• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Paraliżująca częstotliwość

Sobota, 12 stycznia 2013 (02:09)

„Nasz Dziennik” ustalił powód, dla którego polscy biegli nie mogą dokończyć analizy nagrań z rejestratora Jaka-40 i wieży lotniska. Chodzi o brak danych o częstotliwości prądu w sieci elektroenergetycznej w Smoleńsku z czasu wykonywania kopii nagrania.

Analiza nagrania z pokładowego rejestratora dźwięku z samolotu Jak-40, który lądował na Siewiernym przed Tu-154M, musi poczekać na wyniki badań rozmów z wieży. Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie opracowuje dla Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie dwie opinie fonoskopijne. Pierwsza z przygotowywanych ekspertyz dotyczy kopii nagrania urządzenia obiektywnej kontroli pracy grupy kierowania lotami lotniska Smoleńsk Siewiernyj.

Drugim badanym materiałem jest kopia nagrania pokładowego rejestratora dźwięku z samolotu Jak-40. Z informacji przekazanych „Naszemu Dziennikowi” przez płk. Zbigniewa Rzepę, rzecznika Naczelnego Prokuratora Wojskowego, wynika, że obecnie obydwie analizy utknęły w miejscu z uwagi na brakujące materiały.

– Niemożność skończenia opinii dotyczącej nagrań z wieży lotniska Siewiernyj wynika z braku danych m.in. o częstotliwości prądu w sieci elektroenergetycznej Smoleńska z czasu dokonywania kopii tego nagrania, o które to dane Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie zwróciła się do strony rosyjskiej w jednym z wniosków o pomoc prawną – mówi rzecznik.

Z tego samego powodu nie mogą być dokończone badania nagrania z samolotu Jak-40. Eksperci przyjęli bowiem, że na wyniki analizy nagrań z wieży nakładane będą dane z samolotu.

– Kolejność badania wynikająca z przyjętej przez biegłych metodologii powoduje, że jako pierwsze analizowane jest nagranie z wieży, a dopiero później, po wykonaniu tej ekspertyzy, nastąpi badanie nagrania z samolotu Jak-40 – wyjaśnia pułkownik Rzepa. Powód takiego założenia był prozaiczny: nagranie z samolotu nie jest ciągłe i wymaga odpowiedniego zsynchronizowania. Podstawą jest właśnie materiał z wieży.

– Nagranie z rejestratora znajdującego się w samolocie Jak-40 nie jest nagraniem ciągłym, rejestrator ten w trakcie postoju samolotu na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj w dniu 10 kwietnia 2010 roku był wyłączony. Aby móc zatem precyzyjnie określić czas wypowiedzi zapisanych na rejestratorze Jaka-40, konieczne jest uprzednie odtworzenie wypowiedzi wieży lotniska w Smoleńsku – dodaje prokurator.

Problem w tym, że strona rosyjska od lipca ubiegłego roku nie dostarczyła danych na temat parametrów pracy sieci elektroenergetycznej. To nie jest zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że wciąż istnieją problemy z przekazaniem z Federacji Rosyjskiej danych dotyczących samego lotniska Siewiernyj czy przepisów regulujących zasady pracy wojskowych kontrolerów na Siewiernym.

Jednak trzeba również pamiętać, że krakowscy biegli już raz występowali do prokuratury z prośbą o pozyskanie danych dotyczących pracy rosyjskiej sieci elektroenergetycznej i dane te otrzymali. Były one niezbędne do zakończenia prac nad opinią fonoskopijną wykonywaną na kopii nagrań rejestratora głosu znajdującego się w samolocie Tu-154M.

– Prokuratura zwróciła się do strony rosyjskiej z wnioskiem o pomoc prawną o przekazanie częstotliwości prądu w sieci elektroenergetycznej z czasu dokonywania kopii tego nagrania. Otrzymała te dane, które biegli wykorzystali potem w trakcie opracowania opinii – kwituje rzecznik NPW.

Prokuratura nie ujawnia, do jakich celów mają służyć dane, o które zwróciła się do Federacji Rosyjskiej. Można domyślać się, że parametry sieci elektroenergetycznej z okresu tworzenia kopii nagrania, takie jak np. częstotliwość prądu czy informacje o występujących w sieci zakłóceniach, mogą być przydatne np. do zweryfikowania ciągłości zapisu pozyskanej kopii lub posłużyć do niwelacji ewentualnych zakłóceń, jakie mogły pojawić się w czasie kopiowania.

W ocenie gen. bryg. rez. Jana Baranieckiego, zastępcy dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej w latach 1997-2000, doświadczonego w badaniu katastrof lotniczych wojskowych statków powietrznych, krakowscy biegli największe problemy mogą mieć z synchronizowaniem w czasie zarejestrowanych wypowiedzi.

– Nawet synchronizacja czasów w zapisach czarnych skrzynek zawsze sprawiała wiele trudności, bo choć na pokładzie samolotu był zarówno rejestrator parametrów lotu, jak i rejestrator głosu, to niekoniecznie musiały one pracować synchronicznie. By uzyskać prawdziwy obraz lotu, uzyskane z czarnych skrzynek informacje trzeba było sprowadzić na wspólną oś czasu i dopiero je analizować – wyjaśnia Baraniecki.

Biegli do wydania opinii fonoskopijnej dotyczącej dwóch różnych nagrań muszą dopasować ich czasy co do sekundy, by uzyskać rzeczywisty obraz prowadzonej korespondencji i tego, co działo się na smoleńskiej wieży. Tu zadanie może być bardziej skomplikowane, bo kopia nagrania z wieży zapewne nie była skorelowana z czasem. Co więcej, w przypadku przegrywania taśmy magnetofonowej błędy może wprowadzać nawet samo urządzenie nagrywające czy odtwarzające poprzez różną prędkość przesuwu taśmy. Znając częstotliwość prądu w chwili kopiowania, można ustalić bazę czasową dla nagrania.

– Precyzyjne wykonanie takiego zadania zazwyczaj bywa problematyczne i sprawia ekspertom pewien kłopot. Stąd też, by mieć pewność, że synchronizacja została wykonana poprawnie, sięga się do różnych źródeł informacji i te dodatkowe dane są konfrontowane z badanym materiałem – dodaje gen. Baraniecki.

Marcin Austyn