Pierwszy triumf Biało-Czerwonych
Niedziela, 13 stycznia 2013 (08:37)Polska pokonała wczoraj w Saragossie Białoruś 24:22 (14:9) w swoim inauguracyjnym występie w mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych. W zakończonych wcześniej meczach grupy C Serbia wygrała z Koreą Południową 31:22, a Słowenia z Arabią Saudyjską – 32:22.
Kolejnym rywalem Biało-Czerwonych będzie Arabia Saudyjska. Podopieczni Michaela Bieglera zmierzą się z azjatyckimi przeciwnikami jutro. Początek spotkania zaplanowano na godz. 20.15.
Wczorajszy mecz rozpoczął się od odśpiewania „Mazurka Dąbrowskiego” przez nieliczną, ale głośną publiczność dopingującą Biało-Czerwonych. Chwilę potem, już po gwizdku sędziego, udaną obroną popisał się Sławomir Szmal i pierwszego gola dla Polski w tych mistrzostwach uzyskał Michał Jurecki. W drugiej połowie Biało-Czerwoni prowadzili już ośmioma bramkami, by ostatecznie wygrać tylko dwiema.
Na początku spotkania to Polacy mylili się rzadziej i w 13. min, po wykonanym w ekwilibrystyczny sposób rzucie, który Bartosz Jurecki oddał już w pozycji leżącej, prowadzili 7:3.
Przegrywając 5:10 w 17. min, selekcjoner Białorusinów, słynny szkoleniowiec Jurij Szewcow poprosił o czas. W odpowiedzi Biegler także zmienił ustawienie i na boisku pojawił się Karol Bielecki, który już w swojej pierwszej akcji podwyższył na 12:6.
Potem jednak nastąpił pięciominutowy okres gry bez gola w wykonaniu Biało-Czerwonych i w 26. min przy prowadzeniu 12:8 Biegler postanowił wziąć czas.
Niemiecki szkoleniowiec w niczym nie przypomina poprzedniego selekcjonera Bogdana Wenty, który zazwyczaj bardzo żywiołowo reagował na to, co działo się na boisku. Biegler z kamienną twarzą przechadzał się wzdłuż linii bocznej i co jakiś czas przekazywał za pośrednictwem swojego asystenta Jacka Będzikowskiego uwagi swoim zawodnikom. Trudno było stwierdzić, czy jest zirytowany, czy zupełnie spokojny.
Niedługo po przerwie akcją nagrodzoną rzęsistymi oklaskami popisał się duet Lijewski – Wiśniewski. Ten drugi przejął podanie w powietrzu i w locie oddał udany rzut ze skrzydła.
To dodało wiary Polakom, w dodatku kilkoma udanymi interwencjami popisał się Szmal i w 35. min było 18:10. W miarę upływu czasu białoruscy szczypiorniści coraz częściej kręcili z powątpiewaniem głowami, bowiem Szmal raz po raz dokonywał cudów w bramce.
Jednocześnie jednak w ataku Biało-Czerwonym przydarzyła się całkiem długa seria prostych błędów, co skwapliwie wykorzystali rywale i stopniowo zmniejszali straty (17:21 w 49. min).
Białorusini poczuli swoją szansę i nie odpuszczali. W ich szeregach zgodnie z oczekiwaniami najskuteczniejszy był zawodnik FC Barcelony Siarhej Rutenka. W 54. min przegrywali już tylko 19:22.
Na trzy minuty przed końcem Polacy wygrywali zaledwie 24:21. W bramce białoruskiej dwoił się i troił Witalij Czarapienka, skutecznie zatrzymując polskie ataki. Jednak rywalom nie wystarczyło czasu na skuteczną pogoń i w efekcie Polska, nagrodzona po ostatnim gwizdku okrzykami „dziękujemy”, zwyciężyła na inaugurację MŚ 2013 24:22.
Komentarze po spotkaniu:
Michael Biegler (trener reprezentacji Polski): Cieszą dwa punkty zdobyte w tak ważnym meczu. Zazwyczaj w inauguracyjnym spotkaniu zespoły popełniają dużo błędów. Musimy o tym po raz kolejny porozmawiać. Pamiętajmy jednak, że cały czas jesteśmy na etapie budowania zespołu, więc te gorsze zagrania będziemy stopniowo eliminować. Zawodnicy będą musieli się nauczyć, że nie można odpuszczać rywalowi, nawet gdy prowadzi się kilkoma bramkami.
Bartosz Jurecki (obrotowy reprezentacji Polski): Przed tym meczem nie wiedzieliśmy, na co nas stać. Do końca też nie wiedzieliśmy, co pokażą Białorusini, choć dosyć szczegółowo ich analizowaliśmy. 45 minut meczu było fajne. Prowadziliśmy ośmioma bramkami. Potem się zaczęło. Bramkarz białoruski zaczął bronić rzuty z każdej pozycji. Nasza obrona zaczęła troszeczkę szwankować, nie była już tak szczelna jak wcześniej. Stąd ta nerwówka w końcówce. Jeżeli będziemy w następnych meczach grać jak tutaj pierwsze 45 minut, to wszystko będzie ok.
Sławomir Szmal (bramkarz, kapitan drużyny): Wszyscy fantastycznie pracowali na to zwycięstwo. Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo dobrze. W drugiej mieliśmy powiększyć przewagę, ale zabrakło dyscypliny. Oddawaliśmy rzuty z nieprzygotowanych pozycji i to nas kosztowało niepotrzebną utratę bramek. Taka nerwówka w końcówce przydaje się drużynie, żeby mogła w następnych takich sytuacjach wytrzymać stres.
IK, PAP