że nie było lepszego człowieka na dzisiaj, by po Teresie Czerwińskiej objął stanowisko ministra finansów.         

To jedyna zmiana, która nie była wymuszona – tak jak to było w innych wypadkach – objęciem przez członków rządu mandatów europosłów. W tym wypadku mieliśmy rezygnację minister Czerwińskiej…  

– Ministrowie nie są wieczni, zmieniają się, i to częściej, niż wynika z kalendarza wyborczego, a więc częściej niż co cztery lata. Rzeczywiście o odejściu minister Czerwińskiej wiele się mówiło od pewnego czasu, m.in., że szefowej resortu finansów nie podobały się nowe propozycje programów społecznych i wydawanie w sposób nadmierny pieniędzy z budżetu państwa. Tak jak w każdej grupie ludzi, tak też w Radzie Ministrów różnice zdań się zdarzają, czasem prowadzą do tego, że ktoś odchodzi. Osobiście oceniam dobrze okres, w którym minister Czerwińska pełniła swoją funkcję, ale nowe czasy wiążą się też z nowymi wyzwaniami, o których przed chwilą rozmawialiśmy. Warto podkreślić, że nie jest to odejście w atmosferze skandalu, nie jest to też odejście kontrowersyjne. Oczywiście nie znam kulis tej zmiany i dyskusji w łonie rządu premiera Mateusza Morawieckiego i w kierownictwie politycznym PiS, ale też nic mi nie wiadomo, jakoby to była zmiana, która powinna Polaków zaniepokoić.

Dziękuję za rozmowę.     

 

Mariusz Kamieniecki