• Niedziela, 26 maja 2019

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Dla kogo tytuł?

Piątek, 8 lutego 2019 (13:39)

Czy piłkarze Lechii Gdańsk zdołają utrzymać pozycję lidera i sięgną po historyczny tytuł mistrzów Polski? A może znów najlepsi okaże się legioniści z Warszawy, a może na szczyt „poznańską lokomotywę” poprowadzi były selekcjoner kadry? Jak w ligową rzeczywistość wpasuje się Jakub Błaszczykowski? Pytań przez wiosenną rundą ekstraklasy jest wiele, a ostatnie odpowiedzi poznamy w maju.

Choć zimowa przerwa była rekordowo krótka, należała do najbardziej gorących. Głównie w Krakowie, gdzie o życie walczyła Wisła. Po zawierusze spowodowanej przedziwnymi zmianami właścicielskimi, do których ostatecznie nie doszło, po zamieszaniu licencyjnym i walce o prawo do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej, po exodusie najlepszych piłkarzy, który w ostatniej chwili udało się powstrzymać, „Biała Gwiazda” została reanimowana. Podniesiona z upadku. Dzięki pomocy mnóstwa ludzi, pomocy bezinteresownej, dzięki ich ofiarności i naprawdę tytanicznej pracy klub nie tylko uniknął najgorszego, ale znalazł się w całkiem przyzwoitej kondycji i z widokami na ciekawą przyszłość. Rafał Wisłocki, Jarosław Królewski i Jakub Błaszczykowski (i nie tylko oni) w ciągu kilku tygodni sprawili, że Wisła odzyskała twarz i godność.

Błaszczykowski – i wszystko jasne

 

Wisła żyje, a jej walka o życia była przez długi czas tematem numer jeden w polskim sporcie. Co równie ważne, do wiosennych rozgrywek przystąpi w imponującej, jak na to, co przeszła, formie sportowej. Oczywiście opuściło ją kilku znaczących piłkarzy (Zdenek Ondrasek, Martin Kostal, Jesus Imaz, Zoran Arsenic, Jakub Bartkowski, Dawid Kort), ale też działaczom udało się pozyskać kilku ciekawych piłkarzy, w tym Sławomira Peszkę oraz przede wszystkim Jakuba Błaszczykowskiego. Ten ostatni właściwie sam wrócił na Reymonta. Sam zapragnął znów przywdziać koszulkę z białą gwiazdą, do tego pożyczył klubowi sporą ilość gotówki, by ten pokrył najpilniejsze na daną chwilę zobowiązania.

Powrót Błaszczykowskiego do Wisły, do ligi, był i jest jednym z najważniejszych wydarzeń w najnowszych dziejach ekstraklasy. Nie występował w niej bowiem nigdy piłkarz o takim dorobku, o takiej renomie i szacunku, okazywanym daleko poza granicami naszego kraju. Czy automatycznie stanie się najlepszym jej zawodnikiem? Nie wiadomo, być może, szczególnie, że nadal ma coś do pokazania, wygrania i nadal marzy o powołaniach do reprezentacji Polski.

Cisza w Gdańsku

Zima była ciekawa również w innych klubach. Choćby w Lechii Gdańsk, czyli dość niespodziewanym liderze tabeli po 20 kolejkach. Pozornie w tej drużynie niewiele się ostatnio zmieniło, bo żaden z ważnych piłkarzy jej nie opuścił, nikt znaczący nie wzmocnił, jednak w Gdańsku było gorąco, bo przedłużały się problemy z płynnością finansową. Inaczej mówiąc – zawodnicy nie otrzymywali zaległych pieniędzy. Nie zdecydowali się podjąć bardziej radykalnych kroków, ale w ramach protestu ogłosili medialną ciszę. Czy w takiej atmosferze, z takimi kłopotami, Lechia może obronić pierwsze miejsce i zostać mistrzem Polski? Skoro rewelacją jesieni była Wisła Kraków, choć jej piłkarze miesiącami nie widzieli pieniędzy, słysząc tylko kłamliwe, obłudne obietnice Sarapaty – to dlaczego nie? Wiele zależeć będzie od ich charakterów, morale i oczywiście od działaczy, którzy będą musieli sobie z problemami poradzić. Sportowo – Lechia się broni, bo skład ma ciekawy, trenera bardzo dobrego…

A skoro o trenerach mowa. Portugalski, Legii Warszawa, czyli Ricardo Sa Pinto, zimą zdecydował się odświeżyć szatnię. W dość ryzykowny sposób, bo bez żalu, usunął z niej trzech doświadczonych Polaków, Arkadiusza Malarza, Krzysztofa Mączyńskiego i Michała Pazdana, sprowadzając za to trzech kolejnych swoich rodaków. Każdy z nich swego czasu był uważany za talent, każdy, z różnych powodów, miał problemy z jego rozwinięciem. Czy pod okiem surowego, twardego, nieznoszącego sprzeciwu i rządzącego mocną ręką Sa Pinto im się to uda? Legii może nie stać obecnie na fajerwerki, nie ma pieniędzy, by kupować topowych, jak na nasze warunki, piłkarzy, ale nadal ma skład najmocniejszy, a kadrę najszerszą i chyba najlepszą.

Rewolucja po białostocku

Choć zimą Jagiellonia Białystok uczyniła wiele, by taki stan zmienić. Też w sposób ryzykowny, też przebudowując zespół, w sposób jeszcze bardziej zdecydowany niż Legia. Pożegnała Przemysława Frankowskiego, Karola Świderskiego, Łukasza Burligę, a sprowadziła mały zastęp obcokrajowców. W tym trójkę doskonale znaną z ligowych występów w barwach Wisły Kraków, czyli Arsenica, Imaza i Kostala. I to był z jej strony doskonały ruch, bo kosztowali oni ją niespełna 700 tysięcy euro, a jest wielce prawdopodobne, że każdy w niedalekiej przyszłości może być wart przeszło milion. Kostal nawet zdecydowanie więcej, bo to chłopak ze smykałką i umiejętnościami ponadprzeciętnymi.

Lech Poznań… Gdyby na szanse „Kolejorza” spoglądać przez pryzmat zimowych meczów towarzyskich, to byłyby ona mizerne. Lech w nich bowiem zwykle przegrywał, co na Bułgarskiej nie nastrajało specjalnym optymizmem. Z drugiej jednak strony to były tylko sparingi, prawdziwa weryfikacja przyjdzie, gdy zacznie się gra o punkty. W Poznaniu zimą nie szastano gotówką. Z piłkarzy, którzy mają podnieść sportowy poziom, sprowadzono tylko Rosjanina Timura Żamaletdinowa. Na Bułgarskiej panuje bowiem przekonanie, że wystarczy potencjał aktualnej kadry, wyzwalany jednak przez wyjątkowego szefa – Adama Nawałkę. W byłego selekcjonera, jego współpracowników, zainwestowano wielkie jak na krajowe warunki pieniądze, licząc, że ich praca przyniesie oczekiwane efekty. Czyli – mistrzostwo Polski.

Pogoń w pogoni

Za placami czołowej czwórki czai się Pogoń Szczecin. Drużyna, która sezon zaczęła źle, a potem grała jak z nut. Nagle stała się jedną z najbardziej widowiskowych drużyn ligi, strzelała sporo bramek, szczególnie na własnym boisko będąc groźną dla najlepszych. Zimą wzmocnił ją Bartkowski z Wisły, a także zdolny fiński napastnik Santeri Hostikka oraz Japończyk Jin Izumisawa. Za cztery miliony euro sprzedano do włoskiego Cagliari Calcio Sebastiana Walukiewicza, ale wiosną piłkarz ten będzie jeszcze występował w Szczecinie. „Portowcy” chcieliby pomieszać szyki „wielkiej czwórce” i wcale nie jest powiedziane, że się im to nie uda.

Tyle samo punktów co Pogoń, a zarazem o dwa mniej od Jagiellonii i Lecha, mają na koncie Piast Gliwice i Korona Kielce. W obu tych klubach mówi się bardziej o awansie do ósemki niż o ataku na ligowe podium. Wyścig o ósemkę, czyli o grupę mistrzowską, będzie wiosną niezwykle ciekawy, bo stanie do niego wyjątkowo liczne grono uczestników. Patrząc realnie, przez pryzmat posiadanych punktów i potencjału sportowego, może o niej myśleć nawet jedenaste w tabeli Zagłębie Lubin. Z ekipy „Miedziowych” zimą odszedł Filip Jagiełło, sprzedany do włoskiej Genoi. Odszedł, choć podobnie jak Walukiewicz wiosną jeszcze grać będzie w dotychczasowych barwach.

Trend… jak od lat

Także do Serie A, ale do Fiorentiny, trafił niezwykle zdolny Szymon Żurkowski z Górnika Zabrze – ale i on pomoże Ślązakom w walce o utrzymanie. Walce ciężkiej. Na razie tabelę zamyka Zagłębie Sosnowiec, ze sporą stratą do rywali, choć akurat w tym klubie zadbano o ty, by skład wzmocnić. Co prawda zespół opuścił jego motor napędowy, pomocnik Konrad Wrzesiński, który trafił do kazachskiego Kajratu Ałmaty, ale tracili doń m.in. trzej Słowacy: bramkarz Lukas Hrosso, defensywny pomocnik Lukas Gressak i środkowy obrońca Martin Toth, Grek – obrońca Giorgos Mygas oraz dwóch gruzińskich napastników Giorgi Iwaniszwili i Giorgi Gabedawa.

I taki też trend, taki kierunek obrało, podobnie jak w latach minionych większość klubów. Nasi ligowcy nie zadają sobie trudu wychowywania młodzieży, nie przeszukują żmudnie boisk w niższych klasach, wolą za to – bo łatwiej – sprowadzać, niekiedy hurtowo, obcokrajowców. Ilu z nich się sprawdzi? Ilu zostanie gwiazdami? Ilu zapamiętamy na dłużej? Wśród potencjalnych kandydatów wyróżnia się Rumun Sergiu Hanca z Dinama Bukareszt, za którego Cracovia zapłaciła promocyjną cenę, 60 tysięcy euro.

Piłkarze zakończą rozgrywki 18-19 maja, wtedy też poznamy ostateczne rozstrzygnięcia. Tak szybki termin wynika z zaplanowanych na przełom maja i czerwca mistrzostw świata do lat 20, których Polska będzie organizatorem.

 

Piotr Skrobisz