• Wtorek, 19 marca 2019

    imieniny: Józefa, Bogdana

Wiara wszystko może

Poniedziałek, 28 stycznia 2019 (12:15)

Rozmowa z Hugo Arielem Barbą Rivasem z Panama City

Światowe Dni Młodzieży w Panamie nie są pierwszymi w Twoim życiu?

– Uczestniczyłem w Światowych Dniach Młodzieży w Polsce. Mam 26 lat, jestem po studiach, pracuję, ale to nie było przeszkodą, aby wziąć udział w ŚDM, a także aby zachęcić innych ludzi do udziału. Przez ostanie dwa i pół roku z niecierpliwością czekałem na ŚDM w moim rodzinnym kraju, przede wszystkim ciekawy byłem, jak będą one wyglądać. Nie zawiodłem się, choć zupełnie inaczej przeżywa się ten czas jako gospodarz. Odczuwa się wówczas większą odpowiedzialność.

Czy zaangażowałeś się w promowanie ŚDM w Panamie?

– Gdy tylko wróciłem z Polski do Panamy, zachęcałem wszystkich do udziału, opowiadając o moich doświadczeniach na ŚDM 2016. Zarejestrowałem się jako wolontariusz. Niestety na miesiąc przed spotkaniem w Panamie dowiedziałem się, że nie dostałem urlopu w pracy, więc nie mogłem się temu poświęcić w całości, musiałem zrezygnować z tej funkcji. Jednak uczestniczyłem we wszystkich uroczystościach po południu, po godzinach mojej pracy.

Doświadczenie Światowych Dni Młodzieży ma wpływ na Twoje życie?

– ŚDM 2016 odmieniły nie tylko mnie, ale i moją rodzinę. Nie przypuszczałem, że tak się stanie, ponieważ miałem swój pomysł na życie, kierowały mną różne pokusy. W Polsce nauczyłem się prawdziwego znaczenia miłosierdzia.

Przed ŚDM w Polsce postrzegałem Polaków jako zimnych i oschłych ludzi, wiele osób tak twierdziło. Byłem w błędzie, czułem się jak w rodzinie, było wspaniale. Bardzo ciężko było się żegnać, wszyscy płakali. Nie chcieliśmy wracać. Podobnie teraz trudno się żegnać. ŚDM w Polsce były doświadczeniem, które sprawiło, iż dorosłem jako człowiek i bardzo umocniłem swoją wiarę. Wtedy zrozumiałem, także w kontekście słów Papieża Franciszka o wstaniu z kanapy, że nie mogę zanurzyć się tylko w moim życiu, ale muszę działać.

Ciekawym faktem jest to, że gdy przyjechałem na ŚDM w Polsce, wtedy jeszcze studiowałem, ale obawiałem się bardzo, że nie dam rady. Po udziale w ŚDM wszystko poszło idealnie. Gdy wróciłem z Polski, mogłem kontynuować naukę. Wiara wszystko może!

Jaka zatem była Twoja wiara przed ŚDM 2016?

– Jako nastolatek nie uczestniczyłem w życiu Kościoła, ograniczałem się jedynie do Mszy św. w niedzielę. Kolejne lata były czasem przemiany wewnętrznej. Na ŚDM w Polsce chciałem znaleźć odpowiedź, jak mógłbym służyć i pomagać większej liczbie osób, szukającym przesłania od Boga. Po ŚDM 2016 byłem pod takim wrażeniem mocy wiary Polaków, że stałem się młodzieżowym animatorem, katechetą rodzinnym. Zdecydowałem się przyjąć to Boże wezwanie, które wtedy usłyszałem.

Mówisz, że ŚDM zmieniły także twoją rodzinę. Co masz na myśli?

– Przede wszystkim to był mój pierwszy wyjazd na inny kontynent, pierwszy wyjazd tak daleko. Ja zawsze byłem w kontakcie z moją rodziną i to było dla mnie ważne. Moja rodzina i ja poczuliśmy, jakim jesteśmy dla siebie wsparciem. Oni bardzo modlili się za mnie, abym był bezpieczny. Bardzo dużo pytali mnie o Polskę, o Polaków, tradycję, dania… Moja panamska rodzina zawsze będzie wdzięczna mojej „polskiej” rodzinie, która mnie gościła na ŚDM 2016. Ja zawsze będę się czuł częścią mojej polskiej rodziny – okazali mi tyle dobra i ciepła. Nawet w zeszłym roku byłem na weselu mojej „polskiej siostry”. Spędziłem 25 dni w Polsce, dowiadując się jeszcze więcej o polskiej kulturze, zwyczajach oraz poznawałem nowe miejsca.

Zapewne wzruszające podczas ŚDM w Panamie były spotkania z Polakami.

– Młodzi pielgrzymi z Polski byli bardzo widoczni na ulicach Panamy, i w kraju, i w stolicy. Widać było biało-czerwone flagi. Panamczycy serdecznie witali Polaków. Będąc na ŚDM w Polsce, otrzymali od nich przesłanie miłości, braterstwa. Teraz wszyscy czuli, że muszą to odwzajemnić.

Jednym z patronów ŚDM w Polsce, a także teraz w Panamie, był św. Jan Paweł II. Kim dla Ciebie jest Papież Polak?

– Ojciec Święty Jan Paweł II nauczył mnie, że „człowiek może zbudować świat bez Boga, lecz ten świat bardzo szybko zakończy się, ponieważ wszystko zwróci się przeciwko niemu, bo nie ma w nim Boga”. Cały czas mam w głowie jego nieustanne zachęcanie młodych ludzi, którzy byli mu tak bliscy: nie bójcie się naśladować Chrystusa.

Papież Franciszek mówi do młodych w Panamie: celem waszych marzeń ma być Jezus. Co powinny w codziennym życiu oznaczać te słowa?

– Młodzież bardzo łatwo pakuje się w tarapaty, często obiera kurs na złe rzeczy. Papież tłumaczy, że każdy młody człowiek, i nie tylko, powinien zadawać sobie pytanie, co zrobiłby Chrystus w naszej sytuacji. Powinniśmy całkowicie zaufać i poświęcić się Jemu, poświęcić wszystkie rzeczy, które uważamy za ważne i nieważne. A przede wszystkim poświęcić rzeczy, które sprawiają, że jesteśmy grzesznikami. Wtedy zdobędziemy Chrystusa i będziemy bardzo blisko Niego. Światowe Dni Młodzieży zbliżają młodych ludzi do poszukiwania Boga, wskazują, czego Bóg od nas chce.

Dziękuję za rozmowę.

 

Małgorzata Bochenek