• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Skazani na ból

Poniedziałek, 14 stycznia 2013 (02:03)

Opozycja obiecuje, że zajmie się sprawą na najbliższym posiedzeniu Sejmu, organizacje pozarządowe wysyłają listy do prezydenta i ministra zdrowia. Chodzi o likwidację Oddziału Badania Bólu i Terapii Paliatywnej oraz Szpitalnego Zespołu Wsparcia działających w warszawskim Centrum Onkologii.

Od lat Centrum Onkologii-Instytut w Warszawie był modelowym ośrodkiem kojarzącym onkologię z medycyną paliatywną, w którym gwarantowano kompleksowe podejście do leczenia chorych na nowotwory złośliwe. System był budowany od 1986 r. – powstała wtedy Poradnia Przeciwbólowa. W 1995 r. został otwarty Oddział Badania Bólu, po 2004 r. Szpitalny Zespół Wsparcia. W 2009 r. Centrum Onkologii uzyskuje certyfikat Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO) jako „Ośrodek integrujący onkologię z opieką paliatywną”.

Zmiany… likwidacyjne

Od kilku dni o Centrum Onkologii jest głośno z powodu Oddziału Badania Bólu i Terapii Paliatywnej i Szpitalnego Zespołu Wsparcia funkcjonujących dotychczas przy Zakładzie Anestezjologii.

W październiku 2012 roku, w ramach tzw. planu naprawczego, wykonywane w oddziale świadczenia zostały przeniesione do Pododdziału Diagnostyki Onkologicznej, Medycyny Paliatywnej, Kardioonkologii oraz Chemioterapii utworzonego w ramach Kliniki Onkologii i Chorób Wewnętrznych CO-I. Władze Instytutu przekonują, że niczego to nie zmienia.

– Konsultacje w zakresie leczenia bólu i opieki paliatywnej realizowane są jak dotychczas przez lekarzy zatrudnionych w Poradni Leczenia Bólu i Oddziale Badania Bólu i Terapii Paliatywnej. Dostępność do konsultacji ambulatoryjnych i szpitalnych nie zmieniła się – zapewnia dyrektor Centrum Onkologii-Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie prof. Krzysztof Warzocha w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej placówki. „Nawet na jeden dzień nie zostało przerwane udzielanie świadczeń dla pacjentów paliatywnych oraz wymagających leczenia bólu” – podkreślił.

W zapewnienia te nie wierzą ani lekarze, ani pacjenci. „Brak systemu kontroli jakości (a w zasadzie brak jakiegokolwiek audytu jakościowego) w Centrum Onkologii-Instytucie w Warszawie uniemożliwia jakąkolwiek weryfikację treści komunikatów Dyrekcji CO-I i sprawia, że wszelkie jej oświadczenia można traktować jedynie jako subiektywną ocenę własnych działań oraz aktualnej sytuacji CO-I” – czytamy w oświadczeniu wystosowanym m.in. przez Fundację Onkologiczną DUM SPIRO-SPERO Jacka Gugulskiego, prezesa Polskiej Koalicji Organizacji Pacjentów Onkologicznych, Fundację Onkologiczną Osób Młodych ALIVIA oraz Fundację Rak’n’Roll.

Organizacje apelowały już w tej sprawie do ministra zdrowia, prezydenta Bronisława Komorowskiego i parlamentarnych Komisji Zdrowia. Dlaczego właśnie do prezydenta?

– Ze względu na jego rolę opiniotwórczą i fakt, iż to właśnie pan prezydent odznaczył dr. Jarosza Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w dziedzinie medycyny paliatywnej – wyjaśnia Magdalena Kręczkowska, prezes Fundacji Onkologicznej DUM SPIRO-SPERO.

„Właściwe leczenie bólu uważa się dziś na świecie za podstawowe zadanie medycyny, a jego brak za niemoralny i nielicujący z godnością człowieka, pacjenta i obywatela. Dzięki działalności Oddziału Badania Bólu i Terapii Paliatywnej osiągnęliśmy w Polsce standard opieki nad chorymi równy promowanemu i w dużej mierze już obowiązującemu w Europie. Likwidacja tego oddziału oznacza m.in. odmówienie pacjentom skutecznej opieki przeciwbólowej i kompleksowej terapii wspierającej leczenie przeciwnowotworowe” – czytamy w liście skierowanym do szefa resortu zdrowia Bartosza Arłukowicza. Rzecznik ministerstwa Krzysztof Bąk tłumaczy, że wie o liście, choć do resortu jeszcze nie wpłynął, więc Arłukowicz stanowiska zająć nie mógł.

Opozycja – zajmiemy się tą sprawą

– To dezorganizacja. W onkologii nie ma nic ważniejszego – poza skutecznym leczeniem – niż zapewnienie komfortu leczenia, czyli przynajmniej łagodzenie różnych objawów związanych z bólem. I psychiczne wsparcie – czyli psychoterapia. To dwie rzeczy nie do przecenienia. Dziwi mnie ta decyzja Instytutu, który poświęca życie i komfort leczenia pacjentów – ocenia Bolesław Piecha, szef sejmowej Komisji Zdrowia, były wiceminister zdrowia.

– Gratulacje dla dyrekcji Instytutu za to, że zafundowała pacjentom taki oto niepokój, że walkę z bólem poświęcono na ołtarzu twardej ekonomii. W myśl filozofii: nie opłaca się, to cierpcie! Będę na pewno dopytywał Ministerstwo Zdrowia w tej sprawie. Na pewno nie pozostawię tego bez echa – deklaruje Piecha.

Według dr. Jerzego Jarosza, współtwórcy i wieloletniego kierownika Zakładu Medycyny Paliatywnej, Oddziału Badania Bólu i Terapii Paliatywnej oraz Zakładu Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Centrum Onkologii, zmiany w Centrum oznaczają zniszczenie jednego z ogniw, a przez to całego systemu leczenia przeciwbólowego i opieki paliatywnej w placówce.

– Jako konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny paliatywnej na Mazowszu nigdy nie uzyskałem informacji, jak ma funkcjonować ten nowy system oraz w jaki sposób nowy oddział może zapewnić szkolenie specjalistów medycyny paliatywnej. W mojej opinii, szkolenie nie będzie już możliwe lub w najlepszym wypadku liczba szkolących się nie przekroczy 6. Do tej pory Zakład Anestezjologii zapewniał 10 miejsc specjalizacyjnych – tłumaczy lekarz.

Nie mam wątpliwości, że w nowo powstałym pododdziale „paliatywnym” pracują doświadczeni lekarze. Chodzi o dwóch anestezjologów i jednego internistę zabranych z Zakładu Anestezjologii. W Zakładzie Anestezjologii w momencie likwidacji OBB było czterech takich lekarzy oraz trzy osoby szkolące się – dodaje dr Jarosz.

To właśnie anestezjolodzy stworzyli i przez wiele lat z sukcesem prowadzili leczenie przeciwbólowe i medycynę paliatywną.

– Anestezjolodzy codziennie i przez całą dobę byli obecni we wszystkich niemal oddziałach szpitala: w Centrum Onkologii w godzinach normalnej pracy pracowało ich ponad 20, w godzinach nocnych – 3 lekarzy dyżurnych, z których jeden był delegowany do leczenia przeciwbólowego i interwencji na terenie całego szpitala. Takiej obsady specjalistów nie jest w stanie zapewnić żadna inna klinika – zaznacza Jarosz.

Oddział Badania Bólu i Terapii Paliatywnej przystosowany był do leczenia ośmiu chorych jednocześnie, tymczasem w Klinice Onkologii i Chorób Wewnętrznych wydzielono tylko cztery łóżka przeznaczone na „opiekę paliatywną”. Do tych czterech łóżek przypisanych jest dwóch lekarzy anestezjologów pracujących w poradni przeciwbólowej. To, zdaniem pacjentów, negatywnie wpływa na opiekę nad chorym.

– Kiedy już zlikwidowano Oddział Badania Bólu i Szpitalny Zespół Wsparcia, byłam świadkiem, gdy leżąca ze mną na sali chora, której niemal całą nogę pokrywały guzy, bardzo cierpiała. Lekarz prowadząca mówiła jej, że wzywała już lekarzy specjalizujących się w leczeniu bólu. Trwało to wiele dni. Nikt do tej pani nie przychodził. Potem okazało się, że oddział jest w trakcie likwidacji – relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” jedna z pacjentek CO-I.

Bez Zespołu ani rusz

Największy sprzeciw lekarzy i chorych budzi likwidacja Szpitalnego Zespołu Wsparcia – był to zespół specjalistów, w skład którego wchodzili: anestezjolog – specjalista medycyny paliatywnej, pielęgniarka mająca obszerną wiedzę w zakresie opieki paliatywnej, psychoonkolog i pracownik socjalny. Głównym zadaniem SZW było docieranie do chorych (we wszystkich klinikach Centrum) w celu skutecznego leczenia bólu i innych dolegliwości związanych z zaawansowaną chorobą lub wynikających z agresywnego leczenia onkologicznego. Miesięcznie Zespół dokonywał ok. 90 konsultacji lekarsko-pielęgniarskich.

Zuzanna Fedak-Hryniewiecka trafiła do CO-I trzy lata po leczeniu chirurgicznym w innym dużym mieście. – Prawdopodobnie w trakcie tej operacji uszkodzono mi jakiś nerw. Cierpiałam trzy lata, nie pomogły wizyty w poradni przeciwbólowej. Gdy tu poprosiłam o pomoc Szpitalny Zespół Wsparcia, już tego samego dnia była reakcja. Lekarz anestezjolog i pielęgniarka pojawili się po niecałej godzinie. Ustawiono mi prawidłowe leczenie. Sama jestem z zawodu pielęgniarką, ale patrzyłam na nich z podziwem. Byli pełni poświęcenia i po prostu skuteczni – relacjonuje pani Zuzanna. – Teraz ci pacjenci zostawieni są sami sobie i cierpią w samotności – konkluduje, zaznaczając, iż wie, że takie sygnały spływają wprost od chorych do różnych fundacji.

Jak podkreśla dr Jarosz, ta forma działalności jest mało znana w Polsce.

– O ile klinika lub oddział leczą jedynie osoby przebywające w tych jednostkach, o tyle zespół wsparcia aktywnie działa na rzecz wszystkich pacjentów, także tych, którzy szpital opuszczają. Tworzenie szpitalnych zespołów wsparcia we wszystkich ośrodkach onkologicznych w kraju, jako struktury niezbędnej, było pierwszoplanowym zadaniem realizowanym w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych w zakresie opieki paliatywnej. Za profesjonalne połączenie onkologii z opieką paliatywną, skutecznie uśmierzającą ból pacjentów, Centrum Onkologii otrzymało certyfikat Europejskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej (ESMO). Akredytacja ta dla CO-I wygasała w ubiegłym roku.

– Otrzymałem telefon od ESMO z pytaniem, dlaczego jej nie przedłużamy. Odpowiedziałem, że nie spełniamy warunków – mówi dr Jarosz.

Anna Ambroziak