Proces Jezusa trwa
Niedziela, 14 kwietnia 2019 (20:24)Tamten proces historyczny
trwał krótko.
Zeznania u Kajfasza,
przesłuchanie, wyrok u Piłata
i ukrzyżowanie.
Wcześniej jednak
wspomnieć chcę
dwóch ludzi
i ich przeżycia
poprzedzające ukrzyżowanie
Jezusa.
Najpierw Judaszowa zdrada.
Już w czasie Ostatniej Wieczerzy
Jezus powiedział do uczniów:
Wy jesteście czyści,
ale nie wszyscy.
Jeden z was Mnie zdradzi.
– Kto to jest, Panie?
Może ja?
Nie,
ten, któremu podam
chleb umoczony w misie.
Ten jest.
Podał Judaszowi.
– Co masz czynić,
czyń zaraz.
A gdy Judasz spożył chleb,
wstąpił w niego diabeł.
A gdy wyszedł na zewnątrz,
była głęboka noc.
Umowa z ludźmi świątyni
była prosta.
– Ile mi dacie?
A ja wam Go wskażę.
Będzie przecież noc.
Juda i On
są do siebie bardzo podobni,
więc żebyście się nie pomylili.
Ja dam wam znak:
ucałuję Go niby serdecznie,
a wy, chwytajcie Go,
ale ostrożnie.
– To ile mi za to dacie?
– Trzydzieści srebrników.
– O, to bardzo kiepsko.
Tyle dają za niewolnika,
ale niech będzie.
Dokończę o losach Judasza.
Chciwy to facet,
ale myślał pobożnie.
Przecież Jezus
nie da się im pojmać.
Nie z takich opresji wychodził.
Jednak wydarzenia
potoczyły się inaczej.
Tego się biedny Judasz
nie spodziewał.
Judasz rzucił pieniądze
na posadzkę świątynną
z krzykiem:
– Nie winienem ja krwi
tego Sprawiedliwego.
– To pana rzecz, panie Judasz.
Poradź sobie z tym sam.
Nie poradził sobie
– Dla mnie nie ma przebaczenia.
Nade mną kraczą wrony.
Ktoś we mnie krzyczy:
Powieś się!
Nie wytrzymam!
Zdradziłem Boga.
Znalazł sznur
i powiesił się.
***
Skoro przytoczyłem
losy zdrajcy,
to muszę też wspomnieć
o przeżyciach Piotra – Papieża.
Jezus był przesłuchiwany
przez Najwyższą Radę,
w pałacu Kajfasza.
Piotr był bardzo ciekaw
sentencji wyroku.
Stał więc pod filarem pałacu
i czekał.
Noc była zimna.
Strażnicy rozpalali ognisko.
Przyszły do nich dziewczyny pałacowe.
Podszedł też i Piotr,
aby się ogrzać.
– Ty też byłeś z Nim w ogrodzie.
Nie wiem, o kim mówisz.
– Słuchaj, ty nie jesteś mieszczuch,
ty jesteś ze wsi,
mowa Twoja cię zdradza.
– Mówię ci, że nie znam tego człowieka.
– Obciąłeś ucho słudze arcykapłana.
– Poprzysięgam wam,
ja nie znam tego człowieka!!!
Piotrze!
Coś Ty powiedział?
Koguty pieją!
Słyszysz?
A wtedy prowadzili
przesłuchiwanego do Piłata.
Jezus spojrzał na Piotra
z miłością,
jakby się nic nie stało.
A Piotrzysko gorzko zapłakał.
I tak już będzie płakał
aż do swego ukrzyżowania.
– Ukrzyżujcie mnie
głową na dół,
bom się Go
trzykrotnie zaparł!
Wystarczy, o Piotrze,
bo trzeba nam
dowiedzieć się,
jak przebiegały
przesłuchania Jezusa.
***
Dziwny to proces, bo nocą.
Jakaś nocna zmiana.
Sanhedryn w komplecie
Kajfasz uroczysty, ale gniewny,
słuchał oskarżeń od radnych:
– On mówił,
że zburzy naszą świątynię
i sam ją odbuduje
w ciągu trzech dni.
– On uzdrawiał w szabat
i mówił,
że jest pierwszym
od Abrahama,
ważniejszym od świątyni,
i że jest Panem Szabatu.
I jak bomba padło
najcięższe oskarżenie:
– On nazywał się Synem Bożym
i uważał się za Boga!
Kajfasz uciszył zebranych
i w sposób uroczysty, a ostateczny
zapytał Oskarżonego:
– Poprzysięgam Cię
przez Boga Żywego,
abyś nam wreszcie powiedział,
czy Ty jesteś Chrystus
Syn Boga?
– Tyś powiedział.
Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego
przychodzącego w obłokach
z mocą wielką i majestatem.
Kajfasz znał Księgi proroków
i poznał, że jest to mowa
o cierpiącym słudze Jahwe.
– Rozdarł swoje szaty,
a wstrząśnięty gniewem,
zapytał zebranych:
Oto słyszeliście bluźnierstwo,
jaka jest wasza opinia?
Wszyscy jednogłośnie,
naciskając jeden przycisk,
zawołali: Winien jest śmierci!
Ani Kajfasz,
ani sanhedryn
nie mogli wydawać
wyroków śmierci.
To zastrzeżone było
Tylko dla namiestnika,
a był nim Poncjusz Piłat.
***
Żydzi nie weszli
do domu poganina,
do Piłatowego pretorium,
aby się nie skalać
przed świętą Paschą.
Tu już mściwi Żydzi
nie mieli zarzutów
natury religijnej,
ale polityczne:
– On podburzał lud,
nie kazał płacić
podatków Cezarowi,
nazywał siebie królem.
Piłat nienawidził Żydów.
Wiedział też, że wydali Jezusa
przez zazdrość i nienawiść.
Szukał więc sposobów,
aby Jezusa uwolnić.
Słuchajcie, totalna opozycjo!
Mam zwyczaj, aby na święta
uwolnić wam
jednego ze skazańców.
Znacie sprawę Barabasza?
– Znamy!
Którego więc chcecie,
abym wam wypuścił,
Barabasza
czy Jezusa,
którego nazywają Chrystusem?
Cisza, szepty, nawoływania,
wreszcie krzyk całej koalicji:
Barabasza!
Uwolnij Barabasza!
A co mam uczynić z Jezusem?
Ukrzyżuj Go, ukrzyżuj!
Jak oni wrzeszczą.
Nic nie wyszło
z tej propozycji.
Piłat chciał teraz
rozmawiać sam na sam
z Jezusem,
w bardzo ważnej
i dla siebie sprawie.
– Słuchaj Nauczycielu.
Oni oskarżają Cię o to,
że Ty nazywasz siebie królem.
Powiedz mi, czy Ty naprawdę
jesteś królem?
– Tak,
Ja jestem królem,
ale nie takim jak ty.
Gdyby moje królestwo
było podobne do twego,
słudzy moi na pewno
walczyliby o to,
abym nie był wydany Żydom,
ale teraz królestwo Moje
nie jest stąd.
– Więc Ty jesteś królem?
– Tak.
Jam się na to narodził
i po to przyszedłem na świat,
aby dać świadectwo prawdzie.
– Cóż to jest prawda?
Słuchaj, Galilejczyku,
dlaczego Ty ze mną
tak rozmawiasz?
Czy ja jestem Żydem?
Naród Twój i Twoi kapłani
wydali mi Ciebie.
A ja mam prawo
uwolnić Ciebie
albo na śmierć skazać.
I z tej próby uwolnienia Jezusa
nic nie wyszło.
Więc jeszcze jedna.
Piłat kazał Jezusa ubiczować.
Może krew wzbudzi
w nich litość.
I takiego zakrwawionego,
okrytego na pośmiewisko
czerwonym płaszczem,
z koroną cierniową na głowie,
z trzciną w ręku
pokazał tłumowi.
Widok krwi tym bardziej
poruszyła ich nienawiść.
Piłat, Ty nie znasz Żydów!
A oni krzyczeli:
Ukrzyżuj Go! Ukrzyżuj!
– Króla waszego mam ukrzyżować?
– Nie mamy króla,
jeno cesarza.
Jeśli Go nie ukrzyżujesz,
nie jesteś przyjacielem Cezara!
Tego zląkł się Piłat.
Żona prosiła Piłata:
Nie czyń nic złego
temu człowiekowi,
bo bardzo cierpiałam
dziś w nocy z Jego powodu.
To nieważne!
Za daleko sprawy zaszły.
Piłat, słysząc te krzyki,
poprosił o misę z wodą,
umył sobie ręce,
a Żydom powiedział:
– Nie winienem ja krwi
Tego Sprawiedliwego.
Weźcie Go wy i ukrzyżujcie!
– Wściekli się Żydzi
i krzyczeli:
Nam nie wolno nikogo
śmiercią karać,
ale jeśli się boisz pobożnych,
to krew Jego na nas
i na syny nasze!
O Jezu!
Co wyście powiedzieli.
Piłat poprosił o tabliczkę
i napisał:
Jesus Nazarenus
Rex Judeorum.
Jezus Nazarejski Król Żydowski.
– Dlaczego napisałeś Król Żydowski?
– Cisza chamowie!
Com napisał, napisałem!
I wydał im Go na śmierć
przez ukrzyżowanie.
***
Ale na tym
nie skończył się proces.
Proces Ukrzyżowanego trwa!
Pokolenia będą przywoływać
świadków i żądać zeznań
o Jego słowach i Jego czynach,
o Jego życiu i Jego śmierci.
***
Pierwszy niech zezna Piotr.
Wysoki Sądzie!
Jestem rybak z Galilei,
tak jak mój brat Andrzej.
Naprawialiśmy sieci.
On zatrzymał się
i powiedział:
– Chodźcie za Mną,
będziecie rybakami ludzi.
W okolicy Cezarei
zapytał nas: A wy,
za kogo Mnie uważacie?
Wszyscy milczeli.
Ja prosty rybak wyznałem:
– Ty jesteś Chrystus, Syn Boga!
On pytał, skąd ja to wiem.
Powiedział, że jestem szczęściarzem,
bo to mógł mi powiedzieć
tylko Jego Ojciec.
Teraz uważaj, Szymonie.
– Odtąd nie będziesz miał
na imię Szymon,
ale będziesz nazywał się
Skałą – Piotrem. Na tej Skale
zbuduję mój Kościół.
Bramy piekła nie zwyciężą Go
i Tobie dam klucze
tego Królestwa.
Co zwiążesz na ziemi,
tak będzie i w niebie.
– No i masz Pan te klucze?
Przerwał sędzia.
– Mam, ale niech skończę,
bo ja kilka razy
zawiodłem Nauczyciela.
Pytałem Go głupio:
– Co nam za to dasz,
że zostawiliśmy wszystko
i poszliśmy za Tobą?
Zwątpiłem,
gdy szedłem po morzu.
Krzyczałem wtedy:
Panie, ratuj mnie!
A on spytał:
A dlaczegoś zwątpił?
Zaparłem się Go przed służącą.
Uciekłem, gdy Go aresztowali.
Nie byłem pod krzyżem.
Taka ze mnie Skała.
Nawróciłem się dopiero
po Jego zmartwychwstaniu.
Mówiłem wszystkim,
że widziałem Go żywego,
że z Nim jadłem chleb.
Dotarłem aż do Rzymu.
Całe życie płakałem,
żałowałem,
a gdy mnie krzyżowali,
prosiłem:
Ukrzyżujcie mnie głową na dół,
bom się go trzykrotnie zaparł.
Streszczaj się pan,
bo czas upłynął.
– Wiem,
ale jeszcze jedno
muszę wam wyznać.
On mnie pytał,
czy Go kocham więcej
niźli wy.
Powiedziałem za was
i za siebie:
– Panie, Ty wszystko wiesz,
Ty wiesz, że Cię kocham!
I że Boga trzeba słuchać,
a nie ludzi.
To nam wystarczy
– zakończył sędzia.
Ale ten Piotr
to naprawdę Skała,
to twarda sztuka.
***
Poproście tę Syrofenicjankę,
z daleka jest, więc niech wejdzie.
Proszę Wysokiego Sądu.
Nie jestem Żydówką,
więc nie wiem,
czy mi uwierzycie,
bo przecież
nienawidzicie Samarytan,
ale słuchajcie:
Dziecko moje umierało.
Wszystkich sposobów
się chwytałam,
aby je uratować.
Przechodził koło nas,
więc krzyczałam:
– Jezusie, Synu Dawida,
ulituj się nade mną.
Córkę moją diabeł dręczy!
A ten Rabbi,
jakby zdenerwowany,
powiedział mi
bardzo przykre słowa:
– Nie jesteś Żydówką,
więc nie mogę
synowskiego chleba
rzucać psom.
– Wściekłam się, ale pomyślałam,
nie ustąpię!
Upadłam Mu do nóg
i tłumaczyłam jak człowiekowi:
– Ja nie chcę bochenka chleba,
ale zobacz, Panie,
ile okruszyn leży
pod stołem Twych synów.
Jeśli już nazwałeś mnie suką,
to pozwól szczeniętom
pozbierać te okruchy.
On zatrzymał się
i wyglądało, jakby się wzruszył.
Popatrzył na otaczających
i powiedział:
– Ja takiej wiary
wśród was nie spotkałem.
A do mnie:
– Idź! Niech ci się stanie,
tak jak uwierzyłaś.
To wszystko – proszę
Wysokiego sądu.
– Taka to i Pana Boga przekona.
***
Wprowadźcie tę następną.
– Ja jestem Żydówką,
proszę Najwyższego Sądu.
Nie wiem, co panowie
chcą wiedzieć.
Ja tylko to wiem,
że dwanaście lat cierpiałam
na kobiecy krwotok.
Wszystkie pieniądze wydałam
na lekarzy.
Nic mi nie pomogli.
Myślałam, żebym się dotknęła
choć Jego płaszcza,
to będę zdrowa. I zrobiłam tak,
a On zatrzymał się
i zapytał:
– Kto z was
się Mnie dotknął.
Zdrętwiałam.
Któryś z uczniów powiedział:
Tylu ludzi
tłoczy się przy Tobie,
a Ty pytasz,
kto się Ciebie dotknął?
– Pytam, kto mnie dotknął z wiarą?
Padłam Mu do stóp.
Przyznałam się.
To ja!
– Nie bój się – powiedział.
Wiara twoja cię uzdrowiła.
– A do tłumu powiedział:
– Gdybyście mieli wiarę taką jak ziarnko gorczycy…
– Nie wiem, kim On jest,
wiem, że mnie uzdrowił.
Dziękujemy. Wystarczy.
Ta to zatwardziała w wierze!
***
A ten Lewi to Żyd czy Rzymianin?
Nie wiem,
wiem, że był celnikiem.
– Wprowadzić go.
Słuchaj, Lewi.
Przecież byłeś
cesarskim urzędnikiem.
Jak to się stało,
że poszedłeś
za tym Nazarejczykiem?
Sam nie wiem.
Przechodził.
Popatrzył na mnie
i powiedział:
– Chodź za Mną!
– A mnie jakby coś poraziło.
Zostawiłem otwartą kasę fiskalną
i poszedłem za Nim.
– Słuchaj Lewi,
to ty spisałeś
Jego mowy i czyny,
aby Żydzi w Niego uwierzyli?
– Tak!
Nie mam więcej pytań.
***
Mamy jeszcze
dwoje świadków.
Ta piękna pani
i ten uparty inteligent.
Ją wprowadzić.
Co piękna pani wie
o Ukrzyżowanym?
– Nie mów pan tak do mnie.
Znacie mnie przecież,
ja was też znam.
Chcieliście mnie ukamienować!
I tak by się stało,
gdyby nie On.
Uklęknął i pisał na ziemi
wasze grzechy.
Potem powiedział:
– Kto z was jest bez grzechu,
niech wali w nią kamieniem.
Panowie puszczali z rąk
kamienie.
Odchodzili ze wstydem,
a On mnie zapytał:
– Nikt cię nie potępił?
– Nie, Panie, ale co Ty ze mną zrobisz?
– Idź spokojnie do domu
i więcej już nie grzesz.
– Ja Mu tego nigdy
nie zapomnę.
To ja umywałam Mu nogi
swoimi łzami w Betanii.
To ja wylałam
na Jego głowę
flakonik najdroższego olejku.
To ja widziałam Go
po zmartwychwstaniu.
I krzyczałam: Rabbuni,
– Nauczycielu Kochany!
– No dobrze,
tylko niech już pani nie płacze.
– Przepraszam, to z radości,
Przepraszam.
Dziękuję!
Ta to potrafi kochać,
na przepadłe!
***
Jeszcze ten uparty inteligent.
Wprowadzić go.
Tomaszu,
co nam powiesz
o Ukrzyżowanym?
– Nic wam nie powiem,
bo wy jesteście bezbożni!
Ja już wyrosłem
z dyskusji, przesłuchań,
artykułów, audycji,
kłamliwej propagandy.
Już raz powiedziałem
wam i światu:
Pan mój i Bóg mój!
I wystarczy.
Nie pytajcie mnie więcej!
To twarda sztuka.
***
Zapomnieliśmy
jeszcze o jednym,
o setniku.
Słusznie,
to bardzo ważne zeznanie.
Wprowadzić setnika.
Panie setnik,
co nam pan powie
o Nazarejczyku?
Ponoć mówił,
że gdy Go zabiją,
to trzeciego dnia
zmartwychwstanie.
Złożyłem o tym
raport Piłatowi.
Ale co o Nazarejczyku?
Nie łamałem Jego kości,
bo już nie żył,
ale dla pewności
włócznią otworzyłem Jego bok.
Wypłynęła krew i woda.
Znaczyło, że umarł,
ale coś we mnie wstąpiło,
że krzyknąłem:
On naprawdę jest Synem Bożym!
– I co?
I przy tym pan trwa?
Tak!
Nie zmieniam zdania.
To moje żołnierskie słowo.
No dobrze,
ale tak się skończyła
pańska wojskowa kariera.
***
Na dziś dosyć,
ale proces Ukrzyżowanego trwa!
Będą szli obok krzyża
męczennicy i oprawcy.
– Obym jak najszybciej
był zmielony przeze kły
dzikich zwierząt
na czystą hostię
dla mojego Pana!
I będzie szła
totalna opozycja,
z diabelskim wołaniem:
– Odejdź od nas, Synu Boży,
Wiemy, kim jesteś,
ale zostaw nas w spokoju!
Będą szli Ci,
którzy poszaleli z miłości,
z miłości,
która mocniejsza jest od śmierci.
I będą szli ci,
którzy będą niszczyć
wszystko, co dobre,
aby grzech stał się prawem.
Niby wykształceni, a tacy podli.
Aż dziw bierze,
skąd pośród nas
jeszcze tyle ślepoty, niemoty
i głupoty?
Cóż.
Poplątało nam się
anielskie z diabelskim
i jak powróz
nas zaciska, ale
proces Ukrzyżowanego trwa!
***
Nie bójcie się.
On zwyciężył świat.
– Minął Nero
jak wicher i burze,
jak zaraza i morowe powietrze,
a Krzyż Chrystusa stoi. (por. H. Sienkiewicz)
– To nie krzyż się chwieje.
To świat się chwieje. (St. Kard. Wyszyński)
– Synku! Trwogi zbądź!
Patrz, jak się zmienia.
Płyńmy bądź co bądź,
Krzyż to znak zbawienia! (C. Norwid)
Czujesz wiosnę?
Oblicze ziemi się zmienia.
Niech no tylko
zakwitną ogrody
i będzie – Alleluja!
I zaśpiewają:
Wesoły nam dzień
dziś nastał!
To niech się tak stanie!
Wielki Post, 2019 r.
Ks. bp Józef Zawitkowski