• Niedziela, 3 maja 2026

    imieniny: Marii, Antoniny, Świętosławy

II NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Ewangelia

Niedziela, 17 marca 2019 (08:33)

Łk 9,28b-36

Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim.

Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: „Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!”. W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam.

A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.


ROZWAŻANIE

Będziemy sądzeni z miłości

Bez wątpienia było to wydarzenie niezwykłe. Z różnych powodów: znaki teofanii, towarzyszące jej postacie, głos Ojca z nieba. Ale nie tylko. Stary Testament stawiał sprawę jasno: kto zobaczy Boga, musi umrzeć! Kiedy Jahwe objawił się Mojżeszowi w krzewie gorejącym, nakazał mu zdjąć sandały i zachować odpowiednią odległość (Wj 3,5n). „Zstąp na dół i upomnij lud surowo, aby się nie zbliżał do Pana, chcąc Go zobaczyć, gdyż wielu z nich przypłaciłoby to życiem” – rozkazał izraelskiemu wodzowi podczas synajskiej teofanii (Wj 19,21n). Jezus wszystko zmienia. Skraca ów niebotyczny dystans. Nie ma już nic zakrytego! „Tajemnica ta, ukryta od wieków i pokoleń, teraz została objawiona Jego świętym” – pisał po latach św. Paweł (Kol 1,26). Zostaliśmy w nią włączeni.

Cząstką natury ludzkiej jest ciekawość. Ona sprawia, że dokonuje się postęp techniczny, następuje rozwój społeczny. Ona każe nam też stale szukać potwierdzenia sensu życia, wiary. Stawiać pytania i szukać odpowiedzi na nie. Również pokonywać setki kilometrów, aby zobaczyć cud, uczestniczyć w czymś wielkim, poczuć dreszczyk emocji wynikający z bliskości Pana Boga, jego świętych! Trudniej nam zebrać siły, gdy trzeba mierzyć się z codziennością, okazać Mu wierność w prozaicznych sytuacjach, słuchać Jego głosu…

Tymczasem św. Piotr po latach od pamiętnej chwili napisze: „I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej. Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, i dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach” (2 P 1,18-19).

Trwać przy Słowie – jakie to ważne! Ważniejsze niż chwilowe zauroczenie, głębokie mistyczne doświadczenia. W świecie, gdzie wszystko staje się chwiejne, niestałe, Bóg wydaje się jedynym gwarantem stabilności. To właśnie w codzienności weryfikuje się nasza miłość. Wszak z niej będziemy sądzeni. 

Ks. Paweł Siedlanowski