Kiepska wymówka
Piątek, 11 stycznia 2013 (02:05)Mecenas Piotr Pszczółkowski: Fakt, że wniosek o pomoc prawną w zakresie oględzin i sekcji zwłok dotarł już po przeprowadzeniu tych czynności przez Rosjan, nie zwalnia polskich prokuratorów z odpowiedzialności za ich brak w Polsce.
W sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej powinni wziąć udział polscy prokuratorzy. Umożliwiało to porozumienie między polskimi i rosyjskimi śledczymi w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 roku. Na jego podstawie polscy prokuratorzy posiadali zgodę strony rosyjskiej na wnioskowanie o przeprowadzenie i udział w czynnościach procesowych, jakimi były m.in. badania sekcyjne.
W trakcie narady, w której uczestniczył m.in. szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg, a ze strony rosyjskiej Aleksander Bastrykin, uzgodniono, że oględziny i sekcje zwłok należy w terminie możliwie najkrótszym przeprowadzić w Moskwie.
Prokuratura tłumaczy jednak, że polskim śledczym po przylocie do Moskwy zakomunikowano, że jest już po wszystkim. W efekcie mogli jedynie uczestniczyć w identyfikacjach. 11 kwietnia 2010 r. do Smoleńska przyjechało dwóch prokuratorów, kolejnych dwóch poleciało do Moskwy. Mówił o tym m.in. prokurator generalny Andrzej Seremet podczas sejmowego wystąpienia we wrześniu ubiegłego roku.
Seremet stwierdził wtedy, że z przyczyn niezależnych od prokuratury grupa prokuratorów, która oczekiwała na warszawskim Okęciu na wylot, polecieć do Smoleńska nie mogła. Jeszcze wcześniej Seremet deklarował, że takiej potrzeby nie zgłaszały rodziny ofiar ani ich pełnomocnicy.
– Powstaje pytanie, czy lot samolotem to jedyna możliwość zapewnienia udziału polskich funkcjonariuszy przy śmiertelnym wypadku prezydenta i elity wojskowej i politycznej na terenie obcego mocarstwa. Czy nie istniała inna możliwość przetransportowania tych ludzi? – pytał mec. Pszczółkowski na wczorajszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu smoleńskiego.
– W ocenie Anny Fotygi, byłej szefowej polskiej dyplomacji, w porozumieniu prokuratorów powinien znaleźć się zapis, że strona rosyjska nie podejmie czynności otwierania zwłok do czasu przyjazdu polskich śledczych.
Rodziny chciały
Pszczółkowski zaprzeczył, by kwestia sekcji zwłok była obojętna rodzinom ofiar.
– Pan prokurator raczył się tu minąć z prawdą. Rodzina pana premiera Przemysława Gosiewskiego już w lipcu 2010 r. złożyła wniosek o ekshumację ciała i sekcję zwłok. Wcześniej nie mogła tego zrobić, bo do prokuratury nie spłynęły pierwsze rosyjskie materiały sekcyjne. W związku z tym opinia pana Seremeta, że rodziny nie wyrażały woli przeprowadzenia sekcji w Polsce, jest nieprawdziwa – dodał adwokat. J
ak wskazał, rodziny nie wnioskowały o przeprowadzenie tych czynności od razu po przylocie ciał do kraju z uwagi na deklaracje strony rządowej, że w sekcjach uczestniczyli przedstawiciele strony polskiej. Co jak wiadomo, okazało się nieprawdą. Nie zapominajmy również, że w dniu katastrofy na terenie Federacji Rosyjskiej obecny był Naczelny Prokurator Wojskowy gen. Krzysztof Parulski. I to do jego obowiązków należało dopełnienie należytego biegu wszelkich czynności procesowych. Nie zrobił nic.
Wniosek o pomoc prawną w zakresie sekcji i oględzin zwłok został spisany i wysłany w dniu katastrofy. Polska prokuratura wnioskowała o dokonanie określonych czynności śledztwa, w szczególności oględzin, sekcji i identyfikacji zwłok. Chodziło również o badania toksykologiczne członków załogi. Wnioskowaliśmy także o udział, o wyrażenie zgody na udział polskich prokuratorów, polskich lekarzy z zakresu medycyny sądowej oraz członków komisji badającej wypadki lotnicze MON RP.
Seremet mówił w Sejmie, że wniosek został skierowany oficjalną drogą. To oznacza, że dokument musiał trafić do departamentu międzynarodowego Prokuratury Generalnej, a potem przez MSZ, które pośredniczy w takich przypadkach. To ten resort wysłał dokumentację do Rosji. Naczelna Prokuratura Wojskowa tłumaczy, że wniosek o pomoc prawną dotarł do prokuratury rosyjskiej dopiero 11 kwietnia 2010 roku.
Kto wiedział?
Postępowanie w sprawie możliwości niedopełnienia obowiązków i utrudniania postępowania karnego przez prokuratorów wojskowych prowadzących śledztwo smoleńskie toczy się w prokuraturze wojskowej w Poznaniu. Zawiadomienie dotyczy dwóch stanów faktycznych: czy w trybie porozumienia z 10 i 11 kwietnia 2010 r. złożono – a jeśli nie, to dlaczego – wniosek o uczestniczenie w sekcjach ciał ofiar? A jeśli było to niemożliwe – to czy polscy prokuratorzy poinformowali o tym prokuratorów wojskowych w Polsce.
W dniu i tuż po katastrofie prokuratura nie miała właściwie żadnej wiedzy na temat jej przyczyn.
– Prokuratora nie miała prawa wykluczyć, że upadek Tu-154M na lotnisku Siewiernyj jest działaniem służb państwa, które bada tę katastrofę. To jest pytanie o ciężar gatunkowy zaniechań polskich prokuratorów – puentował mec. Pszczółkowski.
Śledztwo w Poznaniu toczy się w kierunku niedopełnienia obowiązków i matactwa w związku z niewykonaniem sekcji zwłok. Chodzi o możliwość popełnienia przestępstwa z artykułów: art. 231 par. 1, art. 239 par. 1, mówiących o niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego i utrudnianiu postępowania karnego. Prokuratura informuje, że w chwili obecnej prokurator Jacek Bedryj (prokurator prokuratury okręgowej delegowany do poznańskiej WPO) zapoznaje się z aktami w Warszawie.
Anna Ambroziak