Willingen, czyli kalkulatory do rąk
Czwartek, 14 lutego 2019 (21:22)Od jutra do niedzieli skoczków narciarskich czekać będzie w Willingen prawdziwy maraton i... okazja do zgarnięcia 25 tysięcy euro, czyli kwoty większej niż otrzymuje triumfator Turnieju Czterech Skoczni.
Podobnie jak to miało miejsce w poprzednim sezonie i teraz w Willingen, rozegrany zostanie minicykl o nazwie „Willingen Five”. Składać się będą nań wyniki dwóch serii kwalifikacyjnych oraz dwóch konkursów indywidualnych. Kwalifikacje zaplanowano na jutro, konkursy na sobotę i niedzielę. Wyniki wszystkich tych imprez złożą się na ocenę łączną, a ten zawodnik, który zgromadzi największą liczbę punktów, wygra cały cykl, a przy okazji zgarnie 25 tysięcy euro. To jedna z najwyższych premii w skokach narciarskich, większa nawet od sumy, którą otrzymuje triumfator bardziej prestiżowego Turnieju Czterech Skoczni.
Skoczków czekać będzie zatem w Willingen potężna dawka rywalizacji oraz liczenia, bo tym razem liczyć się będzie każda próba, a kwalifikacyjna oznaczać będzie nie tylko przepustkę do konkursowej rywalizacji. Jakby tego było mało, tegoroczny weekend w tym niemieckim mieście będzie jeszcze dłuższy z tej racji, iż jutro odbędzie się w nim dodatkowy konkurs drużynowy – w miejsce grudniowego, odwołanego w Titisee-Neustadt. I żeby było ciekawiej, jego wyniki nie będą wliczane do klasyfikacji „Willingen Five”. Wszystko to jest straszliwie skomplikowane, pogmatwane; po każdym skoku, czy to konkursowym (ale indywidualnym!), czy kwalifikacyjnym, do akcji ruszą kalkulatory, ale… skoczkowie Willingen lubią.
To w ogóle miejsce, w którym Polacy bardzo dobrze się czują. Chyba wszyscy kibice pamiętają wspaniałe zwycięstwo, jakie odniósł tam w 2001 roku Adam Małysz, a przede wszystkim jego niewiarygodny skok na odległość 151,5 m – jeden z najbardziej niezwykłych w historii całej dyscypliny. Kilka lat później ów rekord poprawił Fin Janne Ahonen, ale już na zmodernizowanym obiekcie, pozwalającym fruwać dalej niż do tej pory. W Willingen, i to trzykrotnie, zwyciężał Kamil Stoch, który przed rokiem okazał się najlepszy w cyklu „Willingen Five”, co ciekawe, nie wygrywając po drodze żadnego z konkursów. W Willingen na podium stawali też Dawid Kubacki i Piotr Żyła, a drużyna okazała się najlepsza w 2017 roku.
Tym razem trener Stefan Horngacher zabrał ze sobą do Niemiec szóstkę zawodników: Stocha, Kubackiego, Żyłę, Jakuba Wolnego, Macieja Kota i Stefana Hulę. Choć skład ma ogłosić dopiero po niedzielnych zmaganiach, można być niemal pewnym, że w takim właśnie gronie Biało-Czerwoni wybiorą się na najważniejszą imprezę sezonu, czyli zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa świata (o pierwsze medale będą walczyć już 23 lutego). Stoch, wicelider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, w weekend spróbuje zbliżyć się do lidera, Japończyka Ryoyu Kobayashiego. Jest w kapitalnej formie, więc jest szansa, że przewaga Azjaty, wynosząca obecnie 431 punktów, nieco się zmniejszy.
Kubacki i Żyła też dają nadzieję na walkę o wysokie cele, natomiast przez najbliższe trzy dni Horngacher będzie ze szczególną uwagą przyglądał się pozostałej trójce, która od początku sezonu bardziej lub mniej zawodzi (Kot, Hula) lub nie gwarantuje stabilności (Wolny). A „ten czwarty” jest niezwykle ważny w perspektywie walki o medale mistrzostw świata w konkursie drużynowym, do którego nasi przystąpią w roli jeśli nie głównych, to jednych z faworytów.
Program zawodów w Willingen: piątek: 13.30 – oficjalny trening, 15.45 – pierwsza seria konkursu drużynowego, 18.15 – kwalifikacje; sobota: 15.00 – seria próbna, 16.00 – pierwsza seria konkursu indywidualnego; niedziela: 14.15 – kwalifikacje, 15.15 – pierwsza seria konkursu indywidualnego.
Piotr Skrobisz