• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Pilot niezłomny

Poniedziałek, 25 czerwca 2012 (12:03)

Włodzimierz Gedymin urodził się 23 czerwca 1915 roku w polskiej rodzinie zamieszkałej w Petersburgu. Jego dziadek Włodzimierz Szarski, zesłany do Rosji za udział w Powstaniu Styczniowym, pracując jako dzierżawca, dorobił się tam znacznego majątku w Palkowie. Jego córka Janina wyszła za mąż za pochodzącego z Kowna Wacława Gedymina. Gedymin po studiach w Rosji chciał pracować w dyplomacji, ale ze względu na wymóg zmiany wyznania na prawosławne ostatecznie znalazł zatrudnienie jako urzędnik w administracji rządowej. Rodzina podtrzymywała patriotyczne tradycje i dbała o wykształcenie dzieci, ucząc je w domu rachunków, języka polskiego i historii. Po rewolucji Gedyminom udało się przedostać do Polski, gdzie osiedlili się w Poznaniu. Włodzimierz poszedł do trzeciej klasy w prywatnej Szkole Podstawowej im. św. Kazimierza pani Rozmuskiej, a potem ukończył znane Gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego, zwane "Marcinkiem". Jeszcze w trakcie nauki, na fali entuzjazmu po zwycięstwie Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury w Challenge 1932, rozpoczął szkolenie lotnicze.
Maturę zdał w 1934 roku, po czym złożył egzaminy wstępne na Politechnikę Warszawską. Przed rozpoczęciem studiów postanowił odbyć szkolenie wojskowe. Kurs podchorążych rezerwy odbył w 57. Pułku Piechoty Wielkopolskiej, skąd został skierowany do Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa w Dęblinie. Szkołę Podchorążych Lotnictwa ukończył z 3. lokatą i 15 października 1937 roku został promowany do stopnia podporucznika pilota.
Mając możliwość wyboru jednostki, zdecydował się na służbę w 3. Pułku Lotniczym w Poznaniu. Tam trafił do 132. Eskadry Myśliwskiej dowodzonej przez kapitana Franciszka Jastrzębskiego (poległ w Bitwie o Anglię). Po ukończeniu Kursu Wyższego Pilotażu w Grudziądzu w 1938 roku Gedymin został instruktorem w szkole pilotażu przy 3. Pułku Lotniczym. W sierpniu 1939 roku został skierowany do 131. Eskadry Myśliwskiej. Wraz z majorem Mieczysławem Mźmlerem, wybitnym lotnikiem i asem myśliwskim, dowódcą III/3 Dywizjonu Myśliwskiego, w skład którego wchodziły Eskadry 131. i 132., dokonał objazdu i wyznaczenia lotnisk polowych na wypadek wojny. Po ogłoszeniu mobilizacji polskie jednostki lotnicze zostały przesunięte na wyznaczone lądowiska, dzięki czemu uniknęły zniszczenia w stałych bazach.

"Cztery zwycięstwa w jednym dniu"


Drugiego dnia wojny Gedymin, startując z zasadzki na polach majątku Kobylepole (obecnie dzielnica Poznania), zestrzelił w dwóch lotach dwa niemieckie samoloty rozpoznawcze. Do drugiego lotu Gedymin wystartował z przestrzelonym śmigłem. To zwycięstwo było widziane z rejonu lotniska, a uradowani pracownicy miejscowego browaru natychmiast przekazali pilotowi skrzynkę piwa. Załoga niemieckiego samolotu została zatrzymana przez okoliczną ludność, co później stało się przyczyną krwawych represji, których ofiarą padło 14 osób.
Gedyminowi mało było tych dwóch zwycięstw, jak wspominał, przypomniał sobie wówczas czytankę z lekcji francuskiego zatytułowaną "Cztery zwycięstwa w jednym dniu", opowiadającą o słynnym francuskim asie z pierwszej wojny światowej Georges´u Guynemerze.
6 września podczas lotu patrolowego ponownie nawiązał kontakt z wrogiem. Podczas ataku na formację niemieckich bombowców popełnił jednak błąd, jak sam później stwierdził - przez pazerność, atakując początek ugrupowania, i został ciężko ranny. Pocisk karabinowy przeszedł wzdłuż kości udowej, na szczęście jej nie naruszając. Gedymin, który w tym ataku zdołał odnieść kolejne zwycięstwa, wrócił na lotnisko, po czym natychmiast został odwieziony do szpitala w Poznaniu, a stąd do Warszawy, do szpitala okręgowego, a następnie Szpitala Ujazdowskiego. Tam kontynuował leczenie po kapitulacji Warszawy. Uciekł, gdy Niemcy rozpoczęli wywóz rannych do obozów jenieckich.

W konspiracji


Ukrywał się w Warszawie i dysponując fałszywymi dokumentami, znalazł zatrudnienie w uruchomionych przez okupanta Państwowych Zakładach Tele- i Radiotechnicznych.
Kilkakrotnie próbował ucieczki z Polski, ostatni raz poprzez siatkę bohatera wojny bolszewickiej, pracownika PLL LOT, podpułkownika Juliusza Gilewicza. Wpadka tej siatki ostatecznie przekreśliła próby wydostania się z kraju. Gilewicz trafił do Auschwitz, gdzie obok rotmistrza Witolda Pileckiego był jednym z twórców Związku Organizacji Wojskowej, a później jednym z jego dowódców. Został zamordowany w październiku 1943 roku.
Gedymin, nie mając możliwości ucieczki, włączył się do pracy konspiracyjnej w ZWZ-AK. Jego zadaniem stało się wyznaczanie stref zrzutu oraz lądowisk dla samolotów mających przylatywać początkowo z Francji i Węgier, a potem z Wielkiej Brytanii. Działając w komórce zrzutów "Syrena", przyjmował zrzuty spadochronowe cichociemnych oraz broni i amunicji.
W 1944 roku odpowiadał za polską część operacji Most, osobiście uczestnicząc w operacji Most II i Most III. Szczególnie ta druga zasługuje na uwagę. Z 25 na 26 lipca 1944 roku na łące pod Tarnowem wylądował samolot Dakota z 267. Dywizjonu RAF, na pokładzie którego znajdował się m.in. Jan Nowak-Jeziorański. Do Włoch z kolei wyekspediowano części i dokumentację rakiety V2 oraz tajemniczego emisariusza Józefa Retingera. Nie obyło się bez przygód, bo samolot ugrzązł na podmokłej łące. Załoga była zdecydowana spalić samolot, ale dzięki zimnej krwi Gedymina podjęto skuteczną próbę wypchnięcia maszyny z kolein. Za swój udział w operacji kapitan "Włodek" został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. Kolejny Most, którym miał odlecieć m.in. Wincenty Witos, nie doszedł do skutku.

Jeden z pierwszych kapitanów


Po wojnie Gedymin na krótko zatrudnił się w Polskim Radiu w Bydgoszczy, po czym rozpoczął pracę w odtworzonych PLL LOT jako jeden z pierwszych kapitanów. Latał na liniach zagranicznych, na popularnych dakotach pochodzących z wojennego demobilu. Jako pierwszy z pilotów PLL LOT ukończył szkolenie na francuskich samolotach Languedoc, nieudanych maszynach, których zakup był przedmiotem procesu sądowego.
21 lipca 1950 roku został zwolniony i musiał szukać pracy poza lotnictwem. Znalazł ją w Nowej Hucie oraz Zakładach im. H. Cegielskiego, wówczas znanych jako Zakłady im. Stalina w Poznaniu.
Po tzw. odwilży powrócił do pracy w lotnictwie, najpierw w utworzonym w 1955 roku Lotnictwie Sanitarnym. Tworzył je były żołnierz AK, pilot Tadeusz Więckowski, w oparciu o doświadczonych lotników przedwojennych oraz weteranów PSP, wśród których byli m.in.: Tadeusz Arabski, Edward Jaworski, Stanisław Jensen, Jan Kalfas, Władysław Ryżko, Jerzy Szymankiewicz czy Kazimierz Wźnsche. Obecnie Lotnicze Pogotowie Ratunkowe jest najbardziej profesjonalną organizacją lotniczą w Polsce. Nie ulega wątpliwości, że jest to zasługą tych lotników, którzy od początku narzucili wysokie standardy.
W trakcie pracy w Lotnictwie Sanitarnym Gedymin przeszedł przeszkolenie na śmigłowce. W późniejszym okresie pracował także w agrolotnictwie, przeprowadzając opryski m.in. na kontraktach w Algierii, Egipcie i Libii. Następnie podjął pracę w Zarządzie Ruchu Lotniczego, gdzie wykonywał loty na kalibrację urządzeń radionawigacyjnych, tzn. radarów, radiolatarni i systemów ILS. Na emeryturę odszedł w wieku 67 lat. Działał społecznie, propagując lotnictwo i historię ostatniej wojny.
Pułkownik pilot Włodzimierz Gedymin zmarł w niedzielę, 17 czerwca 2012 roku, w Pułtusku, na kilka dni przed swoimi 97. urodzinami.

 

Uroczystości pogrzebowe płk. pil. Włodzimierza Gedymina
Poznań, 27 czerwca br., godz. 12.00, kościół pw. św. Wojciecha - Msza Święta i główne uroczystości pogrzebowe z pełnym ceremoniałem wojskowym.

Franciszek Grabowski