• Środa, 24 lipca 2019

    imieniny: Krystyny, Kingi, Jakobiny

EDUKACJA

Gender za drzwi

Piątek, 8 marca 2019 (02:39)

Zwycięstwem uczniów zakończył się protest szkolny przeciwko homoseksualnej propagandzie w angielskim Birmingham.

Strajk szkolny trwał niecały tydzień. Wzięło w nim udział 600 spośród 750 uczniów placówki Parkfield w dzielnicy Saltley.

Protest wspierali też ich rodzice. Co skłoniło społeczność szkolną do tych działań? Obowiązkowe lekcje „tolerancji” dla tzw. mniejszości seksualnych. Na specjalnych zajęciach dzieci w wieku 4-11 lat uczono, że związki jednopłciowe są normalne i trzeba je traktować tak samo jak wszystkie rodziny. Obrazowo pokazano to na rozdanych uczniom materiałach, na których widać pary homoseksualne. Jeden z podręczników zawierał historyjki o dzieciach, które mają dwie „matki” lub dwóch „ojców”.

Taki przekaz większość rodziców i samych uczniów uznała za niedopuszczalny. Znaczna część inicjatorów protestu to imigranci, w tym muzułmanie. Pikietowali przed wejściem do szkoły z transparentami: „Stop niszczeniu dziecięcej niewinności” i „Edukacja, a nie indoktrynacja”.

Władze szkolne najpierw przekonywały, że nie promują żadnego konkretnego stylu życia, ale uczą „akceptowania różnic”. Pod wpływem protestów stwierdziły jednak, że kontrowersyjnego programu „Bez outsiderów” w ogóle nie zamierzały realizować. Jak się okazało, jego autorem jest główny pedagog szkolny Andrew Moffat, znany jako działacz LGBT i autor książki na temat walki z homofobią w szkołach. Jego projekty wywołują jednak sprzeciw. Już raz zrezygnował z pracy w innej szkole w Birmingham, gdy jego pomysły odrzucili rodzice i uczniowie. W debatę nad programem szkoły Parkfield włączył się kurator i miejscowy poseł, sprawa została poruszona nawet w Izbie Gmin.

Protest w Birmingham jest jednym z wielu przypadków reakcji społeczeństwa na narzucane programy seksualizacji i demoralizacji dzieci, najczęściej zatwierdzone przez różne międzynarodowe organizacje takie jak WHO. – Obserwujemy w Europie zatrute owoce wprowadzania zajęć opartych na standardach edukacji seksualnej WHO. Niektóre kraje rezygnują z tych programów, obserwując ich negatywne skutki – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. Sławomir Kostrzewa, kulturoznawca.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski Współpraca Anna Ambroziak