Rząd "łupi" kierowców
Czwartek, 10 stycznia 2013 (10:32)Zwiększenie liczby fotoradarów ustawianych przez Generalną Inspekcję Transportu Drogowego na polskich drogach nie zwiększy bezpieczeństwa, a jedynie jest „łupieniem” kierowców – ocenił Arkadiusz Mularczyk, szef Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska.
Gość „Sygnałów dnia” Programu Pierwszego Polskiego Radia odniósł się do zapowiedzi ministra transportu Sławomira Nowaka (PO), który wyjaśnił, że na polskich drogach pojawi się kolejnych 160 nowych fotoradarów oraz 20 urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości i prawie 90 nowych nieoznakowanych radiowozów z wideorejestratorami. Solidarna Polska w ramach akcji "Stop fotopodatkom" chce ograniczenia liczby fotoradarów o ok. 80 proc. i zniesienia opłat za korzystanie z autostrad.
- Ilość fotoradarów - w naszej ocenie - nie ma wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa na naszych drogach, ale ma służyć temu, ażeby zarabiały na tym gminy lub Skarb Państwa. Taka jest niestety teraz intencja - powiedział Mularczyk. Szef Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska zaznaczył, że stawianie fotoradarów „w olbrzymich ilościach na wielu polskich ulicach, w wielu polskich miastach” w celu uzyskania dochodów przez gminy lub Skarb Państwa jest „łupieniem kierowców”. Polityk dodał, że celem powinna być poprawa bezpieczeństwa.
Jeżeli celem rządu Donalda Tuska jest zasilanie budżetów gminnych lub Skarbu Państwa, to – zdaniem Mularczyka – środki z mandatów powinny być przeznaczone wyłącznie na pomoc dla ofiar wypadków samochodowych lub też na rozbudowę dróg, gdzie dochodzi do największej liczby wypadków. Według rozmówcy radiowej Jedynki celem mandatów powinno być stworzenie pewnego funduszu rezerwy celowej. – Taki powinien być cel mandatów. Wówczas społeczeństwo uwierzy, że te fotoradary nie służą, by „łupić” kierowców, tylko rzeczywiście służą realnej walce z niebezpieczeństwami, które każdego dnia spotykamy na drogach – dodał.
Arkadiusz Mularczyk opowiedział się także za zniesieniem opłat za korzystanie z autostrad zbudowanych za pieniądze z budżetu państwa. - Dosyć absurdalna jest sytuacja, kiedy państwo, czyli my, wszyscy podatnicy, składaliśmy się przez dziesiątki lat się na budowę autostrad. Jest wiele takich autostrad, na które to Skarb Państwa wyłożył środki na inwestycję. Nagle nie wiadomo skąd powstały firmy, które pozakładały bramki na tych autostradach i po raz kolejny pobierają od kierowców opłaty za przejazd tymi odcinkami. To musi bulwersować. Jeśli to nie prywatni inwestorzy, nie prywatne firmy wybudowały te autostrady, to dlaczego my wszyscy mamy po raz kolejny płacić za przejazd, a środki te są coraz większe? - pyta Mularczyk. Wyjaśnił przy okazji, że zrozumiałe jest pobieranie opłat przez inwestorów prywatnych, którzy włożyli pewne środki na wybudowanie autostrad i mają przez to pełne prawo do tego, by żądać pieniędzy za przejazd ich drogami.
Podczas wczorajszego posiedzenia Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przyjęto Projekt Narodowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Jednym z głównych priorytetów programu ma być walka z piractwem na polskich drogach. Służyć ma temu podniesienie wysokości mandatów drogowych i budowa systemów fotoradarów z równoczesną poprawą infrastruktury drogowej w Polsce.
IK