• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Polska nie reaguje na skargi do ETPC

Piątek, 11 stycznia 2013 (08:23)

Brakuje w Polsce instytucji monitorujących działania mniejszości narodowych. Jednym z efektów takiej sytuacji jest istotne wydarzenie, jakim było zaskarżenie w sprawie akcji "Wisła" naszego państwa do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – ostrzega Federacja Organizacji Kresowych.    

Sejmowe próby przyjęcia uchwały w sprawie akcji Wisła to tylko część zabiegów, jakie zmierzają do obarczenia odpowiedzialnością nasze państwo za domniemane „naruszenie podstawowych praw człowieka”.

Jak wskazuje Federacja Organizacji Kresowych (FOK), w mediach i instytucjach rządowych bez echa przemknęło oddalenie przez Europejski Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargi Związku Ukraińców w Polsce. Została ona wniesiona 19 marca 2010 roku. Jako podstawę skargi ZUwP wskazał grupę zapisów Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, sporządzonych w Rzymie 4 listopada 1950 roku, m.in.: zakaz dyskryminacji, prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego, do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. ETPC przyjął 9 lutego 2012 r. decyzję o oddaleniu skargi. Jest ona ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie.

Problem w tym, że to ważne orzeczenie umknęło uwagi mediów i instytucji państwowych. Dowiedział się o nim FOK, na ukraińskich stronach internetowych „Naszego Słowa” – pisma ZUwP.

Ewa Szakalicka z Federacji Organizacji Kresowych w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl zwraca uwagę na kilka problemów z tym związanych. Pierwszy, według niej, to nieusprawiedliwione próby potępienia akcji Wisła, która zapobiegła zbrodniom Ukraińskiej Powstańczej Armii na powojennych południowo-wschodnich terenach państwa polskiego.

– Pomija się fakt, że w tamtym czasie na skutek działań nacjonalistów ukraińskich zostało zamordowanych 12 tys. ludzi – zauważa Szakalicka.

Drugi problem, jej zdaniem, polega na tym, że państwo polskie nie ma instytucji monitorującej działania mniejszości narodowych, które zmierzają do oskarżenia Polski na arenie międzynarodowej, czego skutkiem może być konieczność wypłaty odszkodowań.

-  Za rządów Prawa i Sprawiedliwości był Międzyresortowy Zespół  do spraw Polonii i Polaków za Granicą, w którym zasiadało bardzo niewielu, ale niezbędnych urzędników, m.in. z Ministerstwa Edukacji Narodowej lub Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Większość tego zespołu stanowili przedstawiciele środowiska eksperckiego, naukowego, organizacji pozarządowych i nikt nie był odrzucony. Formuła była otwarta, każdy mógł wydelegować swojego przedstawiciela. Zespół pracował m.in. nad ustawą o repatriacji, o Karcie Polaka. Teraz natomiast nie ma zainteresowania kwestiami dotyczącymi mniejszości narodowych – ubolewa Szakalicka.

Jacek Dytkowski